Definicja słoika

przez Tomasz Sadowski on 2 lutego 2011

Zapraszam do budowania dokładnej definicji „słoika”.

Roboczo możemy wyjść z założenia, że:

„Słoik” to osoba zamieszkała w Warszawie, której rodzice mieszkają poza Warszawą

Nasuwają się jednak pytania:

1. Jak daleko od Warszawy musi mieszkać rodzina „Słoika”, aby spełniał on warunki bycia tymże?

2. Czy po sprowadzeniu rodziców do Warszawy „Słoik” przestaje być „Słoikiem”?

3. Czy „rodowity”, który kupił mieszkanie, dajmy na to, w Pruszkowie i tam się przeprowadził a do pracy dojeżdża do Warszawy staje się „Słoikiem”?

4. Czy „Słoik” zameldowany w Pałacu Kultury jest „Słoikiem”

5. Czy sierota może być „Słoikiem”?

i wiele, wiele innych.

zapraszamy do dyskusji…

  • mstw

    Poniżej jak dla mnie najlepsza definicja „słoika”.
    Tekst znaleziony na jednym z forów, autorem jest hrabia_piotr:

    „Nie każdy przyjezdny to „słój”. Nie każdy warszawiak to urodzony tutaj i „posiadający” groby na Powązkach na x pokoleń wstecz.

    A czemu? Bo ludzie przebywający na co dzień w Warszawie ludzie dzielą się na 4 grupy:

    1. Warszawiacy – to ludzie, którzy tu mieszkają na stałe, pracują, płacą podatki, interesują się historią i rozwojem miasta, coś działąją w tym kierunku. Warszawa leży im na sercu, nie zamieniliby jej na inne miasto, a jeśli coś im nie pasuje w obecnym stanie, to wolą to zmienić tutaj, niż zmieniać miejsce zamieszkania. Obojętne, czy urodzili się w Warszawie (i ile pokoleń wstecz mają na Powązkach), czy tu przyjechali np. na studia i zostali (np. Bolesław Prus).

    2. Warszawianie – to ludzie, którzy tu mieszkają na stałe, pracują, płacą podatki. Historia i rozwój Warszawy obchodzi ich tyle, co zeszłoroczny śnieg. Są tu „u siebie”, ale jeśli coś im za bardzo przeszkadza w codziennym życiu tutaj, a mogą się wyprowadzić, to zrobią to bez wielkiego żalu. Ale na razie tu mieszkają. Do tej grupy też należą i ci, którzy się tu urodzili i ci, co przyjechali tu na pewnym etapie swojego życia. To jest zdecydowana większość.

    3. Słoiki – ludzie, którzy przyjechali do Warszawy i tu studują/pracują, ale nic z siebie nie dają temu miastu. Podatki płacą „u siebie”, przysłowiowe obiadki przywożą „od siebie”. Jeśli mają samochód, to tankują i ubezpieczają „u siebie”, bo tam taniej.

    Nie lubią Warszawy, źle się tu czują i wciąż na nią narzekają. „U siebie” rozpowiadają, jaka to Warszawa jest zła. Cały czas mentalnie są „w delegacji” i swoje życie sprowadzają do formy przetrwalnikowej we wrogim (według siebie) otoczeniu. Sami zatruwają sobie życie, a przy okazji i otoczeniu.

    Miasto Warszawa nie ma z takich ludzi NIC. Ani finansowo, ani kulturowo. W żaden sposób nie przyczyniają się do jej rozwoju.

    4. Kasta polityków i gwiazdeczek. O tych, to nawet nic nie będę pisał. Głównie przez nich Warszawa jest kojarzona z pasożytowaniem na reszcie Polski, blichtrem i lansiarstwem. Oczywiście większość z nich nie pochodzi z Warszawy, ale przyjechała tutaj, bo tylko tu mogą zbijać bąki i lansować się w mediach i tylko to potrafią.

    I teraz wnioski:
    1. Otóż Warszawa rozwija się tylko dzięki pierwszym dwóm grupom. Pozostałe dwie to swego rodzaju pasożyt.
    2. Między grupami 1, 2, i 3 można swobodnie przejść, bo przynależenie do którejkolwiek z nich nie zależy one od miejsca urodzenia, a jedynie od zachowania, postępowania danego człowieka i jego podejścia do miejsca, w którym mieszka.”

  • btw

    zabawne zjawisko zaobserwowałem w szpitalu na Solcu. Tłumaczy ono m.in. brak miejsc w szpitalach położniczych. Para była z Grójca. Gdy Pani poczuła, że zaczyna rodzić wsiedli do samochodu i przyjechali aż na Solec. Sami przyznali, że poprostu chcieli, aby dziecko urodziło się w Warszawie. Im się udało, a np ich znajomi mieli pecha, bo …nie dowieźli ciąży do Warszawy i dziecko urodziło się w jeszcze mniejszej miejscowości niż Grójec. Podobno taka turystyka to zjawisko powszechne.
    A zatem rośnie świadomość wśród przyjezdnych, że można dziecku ułatwić start w życiu w ten sposób, że będzie urodzone w Warszawie ;)

  • ZielonaWwa

    pytanko?
    proszę o opis terminów:
    – agrawka;
    – warszafka;

    podsumowanie:
    W-wa powoli się rozszerza, pod koniec XX wieku przybyły nowe dzielnice a gdzieś około 2035 może będzie W-wa Mińsk Maz/Siedlece , W-wa Radom a nawet dalej, W-wa Żyrardow,W-wa Przasznysz
    zatem po co to sortowanie

  • http://nestor1983.wordpress.com WandalVeni

    a tak w ogóle, wybitny „Warszawiak” Bard S. Grzesiuk, też mógłby być nazwany słoikiem, dla mnie był kimś wielkim bo będąc z zewnątrz pokochał Warszawę nie jako pole do duszenia pieniędzy jak obecni przyjezdni (niestety w duzej mierze, choć nie bardzo jest z czego w cudzie Tuska) ale pokochał specyficzny klimat Czerniakowa, wrósł w otoczenie i to jest BARDZO RZADKO SPOTYKANY przykład prawdziwej asymilacji, przykład godny naśladowania!

  • http://nestor1983.wordpress.com WandalVeni

    Jestem rodowitym Warszawiakiem z Marymontu, jakieś 3,5 roku temu wymyśliłem określenie „słoiki” , które ukradła mi najpierw liberalna hołota zmaieszkująca Warszawę, a później metro i gazwyb, moja narzeczona pochodzi z prowincji, mimo sprzeczności nie uważam że należy obrażać drugiego człowieka w dodatku Polaka z racji pochodzenia. JEST ZNACZNIE WIĘCEJ ZAGROŻEŃ I SZKODLIWYCH CZYNNIKÓW W OTOCZENIU, społeczeństwie, naszym Kraju. Co dziwniejsze retoryki obraźliwej używają te obłudne środowiska które udają wsparcie dla multi culti!!! To jak? Żyd, Arab, Czeczen, Hindus, Meksykanin, Murzyn ..musi być tolerowany a jak ktoś ma Siedlce, Otwock, Garwolin w metryce to już gorszy??!!?! Stop podziałom Polaków przez antypolskie bestie!! Jestem autorem określenia „słoik” i mam na to dowody (osoby z prowincji, którym się bardzo to sympatyczne określenie spodobało do czasu gdy libero-komuna i GW nie rozdmuchały jego negatywnego wydźwięku, nawet miałem przez to interpersonalne problemy do czasu kiedy wyjaśniłem o co chodzi.. Osoby z proowincji nie są tak wyczulone na szkodliwe działanie GW ale gdy rozmawiam z nimi w temacie słoika poznają się na obłudzie michnikowszczyzny. Jedyny taki pożytek tylko musimy dużo rozmawiać. APELUJĘ do prawdziwych Warszawiaków. Przekazujcie wolę autora stwierdzenia „słoiki”, zniszczmy podziały wśród Polaków, udaremnijmy plan decentralizacji narodu Polskiego!! Warszawa jest stolicą – „wiadoma rzecz” a jak wiadomo jaka stolica taki kraj! Zapraszamy rodaków z całego kraju i z Polonii, mile was widzieć w naszym pięknym mieście, działajmy razem dla dobra Warszawy i dla dobra Polski!!

    • Alf

      brawo chociaż jeden się na tym poznał ( multi-kulti i rozsadzanie narodu polskiego od wewnątrz) , a do tego chyba dobry człowiek skoro tak piszesz. Pozdrawiam

      • WandalVeni

        niestety, Polacy nie potrafią rozmawiać, pełno nadęcia, zacietrzewienia ignorancji i oszołomstwa i to, wcale nie zadne „mohery”, tylko spod znaku palikociarni – tzw „młodych”, tzw „ambitnych”, tzw „inteligentnych”.. upodlony naród goniący za ochłapem, zamienia się w czcicieli złotego cielca. Proponuję mniej oglądać tv i czytać gazet a więcej rozmawiać, mniej mówić więcej słuchać, jest nas garstka zatroskanych o losy kraju i oburzonych tym co robi władza, II, III, IV V władza

  • Maro

    Ja słyszałem ze „słoik” to ktos kto miejsce zamieszkania ma poza Warszawa ale do Warszawy przyjedza na tygodnu do pracy, tj w piatek wiezie puste sloiki do dajmy na to Radomia, po czym w poniedzialek rano wraca ze sloikami pelnymi bigosu itp.
    Jestem własnie słoikiem tego typu, z czego jestem bardzo dumny. Wyroznilem sam dwie nastepne podkategorie.
    „Usmiechnieci” – to tacy ktorzy kursuja Radom-Wawa-Radom codziennie. Wystraczy spojrzec takiemu czlowiekowi w twarz o 5 rano na dworcu w Radomiu, i juz wiadomo skad nazwa.
    „Szprotki” – Z radomia pociag jedzie zazwyczaj z zajetymi miejscami siedzacymi. W Piasecznie wsidja „szprotki” – za Piasecznem nie da sie wsadzic palca w przestrzen, ludzie sa upakowani jak szproteczki w puszeczce. Szprotki wysiadaja zazwyczaj na Suzewcu, dalej pociag jedzie znow w miare pusty. Tak wiec szprotka – to dojezdzajacy codziennie, ale na krotkim dystansie (np. z Piaseczna).
    Taka nasza rzeczywistosc.
    Pozdrawiam.

  • http://www.pwsdd.pl andrzej

    słoiki to ludzie którzy muszą mieszkać w warszawie np. ze względu na prace. jak sama nazwa wskazuje odżywiają sie ze słoikow żeby bylo taniej (przeważnie jest też zdrowiej). studenci ze słoikami to inna kategoria ale i tak wszystkim powinniśmy pomagać

    odpowiedzi na pytania wydaja się proste:
    1. Jak daleko od Warszawy musi mieszkać rodzina „Słoika”, aby spełniał on warunki bycia tymże?
    odp. myślę że w innym województwie gdzie jest duże miasto które powinno być miejscem pracy. np. ktoś kto codziennie dojeżdża do warszawy powiedzmy z Warki nie jest słoikiem.
    2. Czy po sprowadzeniu rodziców do Warszawy „Słoik” przestaje być „Słoikiem”?
    odp. słoik przestaje być słoikiem jak przestanie przywozić słoiki z jedzeniem (i wg pani prezydent jak zacznie płacić podatki w warszawie)
    3. Czy „rodowity”, który kupił mieszkanie, dajmy na to, w Pruszkowie i tam się przeprowadził a do pracy dojeżdża do Warszawy staje się „Słoikiem”?
    odp. nie opis j.w.
    4. Czy „Słoik” zameldowany w Pałacu Kultury jest „Słoikiem”
    odp. to zależy czy nadal wozi słoiki. ale jak zacznie płacic podatki w miejscu zameldowania a nadal bedzie woził słoiki to zostanie wtedy już takim naszym lepszym słoikiem
    5. Czy sierota może być „Słoikiem”? odp. może jeśli bedzie słoiki dostawała np. od krewnych
    andrzej

  • aga

    Prawie jak Tutsi i Hutu.

  • W

    Witam,
    Mi sie tak skojarzyło ze słoikami:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wa%C5%82k%C3%B3wkowate

  • Ludwik

    SŁOIKI słoikom zgotowały ten los!
    Chcesz być wyżej, wejdź na drabinę.

    Pozostaję w załłączeniu,
    Ludwik A.

  • coach

    Dla mnie Warszawa powinna się odgrodzić od całej Polski wysokim murem. Takim na 10 metrów co najmniej. Jak to czytam to śmiech mnie ogarnia :) wylotówki zapchane przez słoiki a co to tylko Wasze drogi ? A po drugie to gdzie Wy jedziecie ? Do słoikolandu ? Na Mazury? W góry? Nad Morze? Ogrodźcie się i jeździjcie nad Wisełkę. Polska to chory kraj gdzie jeden drugiemu wilkiem ale największe wilki jakie spotkałem na swojej drodze mieszkają w Warszawie. Bo im się należy bo oni są Warszawianami. Korki to nie dla nich uprzejmość też nie. Zróbcie sobie getto i się w nim pozagryzajcie :D bo szczekacie jak burki :)

    • http://nestor1983.wordpress.com WandalVeni

      uwierz mi wymyśliłem określenie słoiki, jestem rodowitym Marymonciakiem mam wielu znajomych spoza Warszawy. Szanuję osoby z prowincji, jeśli tylko zasługują na szacunek, jeszcze bardziej szanuję młodych ludzi zostających na roli, pozatym jako mgr inż. Żywienia Człowieka SGGW uznaję wyższość gołąbków w słoiku nad p***m śmieciowym ochłapem z makdonaldu

      • Ferdek Kiepski

        Ok, Ty wymyśliłeś, miałeś w tym dobry cel, ale to określenie „słoiki”jest nadużywane właśnie przez tych, co sami mieszkają w stolicy od kilku lat, a przyjechali wcześniej z wiochy pod Lublinem czy Suwałk. Starają się być bardziej „warszawscy” niż ci, co mieszkają tu od pokoleń, ta skłonność do pieniactwa wychodzi na każdym kroku, najbardziej w określaniu tych niewinnych ludzi jako „słoików”.

  • ARO

    A ja marzę żeby się z warszawy wyprowadzić, mam już nawet te swoje miejsce tylko jeszcze chata nie stoi, poco bronic tak tego miasta, moja rodzina mieszka tu od zawsze a ja skacze z radości jak jadę na moja działeczkę pod Mińskiem gdzie chce kiedyś zamieszkać z rodziną. Cisza las, ptaszki i odwyk od szumu i zgiełku miejskiego.

  • arturros

    Szemranym warszawiakom – to jak w kraju odbiera się cwaniakowatość i na ile przejmują ten styl ( względnie nie chcą tego robić ) zależy od Was.

    Będąc gdzieś na wyjeździe też nie potrafiicie się dostosować do otoczenia.Tylko, że nikt tego nie wyszydza. To właśnie różnica między chamowem, blokowiskiem a sąsiedztwem, którego Wam brak.

    Rozumiem oczywiście, że Waszą pasją życiową jest osobisty pępek świata. Czemu odmawiać innym tego prawa ? Tylko dlatego, że getto w Warszawie tak bardzo się przyjęło ?

