Czy on jest Słoikiem?

Z poczty Naczelnego Słoja:

Jestem katowiczaninem. W Warszawie mieszkam od roku – przeniesiony tu służbowo z jednej z europejskich stolic. Czy jestem tzw. Słojem? A może po prostu ekspatem, który bez żalu pożegna się z niezbyt przyjazną do życia stolicą, gdy tylko firma znów zaproponuje mu transfer. Do domu (Katowic) zawozi mnie regularnie jeden z kilkunastu pociągów Inter lub Euro City. W drodze powrotnej miejsce w mojej torbie zajmuje nowy numer miesięcznika „Śląsk”, a nie wałówka.

Przyjazd do Warszawy nie jest dla mnie żadnym awansem społecznym. Moja rodzina od pokoleń jest pochodzenia mieszczańsko – inteligenckiego. Mam, dokąd wracać, gdy przyjdzie mi na to ochota. Na razie poznaję historie goszczącego mnie miasta i kolekcjonuję drobne, ale widoczne różnice kulturowe pomiędzy naszymi regionami. Mieszkanie wynajmuję, podatki (bezpośrednie) płacę wraz z każdym zakupionym towarem, zameldowany jestem (zgodnie z prawem) tymczasowo.
W Warszawie denerwują mnie ci, co „MUSZĄ”. Muszą ścigać się ze szczurami, bo załatwili się horrendalnym kredytem, branym w szczycie hossy w obcej walucie (podwójna nierozsądność). Muszą, bo spalili za sobą mosty i nie mają po co wracać do rodzinnych miejscowości. Muszą, bo awansowali społecznie i wszystkim wokół oraz sobie chcą udowodnić, że na ten awans zasługują. Dla polskiego PKB to pewnie dobre; dla społeczeństwa mniej.
Dlatego, moim zdaniem, każdy człowiek powinien mieć swoje miejsce na ziemi. Można podróżować i mieszkać w wielu krajach i miastach, ale jedną rodzimą okolicę, krainę, miejscowość trzeba uważać za swoją, trzeba znać i identyfikować się z jej historią i kulturą. Trzeba tam kiedyś wrócić lub co najmniej regularnie wracać. Inaczej człowiek staje mentalnie bezprizorny, traci tożsamość.

About Tomasz Sadowski

  • Zipek Zipkowski

    Niech sobie wszysyc będą tu w Warszawie tylko niech płacą podatki i nie robią wiochy
    http://www.youtube.com/watch?v=4toAyI-2KUI

  • Władek

    Jesteś wsiórem bitym. K..wa u mnie w robocie najechało się tego ze wsi i teraz dominuje zasada ”każdy ponad każdym”. Jak trzeba papierek z ziemi podnieść to dyskutują kto ma najkrótszy staż, albo najniższe stanowisko bo oni nie są od tego. Tępe Chłopki Małorolne zepsuły Warszawę i podają się za jej mieszkańców.

  • Janek

    Smutne jest to, że niektórzy z taką chęcią przypisują sobie wyimaginowane zalety. Drodzy rodowici warszawiacy pałający niechęcią do słoików (wyłącznie do takich kieruję dalszą treść) – sami nie mieliście wpływu na miejsce, w którym się rodziliście, teraz zaś postrzegacie to jako swoją zaletę. Zalecam budować własne poczucie wartości na rzeczach wynikających z Waszej postawy i zachowań, nie zaś na na czymś, co życie narzuciło z góry.

    Prawdopodobnie ponad połowa z Was, chociażby ze względu na II wojnę światową, jest również potomkami wszelkiej maści słoików i siły roboczej z minionego już okresu. Mawia się, że SMOKING PASUJE DOPIERO W TRZECIM POKOLENIU. Na własną niekorzyść dowodzicie tego twierdzenia głosząc populistyczne poglądy i winiąc „obcych” za gradobicie i nieurodzaj. Miałkie umysły chętnie ulegają prostym rozwiązaniom przelewając swe niezadowolenia na agresję i niechęć wobec wszelkiego rodzaju obcych i innych. Historia pokazała już, że mogą to być obce nacje, innowiercy, bogaci, ubodzy, przyjezdni, itp, itd. Dzięki temu mamy gotowe rozwiązanie wszelkich naszych niepowodzeń. Jak już wspomniałem – nie jest to rozwiązanie dla wszystkich. Należy spełnić jeden warunek, który akurat w każdej populacji występuje najliczniej. Jest to umiarkowany poziom bystrości umysłu.