    • http://nestor1983.wordpress.com WandalVeni

      Stop nienawiści, z jednej i drugiej strony to bez sensu

  • http://Magda Magda

    Tak się wszyscy „rodowici” utożsamiacie ze swoim ukochanym miastem, taka budujecie kulturę, tworzycie historię…ja się pytam gdzie??????????Ciekawe czy np. w przypadku interwencji zbrojnej, wy wszyscy RODOWICI warszawiacy chwycilibyście za broń i stanęlibyście ażeby bronić waszej ukochanej Warszawy….czy może raczej wzięli byście du… w troki i uciekli gdzie pieprz rośnie…np. za granicę…żal czytać wypowiedzi niektórych „rodowitych”….

  • Urszula

    Jest błąd w nazewnictwie portalu. Słoikowcy, nie jesteście WARSZAWIAKAMI. Nawet tymi z prowincji. Warszawiak z prowincji, to ktoś, kto wyprowadził się z Warszawy na prowincję. Nie jesteście też Warszawskimi Słoikami, ponieważ nie jesteście z Warszawy. Jesteście słoikami takimi, skąd pochodzicie, a nie tam gdzie żerujecie, np: Lubelskie Słoiki, Kieleckie Słoiki, Białostockie Słoiki itd, itp. Tak więc nie istnieje coś takiego, jak definicja Warszawskiego Słoika, bo takowych nie ma. Mieszkając w Warszawie, nie stajecie się automatycznie warszawiakami. Wasz styl zrycia, to styl życia słoika. I miejsce zamieszkania tego nie zmieni. Czy będziecie w Berlinie, Londynie, Paryżu, czy nawet w miejscowości obok, wynajmiecie tam mieszkanie (czy kupicie) a na weekendy będziecie śmigać do babci Jadzi po wałówkę, to i tak będziecie słoikami. Słoikami z przydomkiem skąd pochodzicie. Dlatego proszę o nazwę zmiany portalu, na np: Słoiki Polskie, albo po prosty SŁOIKI.

    • Robert

      I wszystko w tym temacie. Brawo Urszula!

  • WN

    moja definicja słoika

    Słoikarz – Osoba z prowincji mieszkająca w dużym mieście, bez zameldowania, bez płacenia podatków i bez szacunku do miasta w którym żyje. Co piątek blokuje drogi wyjazdowe z miasta w drodze do domu po słoiki z wałówką na przetrwanie kolejnego tygodnia w „wielkim mieście”, co niedziele blokuje trasy wjazdowe do miasta aby powrócić na znienawidzony grunt by szerzyć chamstwo i zawiść

    • Maro

      Nie jestem pewien kto akurat szerzy to chamstwo i zawisc. U mnie w Słoikowie jak jezdze samochodem w weekendy – to jak jest czerwone swiatlo – to sie czeka, jak ktos wyjezdza tylem z miejsca parkingowego- to trzeba sie zatrzymac i poczekac, jak ktos cos zrobi zle – to sie z politowaniem to obserwuje, zwalnia, potem jedzie dalej. Nikt nie trąbi, nikt nie wymachuje rekami i nie zemsci. Dopoki tu nie zaczalem pracowac, to nie wiedzialem ze tak mozna…

  • Anna

    Ja w warszawie pracuję ze złodziejką – k..rwą z byłego PGR z pl północnej. Ma więźniarki tatuaż na łapie, jest stara, wulgarna i bezczelna, ostentacyjnie oznajmia na open space „lubię bzykanie”. Handlowała sandałami po 20 zł. i kazała sprawdzać w internecie , że u producenta cena wynosi 130zł. Właściciel firmy twierdził, że takiej ceny nie osiągają sandały z kilkuletniej wyprzedaży. Oto jaki jest wkład przyjezdnej, nie nawę jej nawet słojem, bo żadnych słoików nie przywozi, z czego z walącej się chałupy ? to ona ma dawać kasę.

  • Tadeusz

    Słoik to wieśniak w 20 letnim Ałdi, BMW, Oplu – bez kołpaków na felgach, z anteną od CB sięgającą nieba.
    Oczywiście szrotowóz jest „zagazowany” bo wieśniaka nie stać na normalne paliwo :)
    Jak widzę taką antenę gdzieś na ulicy to na 100% wieśniacka rejestracja typu LLU, LBI, TKY, TKN albo inne podobne gow..no.

    • pappa

      odkąd warszawa zmieniła symbol syrenki na słoiki wszystkie warszawiaczki to SŁOJE. Tak przynajmniej o Was cała Polska mówi ;)

      warszawka została pobita własną bronią. Gratulujemy!

      :)

      • Przemek

        Co za durny temat z tymi słoikami. Jeszcze jeden powód by się podzielić, odgrodzić, poróżnić, wywyższać nad innych (czym???) i szydzic z innych (po co???). Jest jedna Polska, jeden nasz piękny kraj. Jesteśmy obywatelami tego samego państwa, rodakami. Powinniśmy się WSZYSCY szanować i być dla siebie uprzejmi i odnosić się z należnym KAŻDEMU szacunkiem. Jednak zamiast tego dajemy się wciągać (który to już raz z rzędu…?) w jakieś bzdurne socjotechniczne manipulacje mające na celu nas podzielić by sprawniej nami zarządzać (divide et impera). Zatrzymajcie się na sekundę i zastanówcie: ja urodziłem się w Warszawie, po 10 latach przeprowadziliśmy się do Łomży. Potem studia w Białymstoku i następnie w Warszawie. Mieszkanie w Warszawie przez lata i na koniec dom… pod Warszawą, a małej miejscowości pod Otwockiem. Zastanówcie się ile jest takich historii… Ile podobnych przykładów. Ile ludzkich poplątanych losów, migracji, przeprowadzek, w związku z założeniem rodziny, zmianą pracy, oddelegowaniem… Pytanie zatem: i co z tego? Po co nam kolejne podziały? Po co ta piana z pyska? Z jakiego powodu? Czy to naprawdę tak KAŻDEMU z nas przeszkadza, „uwiera”, irytuje? Przecież to śmieszne. Że wylotówki zatkane? Zatkane, bo stolica nie ma wystarczającej ilości dróg o dużej przepustowości, poza tym brak jest obwodnicy, a w dodatku nie każdy umie… sprawnie ruszać spod świateł, być kulturalnym i uprzejmym na drodze (chamstwo i brak kultury i wyobraźni można zaobserwować na codzień, w tygodniu, na stołecznych ulicach – możnaby zapytać ponownie – dlaczego tacy jesteśmy?) Wiecie co? Dajecie się manipulować. Tak, tak, dajecie się ostro manipulować. Dlaczego? Bo pomyślcie tylko PO CO pojawił się temat „słoików” – temat szyderczy z założenia, którego celem jest tworzenie jeszcze jednego głupiego i śmierdzącego dziecinadą podziału. My Polacy uwielbiamy podziały na lepszych i gorszych. Uwielbiamy się w tym babrać, jak świnia w błocie. Dobrze widac to na wpsomnianych drogach i ulicach: te udowadnianie, kto silniejszy, kto szybszy, kto bardziej nieugięty gdy przydałoby się kogoś wpuścić przed siebie na zwężeniu. Te demonstracyjne złośliwości i brak kultury… Po co to sobie robimy, co? Zastanawiało Was to kiedyś? KOMU zależy byśmy non stop się wygryzali? Teraz wymyślono „słoiki”. Przecież jak się zastanowić, to każdy kto ma jeszcze żyjących rodziców, którzy z miłości do swoich dzieci dają im tzw. „wałówę”, powinien się raczej cieszyć, że tych rodziców ma, że ma do kogo jeździć. Przecież nikt nie żyje wiecznie i tych rodziców w końcu zabraknie. Zatęsknimy wówczas za słoikami i… wściekli będziemy na wszystkich tych, którzy z faktu iż do tych rodziców jeździmy, sobie kiedyś drwili. Zobaczymy wówczas jakie to wszystko głupie i infantylne. Zamiast skupić się na budowaniu dobrych relacji z ludźmi, z otoczeniem, na rodzinie, na budowaniu dobrego życia, wolimy mitrężyć energię na wyzywanie się od słoików, wieśniaków, debili, chamów ze wsi… To żenujące i – powiedzmy sobie otwarcie – ziejące głupotą. Lubimy się tytułować: warszawiacy, warszawianie… Drwimy sobie, bo ktoś ma blachy TKN, LUB albo BZA… I co z tego, że ma? O czym to świadczy? Że jest gorszy? Że nie płaci podatków TU? Że ma gdzieś TO miasto? Że jest wieśniakiem? To tylko blachy, tylko litery. W czym są gorsze od WX, WB, czy WY? I co komu do tego? Czy to moja sprawa, że sąsiad ma WOT? Czy to jego sprawa, że ja mam BL? Ludzie, no nie dajmy się zwariować i ogłupić. Może o to chodzi władzy – byśmy się skłócili nawet w takich, śmiesznych skądinąd sprawach? Byśmy nie zauważali, że żyjemy w jednym państwie, podatki płacimy PAŃSTWU, jesteśmy z różnych miejsc, z różnych stron, ale mimo to WSZYSCY jesteśmy ludźmi zasługujacymi na szacunek od bliźniego, a nie na jego nienawiść za darmo i bez powodu. Powiedzcie, po co się tak ekscytujemy tymi słoikami, tym wskazywaniem kto jest skąd i definiowaniem słoika…? PO CO, pytam? Czy zamiast tracić czas na te bzdety, nie lepiej zadbać o rodzinę? Poczytać dziecku książkę, czy choćby porozmawiać z żoną/mężem? Może iść na spacer, albo na rower. Może do kina, albo spotkać się z przjaciółmi? Po co nam następne podziały? Po co te bzdury? Zauważyliście, że jako naród, lubimy zajmować się niepotrzebnymi rzeczami? Mam dziedziczną tendencję do nie zajmowania się sprawami ważnymi (ileż razy każdy z nas zarzucał naszym politykom zajmowanie się bzdetami? – no własnie…) Choć raz, pomyślcie, warto wzbić się ponad to. Warto być życzliwym do ludzi wokół. Nie warto ubliżać sobie wzajemnie i uprzykrzać życia z powodu pochodzenia, rejestracji, wałówki… Zastanówcie się.

  • http://bedboy dariusz

    warszawiacy to buraki uznaja sie za lepszych a sa pipami na maxa

    • Robert

      Nie warszawiacy tylko warszawianie. A pipą na maxa to ty jesteś pajacu. Wracaj pajacować u siebie.

  • http://piotrcelinski.info Piotr

    Aż wstyd się przyznać :))), ale moi rodzice mieszkają w Wawie. Jednak często przynoszę do siebie w słoikach przetwory wykonane przez moją mamę. Proponuję kategorię „słoik wewnętrzny” dla takich jak ja :). A może słoikostwo się dziedziczy? Wówczas mam szansę – moi rodzice to typowe słoiki :).

  • http://porucham.pl jozek

    dajcie portal a zaraz sie znajda idioci ktorzy z byle gowna zrobia problem. To ze ludzie wyjezdzaja do innych miast to chyba dobrze. jak by na miejscu byli odpowiedni ludzie to by pracy dla slojow nie bylo a jesli jest to znaczy ze takich ludzi nie ma

  • maja

    wlasnie przeczytalam wypowiedz Sloja nr 1 w GW.
    jestem ta przyslowiowa ” prawdziwa warszawianka” – nie mam nic do
    sloikow, bo od wielu lat mieszkam za granica, ale moge zrozumiec
    ich problemy.
    Kiedys pod bylym moim domem na warszawskim Muranowie uslyszalam komentarz o tym jak zle jest sprzatniety chodnik i
    ze u komentujacego „w Poznaniu byloby to nie do pomyslenia”.
    W pierwszej chwili chcialo mi sie rzeczywiscie wyrwac: ” to jak najbardziej nie ch Pan wraca do Poznania”, ale szybko ugryzlam sie w jezyk. Wyobrazam sobie, jak by to bylo pozniej komentowane
    w gronie innych sloikowatych.
    Uwazam slowo sloik za obrazliwe w 60 % a komiczne w 40tu.
    Dziekuje autorowi za slowa o szanowaniu Warszawy.
    Przyjezdni weszli na miejsce 250 tys. zabitych w czasie Powstania,
    za PRLu nastepne tysiace nie wytrzymaly braku perspektyw
    i wyjechaly na zawsze, tez wyksztalceni i ambitni.
    Jezeli stolica daje Wam szanse – to przynajmniej ja szanujcie –
    bedzie Wam latwiej.

    • Ula

      Zanim coś się napisze, trzeba zebrać informację, „Słoik” to NIE osoba zamieszkała w Warszawie, której rodzice mieszkają poza Warszawą, tylko osoba, która w Warszawie pracuje i mieszka w tygodniu, a w dni wolne wyjeżdża na wieś po jedzenie, stąd to określenie, i zdecydowanie jest obraźliwe, bo oznacza, że te osoby, nie znają miasta, w którym mieszkają, nie uczestniczą w imprezach kulturalnych, nie mają w tym mieście ani przyjaciół, ani dobrych znajomych, nie korzystają z możliwości, które daje duże miasto, a w piątki po południu stoją w korkach na wyjazdach z Warszawy. Jeżeli to miasto daje wam możliwości normalnego życia, to nie narzekajcie, bo mądrość ludowa mówi: ” Nie gryzie się ręki, która jeść daje” i lepiej tego trzymać się, w końcu nikt nie zmusza, żeby przyjeżdżać, to jest wybór, zawsze można to zmienić, albo zacząć żyć normalnie, a nie w samochodach.

      • Marek

        wszystko poza warszawa to wieś?

        • guru

          A czy na wsi mieszkają inni, gorsi ludzie?
          Również mają swoje marzenia, plany na przyszłość.

          Czy to, że ktoś urodził się w innym miejscu niż Warszawa oznacza, że musi być prześladowany?

        • Krakus

          Czy wszystko poza wawą to wieś ? Nie, biorąc pod uwagę, że wawa to też wieś tylko taka duża ;p

          Śmieszą mnie teksty, że „Nie gryzie się ręki, która jeść daje”. Tzn, że co ? Słoiki przywożą ze sobą wałówkę na cały tydzień i nie wydają ani złotówki ??? Że Wawa za friko ich karmi i ubiera ??? Bzdura !!! Dzięki tym niby słoikom większość z Was ma pracę – robią zakupy, korzystają z punktów gastronomicznych, komunikacji itp.

          Swoją drogą ilu z Was (wawaków) jedzie sobie na obiadek do mamusi i wracacie również ze słoikami ??? ;p

          Najlepiej uogólniać – typowe dla Polaków!

          Pzdr

        • http://facebook sloik

          ty buraku za kogo sie uwazasz w dupie byles i gowno widziales od mamusi i tatusia mieszkanko dostales a goly w ryj jestes niejeden sloik ma wiecej kasy zapierdalajoc

          • Piotrek

            Przykład kwiecistej mowy typowego chama ze wsi… Jak chcesz przeklinać to kup sobie słownik nieuku od pługa oderwany… Masz blachę LLU czy TKI na swoim szrocie???