    Jeżeli twierdzicie, że słoiki zabierają Wam miejsca pracy, to ja odpowiem, że walka o nie jest wolnorynkową konkurencją, którą najwyraźniej przegrywacie. Jeżeli za sprawą niższych kompetencji, to trzeba było się bardziej postarać o zdobycie wyższych. Zapewne odpowiecie, że przyjezdni akceptują niższe wynagrodzenie tkwiąc w przekonaniu, iż ten argument jest asem w rękawie. Otóż stawka akceptowana przez innych staje się stawką rynkową i obraca Waszą argumentację przeciw Wam samym. Przeceniacie swoją wartość, o co akurat nietrudno, skoro samoocenę opieracie nie na faktycznych atutach, lecz o wiarę w punkty za pochodzenie. Niewidzialna ręka rynku zweryfikowała ten pogląd i wyszło na to, że tkwią one jedynie w Waszych główkach. Wiara w wyimaginowane stany i przywileje połączona z postawą roszczeniową też ma swoją nazwą, lecz przez grzeczność, jej nie wymienię.

    • Maciej

      Jacku odpowiedz mi na jedno proste pytanie. Dlaczego osoba posiadająca samochód zarejestrowany w innym miejscu niż Warszawa osiedlając się w naszym mieście nie przerejestrowuje go na tutejsze „blachy”. Bo w większości wypadków tam jest taniej. Czy to nie są właśnie takie „punkty za pochodzenie”.

      • pallad

        Mnie nie stać na mieszkanie. Od 14 lat wynajmuję i szanowny Pan właściciel (nie pierwszy z resztą) nawet nie myśli o czasowym zameldowaniu mnie.

        A w jaki sposób ma zarejestrować auto w warszawie nie mając tu mieszkania i meldunku?

        tak wygląda twoja większość przypadków.

        • Marcin

          Nie możesz się zameldować, więc nie przerejestrowujesz. W związku z tym płacisz mniej, więc możesz zaakceptować niższe wynagrodzenie. Psujesz więc rynek pracy.

          A jak wytłumaczyć to, że największe chamstwo na drodze jest uskuteczniane przez samochody z rejestracjami L… oraz B… ?
          Kilka lat temu, kiedy zjawisko „słoikowania” nie było tak nasilone, nie miałem nic do mieszkańców wsi. Teraz tyle się już napatrzyłem na obyczaje takich osób, że straciłem cały szacunek do nich. A chamstwo to widać wszędzie – na drodze (nie trzeba nawet komentować), w firmach (dążenie po trupach do celu, poprzez donoszenie, kłamstwo, sprzedajność, lizusostwo; znam takich, którzy potrafią jednym ciągiem przepracować 28 godzin i to z uśmiechem na ustach, po czym kierownictwo zaczyna oczekiwać takich poświęceń od wszystkich – przyznasz, że takie coś to już nie tylko psucie rynku pracy, to już sku…..ństwo), na ulicy, w blokach, w sklepach… Istnieje silnie zakorzeniony w polskim społeczeństwie stereotyp wieśniaka – chama. I niestety takie stereotypy nie biorą się z nikąd.

          • platenrz

            Największe chamstwo na drodze ma 2 litery i zaczyna się na „W” jak wieśniak . Taka prawda. Warszafiaka łato poznać na drodze po chamskim i niebezpiecznym stylu jazdy nieswoim a firmowym wylizingowanym gdzieś na Mokotowie aucie.

          • Asia

            Przeprowadziłeś jakieś statystyki że największe chamstwo uskuteczniane jest właśnie przez lubelskie blachy???

            „Kilka lat temu, kiedy zjawisko „słoikowania” nie było tak nasilone, nie miałem nic do mieszkańców wsi.”—rozumiem że każdy kto przyjechał do Wawy to pochodzi ze wsi?Bo w PL jest tylko jedno miasto-Warszawa.? zastanów się co piszesz!tzn stereotyp wieśniaka przejawiają także ludzie z wawy…

            Ja także przyjechałam do Wawy kilka lat temu,ale z miasta…W moim rodzinnym mieście jest mnóstwo przyjezdnych (studiujących ,pracujących) i nikt nigdy nie pomyślał żeby nazywać ich inaczej a tym bardziej traktować.
            Skomentuję jeszcze tak: „Nie ma cwaniaka nad Warszawiaka” 😀

  • Ewa

    Taki podział jest precedensem na skale europejską i ale też jakąś niezrozumiałą dla mnie lokalną paranoją. Od dwóch miesięcy jestem „słoikiem” ;).
    Więcej o tym w moim poście:

    http://ewachabinska.wordpress.com/2013/10/25/mam-sloiki-i-nie-zawaham-sie-ich-uzyc/

  • Jak będziemy tak upraszczać to wyjdzie nam, że nikt nie jest słoikiem 😛 Bardziej podoba mi się prosta i zrozumiała definicja: Słoik to ten kto jest spoza Warszawy 😛 Nie relatywizujmy rzeczy rzeczywistości 😛

  • Otyłość to wynik lenistwa i braku dbania o swoje ciało. Gdy kupuje bilet to chcę w cywilizowanych warunkach podróżować. Ktoś kto wygląda jak dwie lub trzy osoby zabiera moją przestrzeń. Nie jestem feministką 😛

  • Biznesman

    My ludzie prowadzący biznesy w Warszawie bardzo cieszymy się z napływu „słoików” – tanich niewolników z prowincji. Bo któż inny pracował by za 1/3 normalnej stawki, na „śmieciowe umowy” lub w ogóle bez umowy? Kto inny boi się wziąć dzień wolny nawet na chorobę lub pogrzeb w rodzinie żeby tylko szef go nie zwolnił z tej gow…nianej roboty? Kto zadłuża się na 30 lat żeby mieszkać na zasyfionej Białołęce albo innym Tarchominie?
    Nam nie przeszkadzają „słoiki” które tworzą korki w piątki i niedziele wracając z żarciem ze wsi – bo możemy wyjechać w środku tygodnia i nie musimy jeżdzić wtedy kiedy oni wyjeżdżają do swojej wiochy. To m.in. właśnie dzięki „słoikom” – białym niewolnikom z wiosek my możemy mieszkać w domach, jeździć luksusowymi autami i latać na wakacje gdzie tylko zechcemy.
    Mnie osobiście „słoiki” są obojętne – dopóki zapi…przają za miskę zupy i przynoszą mi zyski w firmie.
    Doceniajmy słoiki – niewolników XXI wieku!!!