  • JD

    Pytanko mam. Urodziłem się w Warszawie (AM na pl.Starynkiewicza), a moja mama urodziła się w Ursusie, kiedy ten jeszcze nie należał do Warszawy. Obecnie mieszkamy na Mokotowie. Czy jestem słoikiem. PS.Moja babcia mieszka w Warszawie.

    • MarioPenetrario

      Czy ma to dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie czy jesteś słoikiem czy nie? Bo ja mam na to wyj..ne. Jeśli jesteś spoko człowiekiem to wypiłbym z Tobą browca, i nie ważne skąd pochodzisz. Pozdrawiam

  • bebe

    Dzisiaj trafiłam pierwszy raz na tę stronkę, więc dodać coś od siebie, bo temat już od daaaawna mnie ciekawi i dotyczy bezpośrednio, więc się trochę rozpiszę;) No więc, sama jestem z Warszawy, tu się urodziłam i moi rodzice się tu urodzili. Chodziłam tu do podstawówki i gimnazjum, a na tych etapach jest się w klasie tylko z dziećmi miejscowymi. W liceum było podobnie, chyba 2 osoby w klasie nie z Warszawy bądź okolic. Dopiero na studiach okazało się, że tylko 1/5 osób jest z Warszawy. I wiecie co? Dopiero wtedy pierwszy raz zetknęła z takimi stwierdzeniami jak „Warszawiacy to buraki” , „Oni myślą, że są lepsi”, „ITD ITD ITD w tym stylu” . Na samiutkim początku w ogóle nie wiedziałam o co chodzi i raczej ył to dla mnie szok. Przed studiami w życiu nawet nie zetknęłam się z tym, żeby w towarzystwie ktoś mówił „ktoś z takiego z takiego miasta jest gorszy” i że w ogóle to może być powód do wstydu, że pochodzi się stąd a stąd:O Szczerze mówiąc nawet przez myśl mi nie przechodziły jakieś klasyfikacje ze względu na miejsce zamieszkania:O Jak już napisałam to dopiero na studiach się z tym zetknęłam i na początku myślałam „boże, na prawdę? ale jak to? jak mogłam czegoś takiego nie zauważać??” i …. wstydziłam się ludziom na moich studiach mówić „jestem stąd, z Warszawy”!!! Moje początkowe konwersacje: „hej, skąd jesteś?” – „jak to skąd?” – „No normalnie?” – „Eeee,no, stąd” – „Czyli skąd” – „Stąd, z :nazwa dzielnicy:” – „A gdzie to jest?” – „…? no jak, tutaj, w Warszawie!” – „Tam masz stancję??” – „nie no tam mieszkam!” – „aha czyli jesteś z Warszawy?” i chwila ciszy i delikwent robi „mhymmm” plus taki wyraz twarzy jakby nie wiem co i się…. zmywa! Albo typowe rozmowy: „cześć, który akademik?” na sam dzień dobry.
    Zmierzam do tego, że doszłam do wniosku po paru latach studiowania, że te wszystkie złe opinie o Warszawiakach są wykreowane przez ludzi z prowincji, one pochodzą z ich kompleksów, głównie z kompleksu mniejszości, tylko że nikt nigdy się do tego nie przyzna, NAWET PRZED SAMYM SOBĄ! Te wszystkie opinie o gburach, burakach – znają takie osoby tylko z opowieści innych, albo sami z raz spotkali, a przecież, wszędzie wszędzie się taki burak znajdzie, tylko że on nie definiuje całej społeczności!!! Wręcz powiedziałabym, że osoby z prowincji są bardziej skąpe i bardziej idą po trupach do celu, nie postawią w barze piwa (przecież następnym razem ktoś inny postawi, to naturalne, z tego się nie rozlicza), gdy jest jakaś rekrutacja to z nikim się nie podzielą informacją, aby tylko konkurencja była mniejsza, ciągle podkreślają, że inni to nieroby, bo oni w biurze to czasami i nocują, bo nie ma czasu wracać do domu (!!!! serio!!! biorą śpiwory ze sobą! słyszałam to już od 3 osób!). Przykłady można mnożyć. I do dziś jak gadam ze znajomymi Warszawiakami to jakoś nikt nie wrzuca na osoby z prowincji, w ogóle się o tym nie rozmawia kto z jakiego miasta itp itd., tylko właśnie przyjezdni ciągle mają jakiś problem. –> ZE SOBĄ.

    • Ola_PNO

      Nie przesadzaj i nie gadaj głupot, że przyjezdni mają kompleksy i atakują Warszawiaków. Ogólnie jestem z Piaseczna i nie spotkałam się ani z wrednymi Warszawiakami, ani nawet wrednymi słoikami. Moim zdaniem to zakompleksienie nie bierze się z pochodzenia, a z indywidualnego niskiego poczucia własnej wartości wielu ludzi! Milo by było, jakbyś to sobie zapamiętała :)

  • Lubelanka

    Czytając Wasze komentarze mam mieszane uczucia. Rozczarowanie, litość przeplatane uśmiechem na twarzy. Pochodzę z okolic Lulina, obecnie mieszkam tu na stałe i co przez te wszystkie lata mogłam zaobserwować, również w swoim rodzinnym miasteczku to to, że Wy Warszawianie, w większości nie potraficie się zachować na „czyimś” terenie. Sami potraficie żartować, poniżać innych przyjezdnych w Warszawie, natomiast sami nie prezentujecie wzorów zachowania w społeczeństwie. Boicie się o swoje miejsca pracy, rozumiem, w takim razie starajcie się być konkurencyjni dla innych na rynku pracy. Co ciekawsze, Warszawa kandydowała na Europejską Stolicę Kultury… Z czym do ludzi? Pozdrawiam.

    • Autochton

      Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem ale jeśli jesteś z okolic Lublina to to, że teraz tam mieszkasz nie czyni go Twoim rodzinnym miastem. Prezentujesz mentalność warszawskiego słoika, który po przeprowadzce do stolicy zmienił rejestrację samochodu by móc „na wyjeździe” przedstawiać się jako Warszawianin (prawdziwy, rodowity mieszkaniec stolicy nie powie Warszawianin tylko Warszawiak. I właśnie ta rejestracja i nieścisłe określenie rodowitości Was myli (a może tylko Ciebie?) Lubliniacy czy może Lubelańcy? Bardzo mało prawdopodobne abyś spotkała prawdziwego Warszawiaka, Lubelanko. Jesteśmy na wymarciu jak dinozaury po uderzeniu ogromnego SŁOJA.
      Warszawiak nie powie: „jakie to straszne miasto” albo „jak oni mogą tu żyć” czy „…te cholerne kolejki w sklepach… nie ma gdzie zaparkować w tej Warszawce… roboty znaleźć nie można…” itd. Masz czelność pisać „z czym do ludzi”? Przecież to Wy, Słoiki zajmujecie miejsca na parkingach i tworzycie korki w całym mieście – co widać po „obcych” rejestracjach plus tych słoiczych, przerejestrowanych na Wxx w celu opisanym powyżej. To Wasze 85% stoi w sklepach, przychodniach i galeriach całej Stolicy. A pracując za połowę , albo mniej stawki oblegacie wszystkie możliwe i niemożliwe miejsca pracy w tym znienawidzonym przez Was mieście. Jak Warszawa może zostać „Europejsko Stolico Kultury” ewentualnie „Europejskom Stolicom Kultury” skoro jej kulturę Warszawiacy tworzą tylko w góra 15 procentach. Podobnie złą renomę mają „warszawscy” kibice piłkarscy. Wiesz skąd biorą się „kibice” na trybunach Legii lub Polonii? Wysiadają tabunami z podmiejskich kolejek WKD na trasie Małkinia – Warszawa Wileńska, demolując je uprzednio skutecznie i dokładnie.
      Pozdrawiam również.

      • warszawiun

        kolega „Autochton” to skąd jest ?
        bo na trasie WKD brak jest takich przystanków jak Małkinia i Wileński, czyżbym słyszał na łączach pokrywkę …..
        http://www.wkd.com.pl/
        trasa WKD jest prawie niezmieniona od lat 30-tych.

        • Autochton

          Gdybyś był z Warszawy a szczególnie z Pragi to byś wiedział, że „u nas” na kolejki podmiejskie nie mówi się Kolej Mazowiecka czy Elektryczna Kolej Dojazdowa/Warszawska Kolej Dojazdowa tylko potocznie: WuKaDka. Twoja małostkowość wynikająca z chęci wykazania się wiedzą Wikipedii jest żałosna. Przecież nie chodzi o skrót tylko o to, że sam jesteś słojem. Gdybyś nim nie był, nie zadawałbyś tego pytania.
          …aha – nie z pokrywką a z zakrętką… no chyba żeś „weck” aaaa to przepraszam.

      • art

        Autochton, może i mentalność mam inną (też pochodzę z Lubelszczyzny – małe miasto: Chełm) ale na pracę i zarobki nie narzekam w przeciwieństwie do wielu RODOWITYCH co nie mogą jej znaleźć. Sam zawsze przyznaję się do pochodzenia bo jestem z tego dumny, zaznaczam gdzie pracuję i gdzie mieszkam (obecnie na obrzeżu w domku, bo mieszkanie w bloku, które też posiadam mi nie pasuje z uwagi na brak prywatności – nie narzekam jak Ty tylko zmieniam sobie życie na lepsze). Masz pretensję do słoików, ciekawe ile % z nich to Twoi sąsiedzi – w internecie jesteś głośny, a tak pewnie kulisz ogon ;-) Warszawy nie nienawidzę, bo to przynajmniej na jakiś czas moje miasto do życia i pracy, aczkolwiek to nie ostatni przystanek w moim życiu, za mało ograniczony jestem by zamykać się w tak wąskim kręgu. Aha i parkingu Ci nie zajmuję bo mam garaż i miejsce pod domem + parking w pracy, a podatki płacę tutaj więc nie wiem do kogo masz pretensję, może do HGW, że źle zarządza ale to przecież TUTEJSZA ? Korki? Hm latem się do tego nie przyczyniam bo jeżdżę przeważnie motocyklem i rowerem. Domyślam się, że siedzisz na zasiłku (na który słoiki pracują i narzekasz), w mieszkaniu komunalnym nie płacąc czynszu, nie byłeś nigdy nigdzie po za stolicą, w której mieszkasz dzięki temu, że twoi rodzice pochodzący z klasy robotniczej zostali tu z powodu pracy. Bo jak nie to nie mam pojęcia co Tobie tak zryło mentalność.

        • Autochton

          Drogi kolego art!
          Przepraszam aleśmy się nie zrozumieli. Ja nie mam nic przeciw przyjezdnym czyli jak w temacie tego forum – słoikom, to staram się podkreślać w moich postach. Chodzi mi o podejście ludzi z innych miejscowości, mieszkających w Warszawie do tubylców. Stolica zawsze była magnesem przyciągającym rodaków z całej Polski – choć jestem pewny, że to dotyczy większości dużych miast tego kraju. Chodzi o to, że jeśli jedziesz do kogoś „w gości” to powinieneś zachowywać się jak przystało na dobrze wychowanego człowieka, czyż nie?
          A popatrz sobie na większość „niewarszawiaków”. Rozpychają się łokciami w każdej dziedzinie życia. Rozumiem, że możesz mieć poczucie rozgoryczenia. Nie rozumiem jednak czemu jak wielu z
          Was próbujesz prawdziwego, urodzonego tu, jak moi rodzice, dziadkowie i pradziadkowie, warszawiaka przerobić na obcego temu miastu przybysza nie wiadomo skąd. Tu jesteś dokładnie taki jak większość słoików, które spotkałem na swej drodze. Nie siedzę na zasiłku ćwoku jeden, bo choć musiałem odejść z etatu przez właśnie takich jak Ty co to biorą każdą robotę za 1/4 pensji prawdziwego fachowca, to mam teraz własną firmę i mam w nosie Twoją 1/4 mojej pensji, bowiem teraz zarabiam trzy razy tyle. Od moich rodziców wara, bo do pięt im nie dorastasz ani wykształceniem ani fachowością buraku Chełmski. Popatrz sobie na Londyn – tam zapewne jest Twój kolejny przystanek, jak to określiłeś. Tam nie ma rozgraniczenia na Chełm, Inowrocław, Tczew czy Warszawę. Tam nie lubią nas wszystkich z jakiego miasta czy wsi byśmy nie byli. Jesteśmy z Polski. Rozpychamy się tak samo jak słoiki w Warszawie. Odbieramy ludziom… właściwie to już nie pracę, bo po co pracować jak można odbierać londyńczykom zasiłek. Nie lubią nas tam. Dlatego wstydzę się tam już jeździć turystycznie, żeby nie dostać po mordzie za polskiego słoika z brytyjską zakrętką. Każdy, kto ma dwie nogi, dwie ręce i jest bezczelny wali do Londynu. Nieważne, że jest tam uprzykrzonym Polaczkiem. Jeśli mówisz o HGW to akurat zarządza bardzo dobrze choć opłaty miała wam podnieść za parkowanie a nie zrobiła tego jeszcze. Co do parkingów to co, że przed domem albo w pracy – miejsce zajmujesz.
          Powodzenia w Londynie. W Warszawie będzie luźniej.

    • http://facebook sloik

      masz racje , ale warszawiaki to zakomleksione buraki !!!!!!! i bardzo mi sie podoba twoja odpowiewiedz , nie jestem z Lublina , ale Cie popieram , oni sa zakompleksieni i nigdzie nie widzialam tylu bezdomnych co w Warszawie o czyms to swiadczy , nie wazne skad jestes a kim jestes a a Warszawianom daleko do kultury …….pozdrowienia dla warszawiakow burakow

      • Ferdek Kiepski

        Pozdrawiasz raczej kołtuńską swołocz, co sama przyjechała kilka lat temu do stolicy i „zgrywa” warszawioków, ci rodowici nie używają określenia słoik, mają jeszcze odrobinę klasy w przeciwieństwie do tych zakamuflowanych smrodów, mających warszawski meldunek, a miejsce urodzenia Łosice, Radom czy inne zapiździe

    • No name

      A skąd możesz wiedzieć że ci”Warszawianie” którzy nie potrafia zachować sie na czyimś terenie to nie sa Twoi ziomale, na przykład z okolic Lublina czy też Lulina a przyjechali do stolicy kilka lat wczesniej od Ciebie???
      Pozdrawiam Lulin.

      • btw

        o właśnie a propos taka historyjka z hostelu poza granicą:
        zatrzymałem się w hostelu, rozmawiam z kimś przy śniadaniu i słyszę ” a jesteś z Polski z Warszawy, już ktoś tu mieszka z Warszawy i pokazuje chłopaczka. Więc idę zapoznać człowieka z Warszawy. Podchodzę i zagaduję, że słyszałem że jest z Warszawy. odpowiada TAK. Pytam a skąd dokładnie. Chwila ciszy i odpowiedź: właściwie to jestem z Radomia. Mam kilku znajomych w Radomiu, więc zagaduję czy może zna. A ten na to, że nie, nie zna zbyt wielu osób, bo tak właściwie to on jest z Pionek. Uśmiałem się po pachy. Ale człowiek miły.