    • Widać to Sz.P. Biznesman prowadzi taką politykę, możliwe że w swojej jakieś firemce. Ja mogę mieszkać gdzie chcę, stać mnie na to – mogę być słoikiem czy nawet Słoikiem w Warszawie, Krakowie, a jak zechcę to nawet w Gdańsku czy Białymstoku. No i co ? Co z tego Pana, Panie Biznesmenie, chamstwa wynika ? Dla mnie nic, bo jak będę chciał to będę Słoikiem czy słoikiem w Berlinie czy w Brukseli… Poza tym, to pewnie praktyka Pana Biznesmena z tymi płacami, bo mam wielu znajomych w firmach małych, średnich, dużych, w firmach rodzinnych i korporacjach i, o ile wiem, to nie ma w nich dzielenia: O! Pan Biznesmen z Warszawy, to dajmy mu 2 x tyle co temu obok spoza Warszawy… Poza tym, Panie Biznesmenie, umowy śmieciowe nie dotyczą tylko Warszawy, jest to ogólnopolska praktyka, której merytoryczne przyczyny powinny być Panu znane, jako że jest Pan tytularnym BIZNESMENEM ! Ciekaw jestem czy Warszawa by tak wyglądała gdyby nie wkład również tych słoików (mówie o osobach mieszkających w Warszawie od 15-20 lat, od lat tu zameldowanych i płacących podatki, a więc tworzących to miasto razem z Panem tytularnym Biznesmenem. Poznałem i tutaj takich warszawiaków od 1-2 pokoleń (notabene, to pewnie też słoiki albo pół słoiki, trudno ustalić tą pełną definicję słoika, od którego pokolenia czy od ilu lat trzeba mieszkać w W-wie by tym słoikiem nie być… no cóż nomenklatura). Znam warszawiaków, którzy nie mieszkają w domach, tylko w marnym blokowisku robotniczym, nie jeżdzą furami, chyba, że te po 8-10 lat zaliczają sie do tej grupy, a wakacje za granicą, to spędzają może raz na 3 lata. Znam też takich Warszawiaków, którzy owszem jeżdżą furami, Panie Biznesmenie, a celem ich pracy jest codzienna harówka na leasingi, kredyty, a towarzyszy im codziennie podwyższone ciśnienie… Jak na Biznesmena, to Szanowny Pan ma dość prowincjonalne poglądy na ludzi, biznes, a znajomość gospodarki – to już bez komentarza… I co nam pokazuje Szanowny Pan Biznesmen, Szacowny Warszawiak, że kultura i obycie to nie jest kwestia pochodzenia, a „prowincja” – to bardziej stan ducha i mentalności niż miejsca urodzenia… Powodzenia w interesach, Panie Biznesmenie. Ja tymczasem lecę się pakować na kolejny wyjazd zagraniczny i od jutra będę przez kilka dni słoikiem na Florydzie, a za dwa tygodnie – w Sztokholmie (dwutygodniowy słoik polsko-skandynawski)

    • perez

      jestem sloikiem,prowadze tu swoja mala firemke,gdzie zatrudniam ludzi z wawy,po prostu daje im na zycie.dzieki nim pomykam po wawie na blachach L… co 6msc nowym samochodem,a Ci Warszawiacy co ich mijam slinia sie na widok moich aut bo mam zawsze najnowsze modele bmw i audi. dzieki Ci Warszawko. pisze z tel. takze stylistyka i bledy-wiem o tym

  • Warszawiak z urodzenia- arturros obrzeża

    W Warszawie chyba jednak modne jest bycie bez właściwości.
    Niezorientowanym w temacie zapodaję: urzędy są czynne 8-16 od poniedziałku do piątku, umowy o pracę, zlecenia, o dzieło są terminowe, za dni urlopowe najczęściej otrzymywałem ekwiwalent. Taka była pragmatyka mojej kariery, również wtedy, gdy (od urodzenia zresztą) w Warszawie jeszcze mieszkałem. Nie należy się dziwić, że ludzie nie mają czasu na sprawy formalne i nie chcą stać w kolejkach w urzędach. To, że są większymi cwaniakami niż warszawiaki to chyba dobrze ? Kiedy im się nie uda zawsze mają szansę powrotu.To prosty racjonalizm kogoś, kto nie ma czasu na odpoczynek.
    Bo w tym sielskim WC spod znaku bazyliszka. które wysysa siły twórcze, odpocząć- zwyczajnie niesposób.
    Tyle moim skromnym zdaniem – exwarszawiaka.

  • zachodniopomorskie

    co w ludzie ze stolicy sobie myslicie???????????
    nie jestescie pepkiem kraju!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    sytuacja i bieda w kraju zmuszaja do tego ze trzeba jezdzic za praca gdzie tylko mozna.
    jak slucham takich rzeczy w tv o tych sloikach to az mnie na wymioty bierze.
    spojrzcie idioci ile osob pracuje poza granicami kraju!!!!!!!!!!!
    moze jest tam twoj brat lub kolezanka.
    i ciekawe czy nazywaja ich intruzami?!?
    ludzie w stolicy jestescie beznadziejni jak wiekszosc w tym kraju

  • Melzer

    A propos tego wpisu:
    http://annunzio.bblog.pl/wpis,opakowania;szklane,94723.html?vote=1&post=94723
    Zwłaszcza dyskusja w komentarzach…

  • Andzia

    Tak, jestes słoikiem

  • POLSAT

    Napisze wam tak mialem przyjemnosć pracować w takiej wielkiej i znanej firmie P……sat na całej produkcji bylo nas 9 z Wawki a cała reszta z palcem po mapie ale co bylo wesolo

  • eMKa

    To może niech ksenofobiczni mieszkańcy Warszawy zrobią getta z murem dla osób spoza Warszawy, no bo przecież są inni? A nie… takie coś już było przecież kiedyś w Wawie….

    • Przemek

      Co było

    • ziuta

      Kolego Getta są ale robione przez Słoików w tzw Apartamentowcach gdzie słoje grodzą się murem to sa getta

  • Monika

    …Bo Warszawa jest jak ten słoik… PUSTA i ZAMKNIĘTA… a to co może być w niej najlepsze – wyjeżdża na weekend

    • ksenia

      to po co tu przyjechałaś dziewczyno, skoro masz takie zdanie o Warszawie. ??? Właśnie takie postawy mnie najbardziej odrzucają od przyjezdnych. świadczą o frustracji i kompleksach, których nie da się wyleczyć przyjazdem do stolicy. Wracaj do siebie Moniko, do miejsca OTWARTEGO i PEŁNEGO, skoro tak Ci tutaj źle

  • Bartolomeo

    Ty, to już jesteś takim starym wekiem z gumą 🙂

  • glavo

    Co Prawda nie mieszkam w Warszawie ,a w Piasecznie ,ale jestem elementem napływowym i jak kiedyś Piaseczno stanie się dzielnicą stolicy będę WARSZAWSKIM SŁOIKIEM
    Kurczę czego mam się wstydzić że pochodzę z wioski zabitej dechami 🙂 i przyjechałem tu za chlebem
    A może powinienem się wstydzić tego że mi się w ogóle chciało 🙂
    Mimo że mieszkam tu od 15 lat ,płacę tu podatki ,a o samym Piasecznie wiem nieraz więcej niż „rodowity mieszkaniec ” ,to chcę aby mnie nazywano SŁOIKIEM
    Bo niby dlaczego mam się nie przyznawać do tego gdzie się urodziłem( na Mazurach ) ,ale czy mogę się nazwać RODOWITYM MAZUREM jak mój pradziad pochodził z Białostocczyzny :)))

  • Odpowiem na pytanie postawione na samym początku : „czy jestem słojem” – tak synku jesteś słojem.

  • Cfanjak

    +++Nie ma czegos takiego jak „warszawiak prowincjonalny”! Albo sie jest z Warszawy albo z prowincji! Wybor nalezy do ciebie. Cham wyjdzie z wiochy. Wiocha z chama nigdy;))

  • mstw

    Podobny problem przerabiali w latach 70 mieszkańcy Zagłębia Dąbrowskiego, a głównie Sosnowca. W związku z gwałtownym rozwojem przemysłu (budowa Huty Katowice w sąsiedniej Dąbrowie Górniczej) napłynęło dużo ludności z całej Polski. W „sypialni” Sosnowca, czyli dzielnicy Zagórze był istny „mix” kultorowo-obyczajowy.

    Nawet ulice na jednym z osiedli Zagórza noszą nazwy od miejscowości skąd przybyli napływowi za pracą (Białostocka, Lubelska, Kielecka, Radomska etc.). Święta, weekendy oczywiście „słoiki” wyjeżdżały w rodzinne strony po wałówkę.

    Natomiast migracje ludności były, są i będą i byłoby dobrze, aby co niektórzy sobie wreszcie to uświadomili. Tam gdzie jest praca, tam podążają ludzie.

    Należy zrozumieć jeszcze jeden ważny aspekt, który zresztą już poruszyłem w poprzednim poście i moim zdaniem głównie cały czas rozgrzewa temat „słoików” w Stołecznym. Mianowicie „opluwanie” Warszawy, mimo tego, że daje „chleb”…

    Jeżeli już przeprowadzasz się do innego miasta to „żyj z nim”, a nie obok niego… Szanuj swoje nowe miejsce życia, poznaj jego historię, respektuj zasady w nim panujące.