  • Wer

    Moja rodzina od pokoleń mieszkała w Warszawie a moja prababka nadal mieszka, ja z rodziną wyprowadziłam się do Podkowy Leśnej bo bardziej odpowiada nam życie w pięknej okolicy z wielkim ogrodem
    Śmiać mi sie chce z rodowitych których rodzice przyjechali do Warszawy pierwszy raz w latach ’70 a niestety takich jest najwięcej

  • rafalak

    „słoik”, a raczej „wek” to stan umysłu. nie chodzi tu o to gdzie mieszkają rodzice weka, czy ma mieszkanie w Wawie, etc. Ważne, czy pretendent do „rodowitego” utożsamia się z Wawą, buduje relacje w Wawie, tworzy historię. Ważne, czy taktuje przebywanie tutaj jako awans społeczny, nobilitację. Jeśli nie to jest słoikiem, zwykłym wyrobnikiem, którego kiedyś „łojce” chodziły boso do roboty do dworu za chlebem i na ten dwór pluły, a teraz on robi to samo, tylko z cała warszawą i jej rodowitymi mieszkańcami. Moja żona pochodzi z małego prowincjonalnego miasta, przyjechała tu na studia i się w warszawie zakochała, zostając tu i wychodząc za rodowitego warszawiaka od 6 pokoleń, czyli za mnie.Odnalazła swoje miejsce w Warszawie i jest dumną warszawianką. A to, że czasami jedzie do rodziny i przywozi wiktuały nie ma żadnego znaczenia dla sprawy.
    Szanowne „WEKI” – przemyślcie to proszę i „nie srajcie” po buracku do gniazda, które wam dało prace i schronienie.

  • Pan Warszawiak

    Ot typowa słoikowa mowa: Żyjem sobie w trudzie ,znoju-orzę ziemie, grzebie w gnoju !jestem panem W całej wsi bo mam AŁDI W TDI. Wszyscy we wsi mnie szanują , gdy zajadę swoją furą … Laski piszczom ,kury gdaczą kiedy w AŁDI mnie zobaczom ! gdy zajadę zaś pod kościół wszyscy mówią TO jest gościu… WÓZ wymiata Fordy,Fiaty widać we wsi kto bogaty-a sam znaczek TDI wszystkim się po nocach śni .Idę orać bo już czas zanim ZAZDROSC ZEŻRE wAS. Wy se siedźta i czytajta .mego WOZA podziwiajta!!!bo to auto cud techniki,Niemce robią super bryki

  • aron

    warsiafka sama jest sobie winna.Głosujecie masowo na PO która to partia zamiast budować drogi na wsiach buduje metro w warsiafce, więc słoiki zjezdżają za pracą do warsiafki. Gdyby rządził PiS, to by metra i stadionu warsiafka nie miała, za to słoiki miałyby pracę u siebie przy budowie dróg wiejskich.

  • Pizzaman

    Jakiś czas temu odwiedziłem komendę straży miejskiej na ul. Smolnej. Podczas rozmowy z tak zwanym dyżurnym przewinął się przez drzwi funkcjonariusz który wydał mi się znajomy. Ale nie pamiętałem skąd go znam. Podzieliłem się swoim spostrzeżeniem z tym dyżurnym a on mi powiedział nieco przyciszonym głosem.
    „Wie Pan bo on jest tutejszy”. Zabrzmiało to troszkę jak by Warszawiak pracujący w Stołecznej Straży Miejskiej był czymś dziwnym, niespotykanym.

    • bebe

      ahahaaa:D dobre, dobre:D

    • Autochton

      Nie dziw się. Według ostatnich szacunków zostało nas 12-15 %.

      • btw

        a z czasem będzie jeszcze mniej. Na 300 aplikacji na PH urodzonych w Warszawie 5. :)

  • Rafał

    sory, skusiłem się, przeczytałem kilkanaście najstarszych postów, te z 2011.
    Popieram jeden z wpisów – lansu też nie lubię bez względu na pochodzenie – no ale co zrobić jak ktoś ma kompleksy.

    Reszta: ale wy macie nawalone w głowach i słoiki i nie słoiki. szklany temat wyłapaliście i macie loty. ale mam z Was śmiechy. Tkwijcie dalej w czeluściach swych kompleksów, szkoda że nie na żywo ten cały cyrk tyko wirtual , podałbym Wam wiadra z błotem i nagrał film o Was.

    Dzieci, bawcie się dalej, tyko łopatek i wiaderek sobie nie zabierajcie
    buaaaaaaaaa,ha,ha,ha.

    Nara w ogóle z Wami.

  • Rafał

    Siemanko. Ha, ha ,ha. Ale jaja ;)
    Wiecie, jestem Warszawiakiem z dziada pradziada i trafiłem tu dlatego bo pierwszy raz w życiu spotkałem się z tym określeniem a mam 34 latek. Mam ważniejsze i przyjemniejsze sprawy niż takie bzdury :D
    Ja oceniam ludzi po czynach oraz mentalności no i nie lubię tych co nie szanują swej Ojczyzny (bez względu na nację – każdy ma swoją Ojczyznę) a komunistów nienawidzę za to jak konsekwentnie niszczyli polską mentalność i wpajali brak poszanowania do tego co polskie „cudze chwalicie a swego nie znacie” – nie, nie chce to polskie, pewnie kiepskie ale to wynikało z tego że system komunistyczny uczył lenistwa itp. Hitleryzm już zdechł.
    Kończąc fragment polityczny – wszyscy budujmy naszą Polskę ( gdzie te fajne samochody – Syrena Sport – będzie replika wozu z 1956r. , gdzie się w ogóle podziała nasza produkcja) bez względu na partie rządzące zadawajmy sobie pytanie – czy chcemy być tylko najemnikami, pracować tylko dla innych i to w dolnych poziomach piramidek korporacji i firm zagranicznych czy może będziemy tworzyć coś swojego? Żeby było jasne nie chodzi mi o nacjonalizm!!!
    Co mnie to że ktoś jest ze wsi , czy małego miasta. Metkowanie to w supermarkecie albo w odzieżowym. Masz mózg, charakter i jesteś w porządku to prędzej czy później się spotkamy może na bro;) bo na uczelni już nie koniecznie, ja się tylko bronię i jestem po – z opóźnieniem wrrrrrr.
    Sorry ale nie chce mi się czytać co o tym słoikowaniu ludzi myślicie, piszę co myślę ja na ten szklany temat.
    PZDR.

  • Piotr

    Kiedyś miałem niefajne zdanie o „słoikach” no bo to słoiki zabierały mi pracę w Warszawie, później poszedłem po rozum do głowy i stwierdziłem że to tylko i wyłącznie wina naszych zje****ch polityków. Niestety znów niechęć do słoików powróciła. Pracuję z kilkoma osobami i pierwszego dnia w robocie, nie pytając się nikogo kto skąd jest, odgadłem, że pracuję z jedną Warszawianką, a reszta to słoiki. Ciekawe dlaczego ? Hahahahaah , choć w sumie nie ma się z czego śmiać. To przy kombajnie powinno pracować a nie w kulturalnych miejscach atmosferę psuć !!!

  • Gagat

    Wg Was jestem słoikiem – jakos mnie to nie rusza, bo mam kulturę osobistą, nie narzekam na korki itp. Pomimo, że przeprowadziłam się tu tylko dlatego, że dostałam się do szkoły bo jakos nie pałałam miłoscią do Warszawy, to jednak coraz bardziej mi się tu podoba. Nie musicie się martwić rodowici, nie zamierzam tu zostać dłużej niż będzie trzeba, niemniej jednak miasto ma w sobie „cos”. Może to ta historia? Nie wiem, w każdym razie jakos nie odróżniam na co dzień w tramwaju, metrze, na ulicy słoików i Warszawiaków. Każdy jest dla mnie miły. Chwała za to tym ludziom, a na pohybel tym, którzy leczą swoje kompleksy gnojąc innych i sami tworzą sobie wizerunek chamskiego warszawiaka w Internecie.

    Warszawa nie gryzie, jest sympatyczna nawet z tymi swoimi korkami. A co do anty-słoików… w koszu dobrych jabłek zawsze znajdzie się zgniłek.

  • mat

    zamknijcie ta strone, tematyka swiadczy o zakompleksieniu, egoizmie,
    prymitywizmie intelektu, ograniczenej swiadomosci Warszawiakow, ktorzy na zasadzie rekompensaty brakujacych cech pozytywnych, dowartosciowuja sie w taki prymitywny sposob, nic dziwnego ze jedynie w Warszawie mozecie czuc sie bezpiecznie.

  • Krz

    hehehe „powaga” jest najelpsza hehe pozdro „siostra”

    • marek

      Przed wojną w warszawie i suburbiach zamieszkiwało 1 700 000 mieszkańców. Podczas działań wojennych w 1939 do 25 września w walkach zginęło 10 000 mieszkańców. Żołnierzy nie liczę ! Potem wielkie powstanie w getcie warszawskim i około 60 000 ofiar . Następnie dochodzi powstanie warszawskie. Osób cywilnych zginęło od 150 000 do 180 000. Potem ofiary polskiej i sowieckiej bezpieki. A trzeba pamiętać iż w przedwojennej warszawie 40% ludności mówiło w Jidisz . Więc ilu warszawiaków jest tak na prawdę warszawiakiem ? Na pewno nie osoba która tą domenę założyła. Adolf Hitler też od pochodzenia żydowskiego odcinał się w podobny sposób atakując żydów a teraz pan który domenę kupił za złotówkę chce być bardziej warszawski od warszawiaków aby odciąć się od tzw ” słoika” Dziwi mnie to. W WLKP o tym kto kim jest decyduje poziom kultury a nie miejsce pochodzenie ale w warszawce ważniejsze jest rosyjska mentalność i pokutujący homo sowietkikus. Gratuluje debilnego pomysłu. Tylko osoba z wielkim kompleksem mogła taką dyskusje rozpocząć. Zastanawiam się w jaki sposób rekompensowała by sobie kompleks małego penisa :) Wolę tego nie wiedzieć

      • Anonim

        O czym ty mówisz? Wszyscy wiedzą, ze WLKP to głównie niedouczone wieśniaki z Pyrlandii,
        tej! :D

      • Autochton

        No? Wypróżniłeś się już na miasto, które Cię pewnie też żywi? Ten, kto założył to forum miał zapewne tę samą tęsknotę co ja i jeszcze parę (jest nas coraz mniej) osób. Podyskutować z ludźmi mającymi te same wspomnienia z młodości, te same odczucia patrząc na piękne miejsca w naszym mieście. Jadąc co dzień do pracy przez znajome, ukochane od dzieciństwa miejsca. Co do liczb, wyszukanych naprędce w internecie, którymi tak sypiesz jakby były Ci nieobojętne, to chętnie dołożę Ci jedną – 2011 rok Warszawa razem z gminami okolicznymi to 1700000 mieszkańców z czego milion to słoiki zameldowane w Stolicy. Kolejne 1000000 to słoiki niezameldowane i mieszkające w mieście i okolicach (Warszawa nie jest w końcu z gumy, więc Piaseczno, Jabłonna, Grójec, Wołomin czy Otwock stały się sypialnią słoiczą). To, że jesteś słoikiem (i to dla mnie brudnym po jakimś zepsutym ścierwie albo smarze), to pewne. Tylko słoik i burak nazywa to miasto „Warszawką”. Nawet jeśli tu nie mieszkasz albo nie pracujesz, to po nocach Ci się to śni i na samą myśl, że mógłbyś powiedzieć komuś w pociągu do Poznania: „jestem z Warszawy”, dostajesz orgiastycznych drgawek. A jeśli chodzi o kompleks małego penisa, to nie mów: „wolę tego nie wiedzieć”, bo doskonale to wiesz… ilekroć spoglądasz w dół.
        Bye, bye maszkaro.

  • Anonim

    1. Jak daleko od Warszawy musi mieszkać rodzina „Słoika”, aby spełniał on warunki bycia tymże?

    ***Poza granicami administracyjnymi miasta.

    2. Czy po sprowadzeniu rodziców do Warszawy „Słoik” przestaje być „Słoikiem”?

    *** Nie, słoik to zakręt mózgowia i co z tego wynika nastawienie do życia.

    3. Czy „rodowity”, który kupił mieszkanie, dajmy na to, w Pruszkowie i tam się przeprowadził a do pracy dojeżdża do Warszawy staje się „Słoikiem”?

    *** Nie bo korzeniami w mieście siedzi.

    4. Czy „Słoik” zameldowany w Pałacu Kultury jest „Słoikiem”

    *** Tak, szczególnie jak wozi mamie pod Lublin brudne majtki do prania bo w Warszawie proszek drogi.

    5. Czy sierota może być „Słoikiem”?

    ***Może.

    • carex

      6. Jak poznać SŁOIKA?
      *** nosi buty z czubem zawiniętym do góry (nie mogą być czyste) ,
      *** spodnie uprasowane na Wielkanoc ,
      ***nosi plecak do garnituru,
      *** mówi PÓŁTOREJ tygodnia , miesiąca ,roku,
      ***oraz BYNAJMNIEJ zamiast PRZYNAJMNIEJ

  • Inappy912

    comment on this post..

  • ghj

    ja osbiście nie mam nic do słoików. (dodam, że sam jestem Warszawiakiem/warszawianinem- jak kto woli ;>), osobiście spotkałem się wiele razy z ich strony z życzliwością i pomocą (niestety wstyd się przyznać ale zabrakło mi takiego gestu ze strony moich znajomych z „dziada-pradziada”-z Warszawy)- co nie było podytktowane z ich strony żadną chęcią podlizania się ani interesu w drugą stronę.

    Jednocześnie odczuwam mimo wszystko pewien rodzaju smutek i żal, że żeczywiście rodowity Warszawiak ma problem ze znalezieniem przyzwoitej pracy. Tymczasem tzw. „słoiki” obstawiają większość dobrze płatnych miejsc pracy a przede wszystkim stabilnych. A moze sekret tkwi właśnie w tym, ze są „słoikami”. Kiedyś spotkałem się z opinią, że w pewnych firmach lepiej jest zatrudniać słoika bo będzie bardziej poddańczy, nie będzie się przejmował byle czym- byle tylko do przodu.

    • Norbert

      Jestem z Warszawy z dziada – pradziada i zgadzam się z tym co napisał ghj, ostatnio sam usłyszałem od jakiegoś gówniarza że jestem ,,ćmokiem z Lubelskiego” ponieważ jechałem autem firmowym, pracuję w otoczeniu ,,słoików” i nie przeszkadza mi to ale wkurzające jest to podejście pracodawców i teksty jak Ci nie pasuje to się zwolnij przyjdą ludzie z Białegostoku i za połowę to zrobią, a najgorsze jest to że taki pracowdawca jest z dziury gdzie psy dupami szczekają i nie ma szacunku dla nikogo :( także ,,słoiki” jak pracujecie w Warszawie szanujcie swój czas i nie pracujcie za połowę nasi pracodawcy mają kasę i z czego płacić :) a jak im nie pasuje to niech podwiną rękawy i sami zaczną zapier….ć :)

  • Wieśniaczka

    Sorki za błędy stylistyczne , ortograficzne i inne. :)

    Pisałam szybko pod wpływem emocji.