    Również nie wstydź się tego skąd pochodzisz i nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Miej swoją tożsamość…. i jeżeli pracujesz w Warszawie, a jesteś mieszkańcem np. Piaseczna, Wołomina czy innej podwarszawskiej miejscowości, to nie mów, że jesteś z Warszawy…

    • glavo

      Zawsze mówię że mieszkam w Piasecznie ,ale jak ostatnio dostałem list ze Straży Miejskiej i zaadresowawszy było 05-500 Piaseczno koło Warszawy – to zabolało 🙂
      A tak poważnie to co będzie jak Julianów zostanie wchłonięty przez Ursynów bo dotychczas mieszkańcy tej miejscowości mówili gdzieś w Polsce jak ktoś się ich gdzie mieszkają to mówili że obok Piaseczna albo w Piasecznie ,a co teraz to chcą być już Warszawiakami 🙂 miało być poważnie

  • Muzyk

    Słoik jest to osoba, która co tydzień w każdy piątek wyrusza po weki do rodziców, wraca w niedzielę wieczorem i przez cały tydzień żywi się słoikowym jedzonkiem i w piątek znowu….. To samo tyczy wielkich miast. Jeżeli mieszkałbym i pracował we Wrocławiu a jeździł po żywność do domu do Warszawy też byłbym słoikiem.
    Nie każdy nie warszawiak jest słoikiem…. są lemingi a najwięcej spadochronów – ludzi, którzy osiedli poza domem rodzinnym tu pracują, kupują, płacą podatki etc.

  • Janusz

    Polecam ciekawy artykuł o pochodzeniu mieszkańców Warszawy.
    http://niepoprawni.pl/blog/6788/warszawiacy-sa-ze-wsi-jak-caly-narod

    „Mniej niż połowa (47 proc.) z nas urodziła się w Warszawie „z rodziców miejscowych, napływowych lub małżeństw mieszanych”.

    „Na wsi wychowywało się 19 proc. mieszkańców Warszawy” – przypominał jeszcze Cichomski, powołując się na Polskie Generalne Sondaże Społeczne 1992-2002 („Społeczna mapa Warszawy”, 2004 r.).

  • mstw

    Moi drodzy, cieszę się, że moja definicja „słoja” przypadła Wam do gustu. 🙂

  • sylka

    Mieszkam w Warszawie od prawie 8 lat ale dopiero niedawno pierwszy raz usłyszałam „słoik”, wydawało mi się to nawet zabawne, ale im więcej wpisów czytam na forum tym bardziej jestem zdegustowana i chyba cofnę ten „like” na FB. Już myślałam że też Jestem słoikiem ale jeśli sugerować się wpisem
    mstw Marzec 31, 2013 o 13:48 – TO NIE JESTEM,
    {cyt.: „Słoiki” to osoby, które traktują Warszawę pasożytniczo. Stolica daje im „chleb”, a oni ją opluwają, nie identyfikują się z nią i na każdym kroku podkreślają jak to „u nich jest wspaniale”, a w „Warszawie beznadziejnie” […] }
    cyt.: {„nie każdy przyjezdny jest „słoikiem” i to należałoby mocno podkreślić w tej całej dyskusji o słoikach”} – ZGADZAM SIĘ Z TYM OSTATNIM,
    choć
    woziłam czasami słoiki 🙂 a mój Chłopak Warszawiak prosił mnie żebym przywoziła jak najwięcej – do czasu aż mi W WARSZAWIE UKRADZIONO samochód, po niespełna 4 miesiącach użytkowania tutaj. Czy gdyby nie był na „słoikowych” blachach to by nie ukradziono bo złodziej w Warszawie szanuje co Warszawskie? I jakie to ma znaczenie że ubezpieczenie wykupię w „słoikowie” gdzie taniej, skoro siedzibę ubezpieczyciel ma w Warszawie i w dobie globalizacji i kapitalizmu nijak się to ma do wypłaty odszkodowania…? Kogo i dlaczego to „boli” nie rozumiem. Dodam że podatki płacę w Warszawie, ale i tak podzielam opinię wyrażoną w tym temacie przez:
    Olaf Luty 3, 2011 o 15:22
    Ludzie Drodzy, wyzbądźmy się bezpodstawnych uprzedzeń, bądźmy dla siebie milsi i kulturalni, a może znajdziemy nowych przyjaciół, „słoików” lub Warszawiaków, jakby to miało największe znaczenie pozdrawiam WSZYSTKICH (no może oprócz złodziei mojego auta;-)