    Ps. Może trzeba utworzyć stronę dla pozytywnie nastawionych, widzących pozytywne strony tego, iż tzw. „słoiki ” przyjeżdżają do Warszawy.

    Już mam pierwszy:
    1 Jeśli poznasz fajnego „słoika” pojedź z nim na wioskę i zróbcie razem ognisko po wcześniejszym zimowym kuligu.

  • Wieśniaczka

    Przez przypadek trafiłam na tą stronę i jestem zdziwiona tym co tu piszecie!!!!

    Jeśli ktoś jest chamem, brudasem czy innym to nim będzie nie ważne czy jest z wioski za warszawą, z przedmieścia Warszawy czy też samej Warszawy.

    Mieszkam około 100 km od Warszawy i mogę przedstawić sytuacje z innej strony.

    Do mojej wsi szczególnie w okresie letnim przyjeżdżają rodowici Warszawianie , część z tych osób jest oczywiście w porządku (kulturalni itp.) lecz jest też ta druga część o której, aż przykro pisać. Tych ludzi powinno się leczyć;
    Przytoczę sytuację które się notorycznie powtarzają:
    1. Wyrzucanie śmieci do lasu (niszczą nam przyrodę nie płacą za zbieranie tych śmieci oraz ich wywóz) (gdy raz przyłapałam faceta na tym jak wyrzuca te śmieci i powiedziałam aby zabrał te śmiecie i w domu u siebie je wysypał, to odpowiedział mi wal się wieśniaro)
    2. Jazda pod wpływem alkoholu (być może innych trunków)
    Jest to wieś na której jest pełno krów i innych zwierząt, stoi znak informujący o tym, że są zwierzęta gospodarskie. Właśnie rodowici Warszawiacy jeżdżą po wsi po alkoholu do sklepu aby zaopatrzyć się w kolejne butelki (dodam,iż jeżdżą szybko) potrącili już dość sporą liczbę zwierząt szczególnie psów, a nawet zdarzyło się, iż jeden mężczyzna potrącił krowę.

    Podsumowując nie ważne czy jesteś ze Wsi , z Warszawy, Łodzi, Wrocławia , i innych jeśli potrafisz się zachować , jesteś kulturalny to staraj się zarazić tym innych.(FAKT NIE KTÓRYCH NIE DA SIĘ ZMIENIĆ) Fajnie jest przyjechać w dużego miasta do teatru , kina lepszej szkoły , nie zbyt fanie jest stać w korkach jeździć po dziurawych drogach. Również fajnie jest wypoczywać na wsi na zielonej trawce, jeść świeże owoce, warzywa, lecz nie jest fajnie iść do najbliższego sklepu 3 kilometry, no i dojeżdżać chociażby do lekarza.

    Pamiętajmy medal ma dwie strony.

    Pozdrawiam

    • Autochton

      Droga „Wieśniaczko”!
      Sprawdzałaś może dowody tych chamów z Warszawy, o których piszesz?
      Otóż to. Ci ludzie tylko tam pracują i mieszkają w wynajętych klitkach. A „u Ciebie” zachowują się tak jak u siebie, czyli po chamsku. Gwarantuję Ci, że gdybyś sprawdziła dziesięciu, to może, podkreślam, może jeden byłby urodzonym Warszawiakiem.
      Przepraszam Cię w imieniu tego buractwa. Warszawiacy nie mają wpływu na to kto mieszka w ich ukochanym mieście.
      Pozdrawiam, życząc zdrowia i pomyślności.

  • Ingvar

    Jeszcze jedno pytanie!

    Czy jak moja mama jest Finką a tata słoikiem z prowincji polskiej to ja jestem też słoikiem?
    Rodzice nie mieszkają w Wwie tylko w Finlandii. Muszę przyznać, że zawsze kupuję moją ulubioną marmeladę w Finlandii i z nią przylatuję tutaj.

    Pozdrawiam,
    Ingvar

    Pomocy – ustalcie moją tożsamość.

  • Ingvar

    hej słoiki a przedewszystkiem Rodowici Warszawiacy!

    Powstaje pytanie o definicję. Opiszę następującą sytuację: Mama (Słoik) wychodzi za mąż za tatę Warszawiaka ponad 40 lat temu. Rodzice Mamy (słoik) mieszkają ciągle w Słoikogrodzie. Małżeństwo ma dwójkę dzieci M. i A. . Teoretycznie już nie słoiki. Mama (słoik) ciągle wozi słoiki, tata nieco zdystansowany kupuje w stołecznym warzywniaku na Mokotowie. Wszstkie samochody zarejestrowane w Słoikogrodzie (około 100 km od Wwy). Rodzice Mama (słoik) i tata (Warszawiak) od 15 lat mieszkają we wsi pod Konstancinem.

    Czy dzieci M. i A. są słoikami?
    Czy Mama pozostaje nadal słoikiem?

    • Autochton

      Oj Ingvar, masz problemy z samoidentyfikacją. Najpierw jesteś Półfinem z ojcem słoikiem, później ojciec przechodzi metamorfozę w rodowitego Warszawiaka (choć to jest ostatnio częste) z kolei matka traci narodowość i – jak się domyślam – obywatelstwo. Dodatkowo jej rodzice okazują się być farbowanymi Finami… niebywałe… i jeszcze ten warzywniak na Mokotowie… Zmieniasz imię z I. na M. lub A. Boże co za miszmasz.
      Odpowiadam:
      Dzieci są półsłoikami pod warunkiem, że matka pozostaje zatwardziałym słoikiem. To jest jeśli ma w dupie miasto, w którym żyje od czterdziestu lat (zaznaczam, że to, że wyprowadziła się pod Konstancin nie oznacza, że nie kocha miasta, którym pokochała mężczyznę swego życia). A jeśli kocha – miasto rzecz jasna, miłość do męża nie wpływa na słoiczność – to słoikiem już nie jest, ergo dzieci tożsamo.
      Poza tym z twojej interesującej skądinąd opowieści nie wynika, że Mama na Święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc i Wszystkich Świętych nie jedzie do Słoikogrodu po jaja i salceson oraz żurek w słoiku. Więc nie przejmuj się już jesteś „nasz” czy jako Półfin czy półsłoik a właściwie niesłoik co zostało udowodnione.
      Aha… zmieńcie te rejestracje, bo to rzuca mroczny cień na Waszą niesłoiczość.

  • http://sexzone.ity.org johny_walker

    Ciekawe jak wieszkosc stolycy by sie zachowala jak by u nich nie bylo pracy? siedzieli by w domu i zdechli z glodu czy pojechali za praca do innego miasta? Jesli jest praca dla przyjezdnych to nie dla tego ze pracuja za polowe stawki- to nie budowa metra, lecz dla tego ze na miejscu brakuje specjalistow, a dodatkowo znalezienie znajacych jakikolwiek jezyk obcy to graniczy z cudem. u mnie za ta sama prace dostal bym 3 razy mniej niz tutaj. Sloki to woza chyba tylko dla sentymentu nikt tak nie gotuje jak moja stara i zawsze jak jestem to sobie cos przywioze. Z przemeldowaniem sie tow urzedzie procedura wyglada tak jak by ci robili laske ze sie mozesz przemeldowac – wszystkie dokumenty musisz wiezc samemu w jedna i druga strone i jeszcze trzeba miec aktualna ksiazeczke wojskowa:) ja swojej od wystawienia nie widzialem bez ksiazeczki nie da rady. nawet majac dobre checi trafiasz na urzednicza niemoc :)

  • Mania

    To ja się zastanawiam…

    Jestem pierwszą osobą w mojej rodzinie, która urodziła się w innym mieście. Rodzice wyjechali, bo dostali tam propozycję pracy. Dziadkowie powstańcy, przed wojną mieszkali na Hożej. Cała rodzina pogrzebana na Powązkach, wyprawa na cmentarz oznacza przejście go wzdłuż i wszerz. Mama zawsze się śmieje, że pamięta czasy, kiedy na Służewcu rosła kapusta. Od najmłodszych lat jeździłam do Warszawy, z własnego wyboru spędzałam tam większość wolnego czasu. Rówieśnicy dziwnie na mnie patrzyli, kiedy wcinałam na przerwach pańską skórkę. Historię stolicy znam lepiej niż własnego miasta. Byłam uczona szacunku i miłości do Warszawy od małego. Nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej, źle się czułam w mieście, w którym się urodziłam, tu jest moje miejsce i kocham Warszawę.

    Kim więc jestem według waszych podziałów? Słoikiem.

    Nie lubię ludzi, którzy używają określenia „Warszawka”. Nie lubię tych, którzy trąbią i zajeżdżają drogę. Nie lubię szeroko pojętego buractwa. Nie lubię też tych Warszawiaków, którzy czasem zachowują się gorzej od Słoików. Nie lubię tych Słoików, którzy zarabiają w stolicy przez kilka dni dni, ale podatków nie płacą. Nie lubię, kiedy opowiadają, jak to nie lubią miasta, które ich żywi. Jednak przede wszystkim, nie lubię tego, że niektórzy mieszkańcy Warszawy, niezależnie od tego, czy rodowici, czy nie, sami nie lubią i nie szanują swojego miasta.

    Nie wymagajmy od innych nie dając nic z siebie. Rodowici, mniej nadęcia, a Słoiki muszą się trochę odkręcić. Bądźmy dla siebie lepsi, uśmiechnijmy się czasem do kogoś w metrze i zakochajmy się w Warszawie. :)

    • Norbert

      Całkowicie popieram ten komentarz :)

    • Paweł

      Ja też popieram :)

    • Autochton

      Jak możesz zadawać takie pytanie? Przecież w Tobie jest kwintesencja Warszawianki. Urodziłem się na Mokotowie do dziś są tu miejsca gdzie rośnie kapusta(!). Pamiętam jak na Stegny chodziłem z dzieciakami „na kaczeńce” wzdłuż ul. Jana III Sobieskiego stało kilka małych domków a ulica a właściwie droga była obsadzona gęstymi drzewami, tworzącymi zielony tunel aż do zakrętu śmierci (skrzyżowanie al. Wilanowskiej i ul. Sobieskiego)
      Pamiętam Dworzec Południowy z obrotnicą dla parowozów w miejscu dzisiejszego wejścia do metra Wilanowska. Stoi tu jeszcze fragment budynku dworca (samotna stara kamienica).
      Wszystko co napisałaś to „święte słowa”. To samo napisałem parę postów wyżej. Nie chodzi o nienawiść jak tu niektórzy piszą. Chodzi o poszanowanie miasta i ludzi dzięki którym dobrze się tu żyje przyjezdnym. Tylko nieliczni Warszawiacy – sądzę, że ci, którzy już naprawdę mają dość określenia „Warszawka” i gnieżdżących się malkontentów w znienawidzonym przez nich mieście. Ja uciekam z Warszawy, bo nie mam z kim wspominać i wzruszać się na widok znanych miejsc, ale niedaleko by być blisko ukochanego miasta.
      Głównie poruszam się po Warszawie samochodem jednak czasem korzystam z metra lub autobusu czy tramwaju i szlag mnie trafia gdy słyszę jak słoiki, właśnie słoiki rozmawiają między sobą jak to „ogarniają” pieniądze, „tak?”, załatwiają fuchy, „tak?” i „tak?” dalej i „tak?” dalej… hm… rozmawiają to mało powiedziane. Wrzeszczą tak żeby wszyscy słyszeli cóż to ważnego właśnie ich spotkało w ich „ciekawym” życiu na uchodźstwie. To właśnie powoduje u mnie złośliwe skojarzenia, że „matula nie naucyli kultury”, bo biegając z badylem za gąską kultury się nie nauczysz, słoju hartowany! To nie nienawiść to tylko bezradność.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę lepszego niż moje samopoczucia.

      • Anonim

        …nie ma cwaniaka nad warszawiaka…..:)

  • nie_dyskutuj

    „słoik” czy „rdzenny” taki sam „peoś”

  • Kwintesencja słoikowatości

    Witam
    Jako osoba mieszkająca w Warszawie od 2 lat i cały czas powtarzająca ze jestem z innego miasta, nie mogę pojąć obraźliwego, a raczej według mnie śmiesznego określenia „słoik”. Owszem, czasami skapnie mi jakaś scheda od rodziców, ale czy to jest złe? Czy mam się tego wstydzić? Każdemu w jakimś stopniu pomagają rodzice. Rodowici Warszawianie mają łatwiejszy start mieszkając tutaj. Choćby mieszkanie, na które my przyjezdni musimy zarobić. Jeśli zarobimy i kupimy wtedy meldujemy się tutaj. Z tego co widzę dla wielu jest to nie pojęte, że nie każdy natychmiast może mieć blachy WI czy WB lub inne. Mieszkania w Warszawie są drogie i tylko ciężką pracą można zarobić na swoje 4 ściany.
    A wracając do „słoików”. Powiem tyle: przywożenie półproduktów w słoikach jest szalenie wygodne. ;] Lubię Warszawę i za nic w świecie nie opuściłabym tego miejsca i pytam: dlaczego mam czuć się gorsza tylko dlatego, że nie urodziłam się tutaj?

    • Pizzaman

      Możesz mieszkać w Warszawie i naście i więcej lat.
      Jeśli będziesz psioczył, że drogi są tu nierówne, chodniki krzywe i nie ma miejsca dla twojego miejsca w przedszkolu, a jednocześnie będziesz płacił podatki w miejscowości z której pochodzisz to będziesz słoikiem.
      Bo to nie chodzi o to ile lat się tu mieszka ale o to jakie ma się podejście do Warszawy.
      Znam wiele osób które mieszkają tu od wielu lat. Pokupowali mieszkania i założyli tu rodziny. Ale podatki dalej płacą gdzieś daleko.
      I jak tylko zaczynają pyszczyć jak tu jest źle to im przypominam o tym gdzie lądują ich pieniądze.

      • Wieśniara

        Witam,
        przyjechałam do W-wy na studia. Co tydzień jeździłam do rodziców prać brudne majtki i przywoziłam słoiki. Zostałam w W i pracuję tu już prawie 20 lat. Jestem zameldowana w W i płacę tam podatki, tam chodzą do szkoły moje dzieci pomimo tego, że jakiś czas temu wyprowadziłam się na wieś (zupełnie inną podwarszawską) i gdzie indziej powinnam płacić te podatki. Za każdym razem w US muszę udawać i dobrze nakombinować, żeby się nie połapali. Lubię polskie drogi i krzywe chodniki, korków nienawidzę. Pracuję w W i codziennie dojeżdżam z wiochy. Słoiki nadal wożę. Czy jestem słoikiem?

    • Pan Warszawiak

      skoro tu sie nie urodziłaś to po co tu przykicałaś? wracaj na łojcowizne krowy doić gdzie twoje miejsce brudasko

      • Buraku…

        … abyś miał spinkę, tylko nie spinaj się za mocno bo Ci zwieracz popuści

        • Pan Warszawiak

          Chciałbyś ćwoku przyjezdny chciałbyś, nic z tego – na łojcowizne wracaj skąś przykicał gnój przerzucać jak się w mieście zachować nie potrafisz !

          • Uczę …

            … się od Ciebie jak zachowywać sie w mieście, a gnój to posprzątaj pod sobą. Mówiłem abyś sie nie spinał.

          • Anonim

            …nie ma cwaniaka nad warszawiaka…..

    • Paweł

      Niestety nie wszystkie słoiki po zakupie mieszkania w Wawie zmieniają blachy na tutejsze. Od urodzenia mieszkam w Ursusie i widzę co się dzieje. Wystarczy przejechać przez Skorosze (czyt. Ursus-Lublin) żeby stwierdzić, że 80% tutejszych aut ma „zagraniczne” rejestracje.

      • MarioPenetrario

        Ale jaki jest problem z „obcą” blachą bo nie rozumiem? Dlaczego mam płacić wyższe OC skoro mogę i nikt na tym nie traci. A dlaczego nie traci? – Bo OC i jego wysokość nie ma wpływu na infrastrukturę, bo pieniądze nie idą do wspólego wora (czyt. „do Skarbu Państwa”) tylko do prywatnej kieszeni, bo ubezpieczenia to prywatna działalność. Poza tym ludzi nie powinno się dzielić na „tutejszych” i „zagraniczych” tylko na mądrych i głupich. Pozdrawiam

        • MarioPenetrario

          * skoro mogę niższe (miało być)

    • Autochton

      No i właśnie wyjaśniłaś sobie, bo jesteś dziewczyną, nieprawdaż?
      Nie musisz się wstydzić, że pochodzisz spoza Warszawy. I nie ważne czy z innego dużego miasta, z małego miasteczka czy ze wsi. Ważne, że uważasz, że Ty masz trudniej. Nam w Stolicy mieszkania dawali darmo, wiesz? Do willi dopłacali, bo powierzchnia do sprzątania większa. A jak ktoś z Warszawiaków potrzebował samochód to idzie do urzędu gminy i… dostaje. Mieszkania droga słoiczko kosztują tyle samo dla Warszawiaka od siedmiu pokoleń co dla pastuszka z dziury zabitej dechami. Wyobraź sobie. To, że trzeba za nie zapłacić, to wyobraź sobie żadna nowość. Nie mam dwudziestu lat i wyobraź sobie, że pamiętam czasy gdy w tym mieście mieszkali głównie rodowici Warszawiacy a przyjezdnych było niewielu. Tyle, że wtedy trzeba było kombinować żarcie a słoiki wtedy nie mieli problemów gastronomicznych. Świnki biegały po podwórku, świeże mleczko i jajeczka z „zerem” na początku. A tu ocet i czasem musztarda. Wtedy tu Was nie było, cwaniaczki. Dziwisz się, że piszę tak niesympatycznie. To spróbuj wreszcie partycypować w kosztach utrzymania tego miasta, bo korzystasz z jego dróg, chodników transportu miejskiego. Nawiasem mówiąc korzystanie z taksówek obecnie mija się z celem. Kilka ostatnich razy taksówkarz zanim ruszył prosił abym go poprowadził, bo on tu dopiero od dwu tygodni jeździ a sam jest z Lubartowa, Giżycka czy Środy Śląskiej. Niektórzy, bardziej cwani używają GPS-u. To są jaja. Zdziwiona jesteś? Zacznij płacić podatki w tym mieście, przerejestruj samochód i przestań narzekać na kolejki, korki i dziury w jezdni, bo to głównie Ty tworzysz te kolejki korki i te dziury… również. Nie tylko Warszawiacy. Nas jest dwoje a Was ośmioro i pół. :)
      A jeszcze jedno pytanie. Co rozumiesz przez określenie łatwiejszy start? Poza wspomnianymi darmowymi mieszkaniami, willami i samochodami. Gdybym się urodził w Gdańsku (z którego notabene głupi mieszkańcy uciekają) albo w Działdowie czy w Młotach Wielkich to robiłbym wszystko, żeby moja rodzinna miejscowość się rozwijała. Założyłbym tam sklep, fabrykę sznurowadeł lub produkowałbym szparagi ale tam a nie tu na obczyźnie. Myśmy tu robili wszystko dla swojego ukochanego miasta. Wtedy Was tu nie było. Lepiej przyjść na gotowe. Po co się wysilać. Lepiej pracować za ćwierć stawki i po nocach, chwaląc się jak się to ciężko zapi…la na tę wynajętą kawalerkę, niż ruszyć mózgownicą i przeznaczyć tatusiowe pieniądze ze sprzedaży pięciu przyczep cebuli na mały ale własny biznes wspomagając własny region. Jak to jest, że na zachodzie rolnicy są bogaci a na wschodzie bieda, aż piszczy. Bo się nie chce. Tam był zabór niemiecki i ordnung a tu zabór rosyjski i lenistwo. Proste? Nie zmienię trendu do najazdu na Warszawę, więc nikogo nie wypraszam ale proszę o przemyślenie podejścia do autochtonów. Oni też mają prawo żyć w mieście,ktore kochają i dla niego pracują.
      P.S.
      Przywoź sobie w słoikach co chcesz. To określenie jest bardzo przyjazne choć trafne. Ja do niedawna określałem Was szarańczą.
      P.S.2
      Pizzaman pozwól, że uścisnę Ci dłoń. Pełna zgoda.

  • Pizzaman

    Jestem dostawcą pizzy i mam takie spostrzeżenia.

    Po czym poznać klasycznego „słoika”.

    Po tym, że przed drzwiami do mieszkania w którym mieszka piętrzą się wory ze śmieciami bo mu daleko do śmietnika wyrzucić.

    Po tym, że ma w dupie to iż nie działa domofon w wynajmowanym mieszkaniu i jak zamawia żarcie z dostawą to zdziwiony jest, że się dostawca nie może dostać na klatkę schodową.

    Po tym, że na pytanie o adres zastanawia się dłuższą chwilę.

    Po tym, że jak otwiera mi drzwi to właśnie gada przez telefon, często nie ma koszulki, a czasem nawet stoi w samych gaciach.

    Po tym, że daje napiwek w wysokości 10 groszy i jak chce mu wydać te reszty to się burzy i mówi, że jestem niesympatyczny.

    Po tym, że czeka do ostatniej minuty przed zamknięciem lokali, a jak mu odmówimy dostawy, bo jest już po zamknięciu, to robi karczmarną awanturę i próbuje udowodnić, że jest jeszcze 5 minut.

  • Pan Warszawiak

    http://www.tvnwarszawa.pl/informacje,news,beda-odszkodowania-za-halas-wokol-modlina,49468.html
    no to teraz będzie nowy najazd buraków na stolicę – dostaną trochę kaski to co robić – najpierw kupno wieśwagena a potem bach mieszkanko w stolycy. I za 3 miesiace bedą mówić u nas w warszawie. Eh nowodworskie buractwo.

    • nmam

      no tak, ty za to reprezentujesz prawdziwie warszawską kulturę

  • powaga

    SŁOIKA poznasz po mowie, bo:
    1. mówi POLA Mokotowskie (zamiast POLE)
    2. mówi PARK Saski (zamiast OGRÓD)
    3. mówi Wał MiĘdzeszyński (zamiast MiEdzeszyński)
    4. mówi NA metro (zamiast DO metra)
    5. zwróci ci uwagę, że nie mówi się DO Ursusa, tylko NA Ursus
    6. jeżeli jesteś mieszkańcem Wawra albo Ząbek i zdarza Ci się mówić jadąc do Śródmieścia, że jedziesz „do Warszawy” to na pewno Cię uświadomi, że przecież już jesteś w Warszawie [;D]!
    7. nie będzie wiedział co to znaczy „spotkać się pod Forum” albo „przy starej Ikei w Alejach”
    8. czasami się zapomni, że jest w mieście zamiast „ulicy” użyje „drogi”
    9. dla niego to jest bez różnicy co jak się nazywa: Stare Miasto czy Starówka, kto by się przejmował?!
    10. zawsze będzie podważał Twoją znajomość topografii Warszawy! bo ‚prawdziwy Warszawiak’ powinien wiedzieć, co gdzie jest przecież, a już szczególnie co jest na dalekim Ursynowie, Tarchominie czy Białołęce :O! zawsze mnie to śmieszy, bo jak zostałam zaproszona kiedyś do mieszkania na Tarchominie i stwierdziłam, że jestem tu pierwszy raz, to usłyszałam: ale z ciebie Warszawianka, na Tarchominie nie być nigdy?… a przepraszam, co ja miałam tam robić?! ani matki, ani ojca tam, ani przyjaciół ;D….

    generalnie, wiem, że nikt nie wybiera sobie miejsca w którym się rodzi, ale ludzie, litości, zacznijcie być dumni z Waszego miejsca pochodzenia! to nie Warszawianie są krnąbrni i dumni, tylko Wy jesteście zakompleksieni… nie wierzę, że ktoś kto urodził się w Warszawie i kocha to miasto, nie kocha też Polski, która jest dla nas wszystkich wspólnym domem… więc skąd ta potrzeba poczucia pochodzenia z miejsca, z którego się przecież nie pochodzi :O?!

  • Ogor
    • powaga

      nie pochlebiaj sobie, a nam nie ubliżaj :P!

  • Anna

    Dziś pierwszy raz weszłam na tę stronę. Jestem lekko zszokowana. Urodziłam się w Warszawie i mieszkam tu. Nigdy nie oceniałam ludzi po ich miejscu poprzedniego zamieszkania czy urodzenia. Muszę przyznać jedno moje rodzinne miasto zwyczajnie schamiało – nie wiem czyja jest to wina. Jeżdżąc do rodzinnego miasta mojego męża – do Torunia- zaobserwowałam znacznie milsze stosunki międzyludzkie niż w Warszawie. Nie do pomyślenia było jeszcze 20 lat temu aby młody człowiek nie zdjął w autobusie plecaka z pleców, by nie ustąpił starszej osobie miejsca w autobusie. Niestety większość tego rodzaju zachowań reprezentują studenci mieszkający w akademikach- mam nieszczęście mieszkać obok nich. Drugą stronę medalu stanowią kierowcy z „obcymi ” rejestracjami. Jakimś dziwnym trafem nie ustąpi miejsca mojemu samochodowi z rejestracją WB tylko taki który ma blachę z okolic warszawy bądź innego miasta, rodzime rejestracje nie mają takiego problemu ;) Może schamienie związane jest z gościnnymi występami? Człowiek który przyjeżdża do stolicy tylko w celu zarobienia pieniędzy, czy zdobyciem wiedzy i nie chce się wiązać z miejscem tymczasowego pobytu często pokazuje swoje najgorsze cechy. Może w tym leży problem tzw słoików. Myślę że to jest stan ducha i nie zależy od tego czy ktoś urodził się w Warszawie czy się tu zameldował ale jakim jest człowiekiem. Bogate miasto przyciąga wszystkich i bardzo wartościowe jednostki ale i dużo szumowin. Procentowo niestety jest to niezbyt korzystny układ i dotyczy to każdej wielkiej aglomeracji. Zachowanie niekulturalne zaś nie ma nic wspólnego z zaopatrywaniem się w jedzenie w miejscu pobytu rodziców ;)

    • Mario C

      Prawdę napisałaś, sam nie jestem z Warszawy, lecz często przywożę tu towar (zawodowy kierowca) ale muszę przyznać i rację i moją refleksję że Userzy antypaci na bank są z dziury zabitej dechami i odcinają się od korzeni pochodzenia i są wielcemiejscy opluwając innych spoza Warszawy bo to wieśniak, ale podam prosty przykład jak właśnie masówka na bank przyjezdnych oficjalnie odcinająca się od korzeni zaściankowych. Zaszedłem do sklepu po śniadanko jak powiedziałem dzień dobry, dziękuję i dowidzenia to ekspedient oczy wywalił ze zdziwienia, czy to odbicie wody sodowej większości że nie stać nawet na te słowa a prosty szoferzyna z dalekiej Suwalszczyzny takimi słowami operował, widzę tu rzeczywiście majzel ale jak ktoś do mnie z kulturą to i ja a z chamstwem i wodą sodową to ja po prostu ignoruję by nie zejść tak nisko

      • makara

        zaszedłem… hahhha słoik!!!!

        • I…

          … co w tym śmiesznego? Słoik a zna poprawną polszczyznę, a Ty? … a potem „… pracę nam zabierają…” – no ciekawe dlaczego?

  • http://magnetic anna

    Mieszkam w Warszawie od 12 lat i kocham ją taką jaką jest. Za korki
    i słoiki też.Cały problem tkwi w naszej mentalności, nie potrafimy przejść obok drugiego człowieka nie opluwając go.Zawsze byliśmy i będziemy zaściankowi.
    Ciekawe czy takie problemy mają mieszkańcy NY?

  • Rodowity Warszawianin od tszech miesiency

    Jakie tu bzdóry piszecie, aż szczenka opada. Mieszkam w warszawie od nie dawna i mószę przyznać, że samo buractwo tu mieszka.

    • giero

      Ty błędy piszesz celowo, czy cię po ciemku pisac uczyli?

      • Rodowity Warszawianin od tszech miesiency

        O, właśnie o tym muwie.

        • lex

          trolling to sztóka

    • Autochton

      A tam skąd pochodzisz już pusto? No widzisz, już wiesz skąd to buractwo w Warszawie.

  • Kosmopolita

    Czy jestem słoikiem?
    – Większość przodków urodzona i mieszkająca w Warszawie
    – Babcia i jej siostra brały udział w powstaniu.
    – Urodziłem się w Gdańsku (ex-warszawiacy wyjechali tam (sic!) za pracą).
    – Do rodziców do Gdańska jeżdżę 3 – 4 razy w roku w odwiedziny, a nie po wałówkę; za każdym razem chcę jak najszybciej wracać do W.
    – Pracuję jako nauczyciel w Warszawie, tu płacę podatki.
    – Nigdy nie mówię, że jestem z Warszawy, (chociaż ze względu na przodków przecież w zasadzie stąd pochodzę).
    – Mieszkałem dotychczas w Berlinie, Hamburgu, Trójmieście i wyjeżdżam za 4 miesiące na zawsze do Berlina. I to nie dukając bezokolicznikami, uprzedzając jadowite komentarze, bo tak się składa, że skończyłem germanistykę na UG.

    Aha, a jak nazwać waszych braci, siostry, wujków itd. pracujących np. na Wyspach? Kartony? Bo fajki z domu przywożą?

    • MK

      Szacun :)
      A swoją drogą jak przywożę pyszności w słoikach to każdy chciałby krawat zamoczyć, więc jak to jest? Słoik jest be a to co w słoiku cacy?