  • warszawiun

    Jeden słoik wiosny nie czyni i nie jest czymś nowym, wystarczy sięgnąć do komednii S. Barei.
    Natomiast w nowym wydaniu „Słoiki” to osoby rozpoznawalne z daleka:
    – w dobie powszecheni motoryzacji wystaczy zobaczyć samochody parkowane przed samymi kladkami schodowymi, wejściami do supermarketów. Jakby taki słoik mógł to wjechałby do środka i nie jest inwalidą I-szej grupy, a miejsca na parkingu są, tyle że trzeba się trochę przejść jak z domu do wychodka za stodołę. To jest kwestja wychowania i nawyków, jak był wychowany że autem podjeżdża pod sam dom lub stodołę to nie zna pojęcia „miejsce do parkowania” i nie wie co to zakaz wjazdu lub zakaz postoju, bo u siebie miał do tego całe pole.
    – Telefon komórkowy trzeba pokazać wszystkim i najlepiej żeby w odległości 100 metrów wszyscy go słyszeli jak konwersuje, bo w domu przyzwyczajony rozmawiać krzycząc z drugiego końca podwórka.
    ——————————–
    Przykładów można wiele podawać, ale Ten styl się widzi słyszy i czuje jak to śpiewał Kuba w „jestem z miasta”.
    Ja znam wielu ludzi przyjezdnych którzy mają swoją kulturę, ciekawe osobowości, inne spojrzenie na świat i nie są słoikami.
    amen

    • Hanka

      Powiem Ci szczerze, że dla mnie takie parkowanie pod klatką i pod wejściem do sklepu to była cecha typowo warszawskiej persony 😛

      Myślałam sobie, jako przyjezdna: no tak, w mieście nie łaska nóżek użyć, bo autem wszędzie trzeba się wozić.

      Myślę, że taki styl funkcjonowania jest kwestią osobową. A pochodzenie niewiele ma tu do rzeczy.

  • Warszawiak Mocny

    Być może wydaje Ci się, że Twoja rodzina jest pochodzenia mieszczańsko – inteligenckiego, ale nie jest to możliwe, ponieważ wcześniej sam przyznałeś, że nie pochodzisz z Warszawy. Także inteligencja w rodzinie może i jest od pokoleń, ale miasta brak. Niemniej sporo z tego co piszesz ma jakiś sens także jako reprezentant Warszawskiego Frontu Antysłoikowego mówię, co jest to znaczy, że jeżeli nie wyjedziesz za szybko z Miasta to może będą z Ciebie ludzie. Nie to żeby od razu tacy ludzie na 100%, ale w dobrym kierunku idziesz – pracujesz na to, żeby Twoje wnuki miały szansę… Oczywiście dopóki nie wyjedziesz do „jednej z europejskich stolic”, które oczywiście nie robiąc żadnego wrażenia na WFA, mogą przekreślić Twoje szanse zostania człowiekiem… No ale to już sam zadecydujesz.

    • MarioPenetrario

      Możesz podać definicje słowa miasto, ew. ja Ty rozumiesz tą definicję? Bo z tego co piszesz wnioskuję, że w Polsce jest tylko jedno miasto.

  • PAN WARSZAWIAK

    ŚLĄSK I OPOLE JA ŚLĄSK W DUPE PIERDOLE

    • Anonim

      Gupi jesteś i tyle

  • Anonim

    nareszcie poprawna definicja sloictwa – tak wiele z nich skupia sie na fakcie prowincjonalnego pochodzenia slojow, gdy naprawde my warszawiacy klasyfikujemy jako sloja tylko osobnika z prowincji, ktory charakteryzuje sie powyzej opisanym brakiem szacunku do warszawy, kretactwem podatkowym, meldunkowym i generalnie sam odmawia zintegrowania sie i transformacji tozsamosci ze sloja na warszawiaka…

  • mstw

    WysokiNiski, absolutnie nie wartościuje. Ja np. oceniam ludzi po tym co sobą reprezentuję, a nie skąd pochodzą etc.