    • kasia

      Dobre :))) Karton mi sie podoba :) Pozdrowienia z UK :)

  • Johan

    Brzdęk, brzdęk, brzdęk!
    Czy słyszycie ten dźwięk?
    Dziś niedziela, więc jak dziki
    Do Stolicy nadciągają napełnione Słoiki!
    Wymijają, wyprzedzają,
    Na rodowitych bluzgami rzucają,
    Niczym szarańcza, wszędzie jej pełno,
    Warszawa jutro ożyje, to wiem, na pewno,
    Antena od CB, niczym maszt radiowy
    Ogranicza przestrzeń lotniczą do połowy,
    Lampy przednie ksenonem oślepiają,
    Niemal świńskiej krwi barwę przypominają,
    Na tablicach białych czarne lśnią litery:
    TKI, ERW, LBI, LLU czy LRY- tego w stolicy jest od cholery!
    „Ach podła ta stolica, k…a mac, marna płaca,
    śmierdzące miasto, kiepska praca,
    Same wieśniaki tutaj mieszkają,
    Jak oni sobie, k…a z życiem radę dają?
    Wszędzie drogo, i te o…ane trawniki,
    -jak tu życ?” żalą się Słoiki,
    Na weekendzie, pod sklepem w swojej rodzinnej mieścinie
    Kumplom, szwagrowi, bratu, całej rodzinie,
    A wieczorem niczym szlachta na miejscowej dyskotece,
    Szpanują pracą, mieszkaniem, przy nowo poznanej panience,
    Kierowcy z nich, jak ta lala,
    Lewym pasem po krajowej 7 za…dala,
    Brzdęk, brzdęk brzdęk, znajomy ten jest dźwięk,
    Nadciągnęły zapeklowane tuczniki,
    Wieśwagony,BMW, AUDI- jednym słowem,
    SŁOIKI!!!

    • Pan Warszawiak

      hahaha nic dodać nic ująć cała prawda o przyjezdnych smrodach :)

    • nie Słoik w Słoikogrodzie

      Wierszyk byłby może i Ho Ho, ale…
      właśnie się zdemaskowałeś Johan.
      „Na weekendzie” – tak się nie mówi w Warszawie.
      To chyba z lubelskiego. Od kiedy zamieszkałem w Lublinie ciągle słyszę ten typ mówienia (drażni mnie to potwornie):
      – „zrobię coś na tygodniu”
      – „sprawdzę na internecie”
      … no i właśnie
      – „zabawię się na weekendzie”

      • szycha

        dziwne…reprezentuje woj. lubelskie i nie znam tego typu określeń…wiem jednak, iż są rejony gdzie operuje się gwarą..np. okolice Biłgoraja.. czy dla nas istnieje tylko gwara śląska, góralska..?! pamiętajmy, że nasz język ewaluuje i szkoda, że większą tolerancję obdarzamy „zangielszczenia” niż język naszych pradziadów. Pozdrawiam

  • Marcin W-wa IV pokolenie

    Definicja „Słoika” ? Proszę bardzo – osoba przyjeżdżająca „na Warszawę” , „za robotą” , na każdym kroku mówiąca jak nienawidzi tego miasta , jak tu jest brzydko etc. Ponadto , za żadne skarby nie zamelduje się w Warszawie ( bo u siebie jest tańsze OC) , w konsekwencji także nie płaci tu podatków. Osoba taka nie wiąże także swej przyszłości z Warszawą , no i najważniejsze , uważa że wszystko na tym świecie trzeba WYSZARPAĆ , WYRWAĆ i IŚĆ PO TRUPACH.
    Osoba przyjezdna , która płaci tu podatki , rejestruje tu samochód , kocha to miasto i nie pluje na nie na każdym kroku to po prostu Warszawiak (tak Warszawiak!! no może dla bardziej wrażliwych Warszawianin) w pierwszym pokoleniu.

    • Anonim

      Zameldowanie to jedno, a podatki płaci się według miejsca ZAMIESZKANIA, które może byc zupełnie inne. Warto to wiedzieć.

      • pallad

        będzie szacunek będą pieniążki z podatków

    • lex

      jako rodowity warszawiak nie widzę powodów dlaczego ktoś nie miałby korzystać z obniżenia składki OC, czy korzystania z okazji do zapłacenia mniejszych podatków. Płacenie w Warszawie większych podatków i tak nie ma sensu, bo przez Janosikowe i tak te pieniądze zostaną zabrane Warszawie

      • nie Słoik w Słoikogrodzie

        albo przekazane przez gronkowce na warsztaty
        „jak wsadzać po europejsku ch… do d…”

  • kundek

    uważam że postawa zwalniania na lewym pasie jest naganna jestem z warszawy i jeżdzę autem który ma blachy nie warszawskie, to nie ma znaczenia mieszkam tu od pokoleń i takiego jebanego cwela który celowo robi wypadek chętnie bym,,,,,,,,,,,,zaj-………… to nie jest warszawiak żaden to jest cwel jakiś

    • Pan Warszawiak

      skoro masz blachy niewarszawskie to wypierdalaj na swoją wiochę jebany słoju bydło przeganiać

      • MK

        zawiało burakiem mentalnym

  • Marek Antoniusz

    Chamy trafią się zarówno wśród rodowitych, jak i przyjezdnych, tak samo jak wartościowe osoby. Nie można generalizować, choć ja trafiałem na dość „słoikowate” słoiki, a moja koleżanka na samych super facetów…
    U „Słoików” wkurza mnie narzekanie na miasto, które dało im pracę i wykształcenie. Bo hałas, bo korki, bo smród, bo brud, bo drogo… Ale jednocześnie kultura – kina, teatry, wystawy, galerie (i to nie tylko handlowe), wystarczy przejść się Krakowskim czy Ujazdowskimi, co rusz jakaś wystawa, przedstawienie, pokaz filmu. Nawet jak się nie korzysta ciągle, zawsze można i jest w zasięgu ręki. Czasu nie ma? To na weekend zostać, a nie drałować do mamusi! Druga sprawa – służba zdrowia – mamy szpitale wszystkich specjalności, co jest cenne, zwłaszcza jak się ma dzieci. I karetka przyjedzie szybciej, niż po gruntowej drodze na zadupiu. Sklepy – nieraz bardzo specjalistyczne – kolejna rzecz. Wyższe uczelnie, szkoły itp. – znowu. No i praca, czyli to, co przyciąga słoiki najbardziej :) ale wolą pracować i tylko pracować, wszystko inne, łącznie z ubezpieczeniem samochodu i zakupami robić na prowincji. Jak Warszawiak jedzie do Zakopanego, to kupuje oscypki na miejscu, a nie wiezie ser edamski z miasta :)
    Drugą istotną kwestią bardzo wkurzającą jest siedzenie okrakiem. Nie sprowadzi się taki do miasta konsekwentnie, tu pracując i tu kupując żywność, uczestnicząc w kulturze, spotykając się ze znajomymi [nowymi, rzecz jasna] – tylko siedzi okrakiem, w piątek wsiadając w PKS i wioząc brudne ciuchy i puste słoiki. Tak wygląda usamodzielnienie się? Nie można wykołować używanej pralki czy nauczyć się gotować? Tylko tachać te torby, tego laptopa, jak wieczny nomad, ciągle z siatami. Albo jak na wysuniętym posterunku, gdzie śmigłowiec dowozi żywność i amunicję, a zabiera rannych i zabitych :) Niektórzy naprawdę traktują to piękne, bohaterskie i urokliwe miasto jak wietnamską dżunglę („jak wylądujecie, będziecie zdani tylko na siebie”). Moi rodzice sprowadzili się tu w latach 60., tu się pobrali, tu ochrzcili mnie i rodzeństwo. Nie jeździli na weekendy do Kielc, tylko najwyżej na wakacje czy raz na kwartał. Czyżby słoiki nie umiały odciąć pępowiny?

  • Pan Warszawiak

    uwaga rodowici – uważam że słoików z nszego miasta sie nie pozbedziemy:(dlatego zamiast narzekać proponuje ich uczyć. Ja np jak widze lulka jadącego szybko to czekam na to aż usiądzie mi na ogonie (a to pewne) i wrzucam trójke i zwalniam – już trzy razy miałem remont tyłka ale co tam, przynajmniej mam nowe amory i ładniutki zderzak z oryginalnych cześci. Można na tym nieźle wyjść. Mina słoika bezcenna :) A Ty jakie masz pomysły na naukę kultury u słoików?

    • m

      Nauka kultury poprzez celowe zajeżdżanie drogi, hamowanie i sprawianie komuś problemu? Kultury powinieneś się sam nauczyć!

      Co Ci takiego facet zrobił… jechał normalnie lewym pasem, wyprzedzał inne auta prawidłowo – i tylko dlatego że ma inne blachy to jest powód żeby tak go traktować? Z kulturą masz niewiele wspólnego.

      • Pan Warszawiak

        nikomu drogi nie zajeżdżam – czekam aż słój podjedzie pod zderzak-a to pewne i od razu trójkę – remont murowany. Jak coś mówię że kot wyskoczył na drogę. :)kamera nie pomoże w niczym :)

        • m

          przynajmniej wiemy już kto tak na prawdę potrzebuje lekcji kutury. A może zwykłe leczenie wystarczy?

        • Miejscowy

          Za taką akcję mordę bym Ci obił. A miejscowi też nie mogą jechać szybciej lewym pasem. Jak jesteś pipa, to jedziesz lewym pasem i tamujesz ruch, tylko po co, skoro masz jeszcze inne pasy do wykorzystania. Na szczęście teraz policja się ma wziąć za takich głąbów co jeżdżą lewym pasem za wolno lub gdy prawy jest wolny.

          • ooo

            ” lewopasowcy ” to głównie sloje, uczepi się taki lewego pasa i jedzie parę kilometrów bo przecież w końcu skręca w lewo za 5km, z reszta na wiosce nie mają tylu pasów i się burak gubi.

    • przyjezdny

      heh… a ja na takich warszawskich palantów jak ty mam kamerę na pokładzie. Cwaniaczek myśli sobie że zajedzie drogę, przychamuje i wygrywa bo dostaje strzał w tył, a tu nic z tego. Sam musi klepać swojego rzęcha, a moje autko na jego koszt jest robione w serwisie:)

      • Pan Warszawiak

        !nikomu drogi nie zajeżdżam – czekam aż słój podjedzie pod zderzak-a to pewne i od razu trójkę – remont murowany. Jak coś mówię że kot wyskoczył na drogę. :)kamera nie pomoże w niczym :)!

      • asd

        jak wjezdzasz komus w tyłek to zawsze ale to zawsze jest twoja wina bo nie zachowałeś odległości a napewno jechałes wiecej niz 50km/h wiec nie klam o kamerze słoju

        • Pan Warszawiak

          Morde to możesz swojej kurwie matce w cipe wsadzić. Policja za nikogo sie nie wezmie bo w terenie zabudowanym mozna sobie jechac kazdym pasem słoju niedouczony-wracaj na swoja wioche swinie karmic cioto z EBR lub LLU.

          • amu

            Wiesz, wstydzę się tego, że w moim rodzinnym mieście są takie śmiecie jak Ty, Panie Warszawiaku.

          • Pan Warszawiak

            Nie ładnie podszywać się pod mój nick!

    • Norbert

      to ciesz się że nie trafiłeś na mnie i auto firmowe którym jeżdżę ,,na obcych blachach” :) oprócz nowiutkiego zderzaka miałbyś nowiutkie zęby w stylu rodowitego mieszkańca Warszawy :) o ile kasa chorych by Ci za to wypłaciła :)

  • Warszawianin

    Dobry wieczór,
    od pewnego czasu czytam koleżanek i kolegów głębokie myśli. słoik to stan ducha i nic tego nie zmieni. Jedna mała robocza uwaga, pisząc o mieszkańcu miasta Warszawa prosiłbym o używanie staranniejszej polszczyzny, mianowicie osobę taką winno się tytułować Warszawianinem/Warszawianką!, nie jak chce znakomita większość warszawiakiem. W mojej ocenie warszawiak to synonim słoika. Nigdy nikt kto jawi się osobą utożsamiającą się z tym Miastem, nie powie o sobie na litość boską warszawiak!!! Wersja dla słabszych: jest w Warszawie taki zacny klub sportowy Warszawianka. Niech jakiś warszawiak powie czemu klubu nie nazwano Warszawiaczka? jest jeszcze mały drobiazg, który nie daje mi spokoju – skąd nagle to wielkie rozmiłowanie warszawiaków w jednym z warszawskich klubów piłkarskich przy ul. łazienkowskiej. warszawiaku drogi pomóż mi siebie zrozumieć. czy piłka szmaciana jest aż tak nobilitująca? no i smutna konkuzja, ostatni Warszawianie skończyli mi się w liceum.

    • K.

      Różnicę między warszawiakiem, a warszawianinem wyjaśnia taksówkarz ze wspomnień K.Wroczyńskiego „Z moją młodością przez Warszawę”:

      Przyuważył mnie raz gość przy placu Trzech Krzyży koło grzybka. Siada do taksówki taki trep i zarządza: „Jadź pan na plac Konstytucji. Podjedzie pan Mokotowską do Koszykowej, a potem dalej już prosto na plac.” On mnie, uważa pan, warszawskiego rodaka, będzie uczył, jak mam jechać na plac Konstytucji. To, panie, przybysz, żłób z prowincji, co pare lat tu u nas mieszka. To nie warszawiak, to warszawianin!

      [cyt. z http://www.warszawskapraga.pl/articles.php?article=24 pod koniec tekstu]

      „Warszawiak to słowo trochę potoczne, a przy tym bardzo warszawskie, por. charakterystyczne dla gwary warszawskiej wyrazy na -ak: schaboszczak, fordziak i in. Warszawianin to forma neutralna, reprezentująca najbardziej produktywny model tworzenia nazw mieszkańców miast, por. gdańszczanin, kielczanin, zakopianin i in.
      — Mirosław Bańko”
      [a to z http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=4494

      natomiast jeśli komuś nasz gwarowy „warszawiak” [nota bene zdawało mi się że nazwy mieszkańców miast piszemy z małej litery...] kojarzy się z przyjezdnymi słoikami, to cóż ja mogę rzec…

      • R.

        Nic dodać – nic ująć :)

        • makara

          dodać – bo ja nie warszawiaczka jestem jak on nie warszawiak ale ja warszawianka jestem a on warszawianin – PROSTE

  • Abu

    To ja mam pytanie: jak ktoś przeprowadzi się z Częstochowy do Warszawy to jest „słoikiem” czy „medalikiem” :) Takie pytanie natury egzystencjalnej …

  • Tomasz

    Jestem warszawskim słoikiem z ESI, którego niesprawiedliwość dziejowa rzuciła na wyspę mgieł. Co weekend wracam do Warszawy (WB) i zabieram wałówkę na tydzień (w słoiku majonez Winiary).
    Pytanie o definicję słoika: czy nadal jestem słoikiem z ESI w Warszawie, czy może już słoikiem z WB w Londynie?

  • Tomek

    Heh, a mi chodziło tylko o źródłosłów określenia :) co udało się między wierszami flame’a wyczytać.