    Aczkolwiek prawda jest taka, że większości osoby, które całe życie mieszkały w „pipidówach”, po przyjeździe do dużego miasta po prostu odwala im sodówa.

    Albo ktoś mieszka w podwarszwskiej wsi, strzelam gdzieś pod Wołominem, a na pytanie „skąd jesteś”, odpowiada „z Warszawy”…

    • lothar

      „Aczkolwiek prawda jest taka, że większości osoby, które całe życie mieszkały w „pipidówach”, po przyjeździe do dużego miasta po prostu odwala im sodówa.” Czyli krótko mówiąc generalizujesz. Przykre …. Cóż, taka polska mentalność jak widać.

  • To może ja Ci odpowiem na to pytanie. Nie ma znaczenia czy mieszkasz w mieście czy na prowincji. Czasami w mieście mieszka więcej wieśniaków niż na prowincji.

  • Słoik

    Bardzo to intrygujące że miasto które składa się praktycznie w 90% z ludności alochtonicznej taką niechęcią do przyjezdnych.
    Ale to tak bywa że neofici są najgorsi 😉

    • mstw

      Jeżeli nie znasz jakiegoś pojęcia to go nie używaj, bo nawet nie potrafisz poprawnie go napisać…

      Poczytaj trochę:

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Autochton

      „Słoiki” to osoby, które traktują Warszawę pasożytniczo. Stolica daje im „chleb”, a oni ją opluwają, nie identyfikują się z nią i na każdym kroku podkreślają jak to „u nich jest wspaniale”, a w „Warszawie beznadziejnie”. Nie podoba się, wracać do siebie.

      Dlatego nie każdy przyjezdny jest „słoikiem” i to należałoby mocno podkreślić w tej całej dyskusji o słoikach.

      • ana

        a ja proponuję przeczytać sobie to:
        http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2549583

      • Warszawiak

        Jeśli nie rozumiesz tekstu, to zanim odpowiesz wypisz sobie w słupku nieznane Ci wyrazy i postaraj się je rozszyfrować. Masz dostęp do internetu, ale zapewne nie słyszałeś jeszcze o stronce google.pl . Przejdź tam i wrzuć słowo „alochton”, następnie klikaj na kolejne linki, czytaj, myśl. Nie spiesz się – powtarzaj tę operację, aż doznasz olśnienia i pojmiesz, o czym była mowa.

        Powodzenia!

  • Weronika

    Zgadzam się zarówno z przedmówcą, jak i autorem 🙂 Pozdrawiam serdecznie

  • Janek

    No wreszcie ktoś poruszył temat przyjezdnych z innych dużych miast. Nie wszyscy w Wawie są z Polski powiatowej. I nie wszyscy widza ja jako spełnienie marzeń. Szacun dla Poznaniaków, Gdańszczan, Wroclawiakow itp., którzy nawet jak wyladuja w Stolicy nie maja rozdziawionej japy i mokrych majtek, bo miejskie życie nie jest dla nich nowością.

    • Hmm… czy to, że ktoś zaznał/nie zaznał wcześniej miejskiego życia wartościuje go w jakiś sposób?

      • wielkolko-sopocianka

        I tak i nie ; zależy jak człowiek się rozwija i jaki szacunkiem darzy drugiego człowieka; każdy skądś pochodzi , gdzieś był ,gdzieś będzie – w sensie miejsca, pobytu czasowego ( miesiąc, rok czy 10 lat) ; ale to kim jest to już zupełnie inna bajka ;
        można urodzić się na Pradze, przeżyć tam dziesiątki lat – czyli w ” stolycy” , ale czy to od razu czyni go kimś lepszym , albo daje prawo do poniżania nowo przybyłych ??? … no nie powiedziałabym