  • Agata

    jestem tutaj po raz pierwszy i z przykrością stwierdzam, że prawdopodobnie większość z was niestety nie ma nic do powiedzenia.
    Profil psychologiczny typowego krawaciarza jest następujący:
    A) zakompleksiony/a średniozamożny/a lub ubogi mieszkaniec miasta ( Ktoś, kto jest niedowartościowany albo osiągnął w życiu sukces nie ma takich problemów)
    B) Raczej pseudo wykształcony – matura, zaoczne lub Łazarski, Kuźmiński za ostatnie kieszonkowe od rodziców (o samodzielności raczej nie ma mowy, gdy się mieszka z rodzicami na 45 m2 do 30 roku życia)
    C) z powodu nadmiaru czasu wolnego (niezbyt ambitna praca?) siedzi i przelewa swoje frustracje i niepowodzenia na ludzi, którzy zazwyczaj są od niego lepsi.
    Bo:
    a) mieszkają w Warszawie – SAMI, mają wybór odnośnie lokalizacji
    b) weekendami wyjeżdżają na mazury, etc ( i nie muszą jeść kiełbasy, żeby móc pojechać na weekend na mazury – oczywiście autem wypchanym 5 osobami, grillami i pseudoalkoholami;)Ps. nie wspomnę o ich zachowaniu, chociaż czasem współczuję im i staram się wyobrazić sobie, jak to jest, gdy przez większość życia mieszka się na powierzchni 10 m2 a tu nagle bach – jezioro, działka-ŁAŁ;-)
    c) zazwyczaj zajmują lepsze stanowiska w pracy
    d) i co najważniejsze zawszą MAJĄ WYBÓR – dlatego często wracają do swoich, bo niestety życie w klatce nie jest kolorowe dla ptaka, który całe życie spędził na wolności

    Pozdrawiam,
    mam nadzieje, że przestaniecie w końcu generalizować i kontynuować tę zaprzańską;-) ideologię i mentalność Polaczków.
    Bierzcie się do roboty lepiej!

    • asd

      do roboty do roboty czy to jest najwazniejsze? kasa swiecidełka marka logo gadźety pokazać się z „lepszej” strony tej bogatszej to jest właśnie mentalność słoja.

    • R.

      Do roboty to cham i traktor.
      My pracujemy.

      Pozdrawiam.

    • Autochton

      Widzę, że szanowna pani psycholog Agata już rozgryzła nas krawaciarzy. Dumny jestem, że jestem krawaciarzem, bo ja jestem a Ty, pani psycholog? Ponieważ nazywasz nas krawaciarzami, tuszę, pochodzisz spod Krakowa albo ze „szkieletczyzny”. Tam głównie tak nas nazywają.
      Co do Twoich psychologicznych zgadywanek, to się mylisz. Nie będę Ci tu za wiele wyliczał Twoich błędów ale kilka…
      Nie jestem zakompleksiony – osiągnąłem w życiu sukces.
      Matura w jednym z najlepszych liceów w Warszawie, żaden Łazarski ani inny uczelniany syf. tylko PW. Moi dziadowie, pradziadowie, prapradziadowie i inni krewni leżą na Powązkach bądź Służewie (Ty nawet pewnie nie wiesz gdzie to jest). Od chwili gdy zacząłem pracować mieszkałem we własnym domu i stać mnie na wyjazdy dokąd chcę. Pracuję w firmie, o której marzą wszystkie przyjeżdżające tu słoje. Niestety jest ich w mojej pracy jakieś 90%, bo robią za ćwierć stawki. Większość studiowała właśnie u takich „Łazarskich” i teraz „państwo dziennikarstwo” nie potrafi mówić poprawnie w ojczystym języku. Pracują za to po 12-14 godzin na dobę, bo nie starcza na wynajęte do spółki z dwiema koleżankami m3. Na studiach(jak się któraś dostała na UW na przykład) żeby zapłacić czesne to, jak podawała ostatnio jedna ze stacji radiowych, musiała dawać du…y, bo o pracę nie było łatwo. A teraz ma ambitną pracę… tyle, że wykonuję ją marnie, bo do tego trzeba mieć talent.
      I nie piszę tu o wszystkich. Nieliczni są zdolni i fachowi, ale oni osiągają to ciężką pracą a nie marnymi uczelniami i papierkiem z przedrostkiem mgr.
      A na mazury jeżdżą… po kiełbasę do matuli i tatula.
      Więc łaskawie nie dziel się swoimi przemyśleniami psychologicznymi, bo nie chodzi o to skąd kto pochodzi, byle docenił to, że ludzie go przyjmują z życzliwością co nie znaczy z zadowoleniem. My lubimy gości, byle nie walili do nas z całymi rodzinami i ze wszystkimi sąsiadami z całej wsi. No i żeby nie gościli wiecznie, bo kolejka do łazienki coraz dłuższa. ;)
      I jeszcze prośba: nie używaj słów Warszawka i Polaczek, bowiem za pierwsze możesz dostać w dziób od któregoś z warszawiaków a drugim uwłaczasz większości z nas, w tym sobie.
      Pozdrawiam… Kielce?

  • loczek62

    IMHO fundamentalnym zachowaniem które kwalifikuje do miana „słoika” jest zostawianie obuwia na klatce schodowej przed drzwiami wejściowymi do mieszkania i tudzież worek ze śmieciami w tym samym miejscu czekający na okazję wyniesienia do śmietnika….

    • niekoniecznie

      Ja jestem Słoikiem i nigdy tak nie robię, za to w mojej klatce mieszka małżeństwo Holendrów i postępują dokładnie wg Twojego opisu

    • ~m

      u mnie na piętrze są 3 mieszkania – moje oraz 2 inne. W nich mieszkają warszawiaki. Tacy klasyczni… rodzice kilka bloków dalej. I co… jest dokładnie to o czym piszesz. U jednego buty całej rodzinki a u drugiego co kilka dni worek śmieci stoi.

      To akurat zachowanie typowe dla LOKALESów. Tego w mojej miejscowości nie było!

      • R.

        Zapytaj, skąd przyjechali rodzice owych „warszawiaków”. Takie rzeczy wyciąga się z mlekiem matki.

        PS.
        Wy nie jesteście pierwszą falą napływową – nie mylcie pojęć.

  • abc

    W pierwszym momencie, kiedy dowiedziałem się o pojęciu „słoika” zrobiło mi się przykro, bo jak dotąd (a długo już słoikuję w Warszawie) nigdy nie spotkałem się z jakimikolwiek przejawami niechęci z tego tytułu. Dopiero potem zdałem sobie sprawę, że skoro tak było, to nie jest to problem wielki albo miałem szczęście spotkać normalnych ludzi, nie rozróżniając na warszawiaków rodowitych i nie, bo jak widzimy trudno powiedzieć kto jest rodowity a kto nie. Dla mnie oznacza to, że pojęcie „słoik” ukuły zakompleksione typy, którym się nie udaje i mają żal, że innym się udaje.

    • Anty

      typowa wypowiedź słoika. Warszawiakiem może być tylko osoba, która z dziada pradziada zamieszkuje Warszawę. Cała masa przyjezdnych pseudo warszawiaków to nic innego jak buraki z wiochy. Nasza niechęć do was, buractwa nie wzięła się z nikąd…sami jesteście sobie winni. Każdego dnia miejcie świadomość, że przebywacie na naszej ziemii i jesteście tu tak samo mile widziani co kupa psa pod moimi oknami.

      • ja z Woly

        Synu ! Po wojnie ( II, światowej) to 95% ludności to słoiki. A za komuny było jeszcze gorzej, bo „do Warszawy” awansowały najwieksze gnidy z całej Polski – oficerowie, ubecy, towarzysze z aparatu. I teraz ich dzieci i wnuki „som już rodowite warsiawiaki”. Ale słoma z butów często i w trzecim pokoleniu wyłazi

        • asd

          kazdy kiedys przyjechał z… ale jesli sie tu urodziłes i tu jest twoj dom od dziecka to jestes miejscowy a kazdy kto dojezdza tu do pracy jest słojem

      • hmx

        jestescie tak samo mile widziani w warszawie jak rumunii, cyganie, ukraincy czy żydzi w Polsce, jak Polacy na wyspach, niemczech czy holandii, jak murzyni w teksasie. tak trudno wam to zrozumieć? goście są fajni jak siedzą krótko, potem stają się męczący. Kulturalny gość wie kiedy nadużywa gościnności, wstaje dziękuje za gościnę i się żegna ale do was widać dociera tylko mówienie wprost a wtedy się oburzacie i zarzucacie nam brak kultury… i co najgorsze siedzicie dalej.

    • Pan Warszawiak

      Stary co sie przejmujesz, bycie słojem nie jest takie straszne – zachowuj się porządnie w naszym miescie anikt do Ciebie nie bedzie miec pretensji – ta stronka powstała bo przyjezdni zachowują sie zazwyczaj jak ostatnie chamy

  • xyz

    Uprzejmie proszę wszystkich „rodowitych” hejterów, wrzucających na „słoiki” o niewyjeżdżanie z waszego cudownego miasta. Proszę się nie pokazywać w Zakopanem i innych pięknych miejscowościach południa, do których ciągniecie jak mrówki co weekend (uciekając od waszego cudownego miasta bo już w nim wytrzymać nie możecie), korkując nie tylko swoje drogi ale i drogi innych – rdzennych mieszkańców południa. Proszę też o nieodwiedzanie Nałęczowa, Kazimierza n. Wisłą. To są tereny „słoików”. Tam jest pięknie, radośnie, kulturalnie. Tam mieszkają ludzie bez kompleksów. Proszę, nie psujcie im humorów widokiem waszych smutnych hejterskich gęb. Nie jeździjcie też masowo na Mazury. Tam was też mnóstwo. Tam ludzie znają zasady ruchu drogowego i nie chcą żeby tacy „mistrzowie kierownicy” ze stolycy jeździli po ich drogach. Nie chcą chamstwa i prostactwa. Poza tym „rodowici hejtrzy” nie pojawiajcie się też nad polskim morzem. Szum fal, piękne widoki – to wszystko działa relaksująco a wy nie potraficie się zrelaksować. Wy tkwicie w gotowości do atakowania, ciągle sączy się z was jad. Żal wam 4 litery ściska, że można żyć spokojnie, radośnie, bez kompleksów. Że można szczyci się czymś więcej niż tablica rejestracyjną, czy tym gdzie się urodziło. PS pozdrowienia dla wszystkich normalnych mieszkańców stolicy.

    • Anty

      Prosimy słoików o nie-pracowanie w naszym mieście, bo Warszawiakom zabieracie tlen, kasę i miejsca pracy! siedźcie sobie na tych swoich zadupiach i suszcie kły.

      • Magda

        Przecież to rdzenni warszawiacy są najlepiej wykształceni, najmądrzejsi, najsprytniejsi i najbardziej elokwentni. Jak zatem nędzny słoik może odebrać rdzennemu bufonowi pracę? Przecież nie dorastamy Wam do pięt, zatem obawy o podbieranie miejsc pracy są chyba bezpodstawne:P

        • Dx2012

          Brawo!

        • hmx

          pracujecie za półpensji,siedzicie w robocie po godzinach bo nie macie dokąd wracać, gniezdzicie sie jak karaluchy po kilka na pokój, wygryzacie konkurencje jak szczury a łokcie do przepychania macie jak małpy. cywilizowany warszawiak nie ma z wami szans w pracy.tutaj przyznaję wam rację.

          • makara

            racja

    • MC

      Haha, dobreee :D :D
      Tak serio do normalnego Warszawianina nic nie mam ale moja refleksja jest taka ci co się wypowiadają to widać że słoma z butów wystaje i jakiś nazizm wiejski, chyba nie chcą się przyznawać że pochodzą z jakiegoś PGR i w sieci nie przyznają się do tego bo skoro kulturalny, wykształcony gospodarz powinien pokazać kulturę i klasę na tym foruma nie wyzywać innych od wieśniaków etc, takie rzeczy to tylko na PGR nie urażając prawdziwych gospodarzy hodowlanych co dysponują majątkiem i kulturą większą od pseudo rdzeniaka z Miasta Stołecznego. Co do kierowców, auta na WA, WX to panowie dróg to często kratkowcy, busiaki oraz WWL i WPR nagrali się chyba za dużo Neet for speeda, bo przeciętny kierowca opla corsy czy starego forda umie zachować klasę na drodze. Pozdrawiam prawdziwych, z klasą Warszawian – dostawca zaopatrzeniowiec z BGR

  • Edimax

    Jeżeli na porządnym osiedlu zagnieżdżą się słoiki, np. pobierający naukę na uczelni, to widać od razu spadek jakości tego osiedla. Przykładem jest blok przy ul. Pod Strzechą 5 lokal 12 (nazwa ulicy adekwatna) na Kabatach. Od kilku lat zamieszkują tam różnej maści pseudostudenci, urządzający nagminnie nocne a także podczas dnia hałaśliwe libacje pijackie. W nocy drą mordy na balkonie, bo to dla nich nowość, na wsi mieszkał w ziemiance. Myślą, że blok mieszkalny to remiza strażacka. Na zwracane im uwagi nie reagują – to takie wiejskie świnie – jak im plujesz w oczy to mówią, że deszcz pada.
    Jak widać słoiki są przekleństwem dla cywilizacji i ludzi, którzy pragną normalnego, spokojnego życia w swoich mieszkaniach kupionych za ogromne pieniądze. Słoik niczego nie szanuje, on jest pozbawiony ambicji i honoru. To pospolity cham i żadna uczelnia z tego go nie uleczy.

    • xxx

      Nie dorabiaj filozofii do odwiecznego zjawiska wynajmowania mieszkań przez studentów. Tylko w Warszawie i tylko Warszawiak może dorobić do tego taka ideeologię. W normalnych miastach zjawisko imprez studentów w wynajmowanych mieszkaniach to normalna sprawa – jest uczelnia, są studenci, chcą się bawić – imprezują. Nikt nie wrzuca im z powodu ich pochodzenia. Na te „słoikowe” imprezy zapewne przychodzi wielu miejscowych. Ale tylko w tym pełnym zawiści mieście można dorobić do tego taką ideologię. Zalecana wizyta u psychologa.

      • j

        Dokładnie, jak mieszkałem w akademiku to na imprezach największą bardachę robili „miejscowi”, którzy na chwilę uwalniali się spod skrzydełek rodziców, więc musieli się „wyszumieć”

    • Anty

      dokładnie!!

  • ss

    a jeśli chodzi o definicję słoika, to

    Słoikiem jesteś jak mieszkasz w Warszawie, a na święta jedziesz do domu.

    • MK

      Czyli jak moja żona z Białołeki (bo tam mieszka) jedzie do domu (do rodziców) do Śródmieścia to jest słojem – hehe dobre. Grunt to precyzja :P

  • ss

    Słoik = alien

    kiedyś zaobserwowałem taką sytuacje, mianowicie pojechałem z ze znajomymi słoikami na mazury, a tak się składa, że z to ich rodzinne strony. Spotkaliśmy tam ich znajomych (miejscowych), którzy na ich widok stwierdzili
    – o warszawiaki przyjechali, (zazdrość,pogarda?)
    Tak czy inaczej słoik w swoim mieście też jest traktowany jak obcy.

    Dla mnie najgorsze jest to, że słoik wypełniony po brzegi warszawą jedzie, w góry, nad morze czy na mazury, podaje się za Warszawiaka i robi nam czarny PR swoim buraczanym zachowanie, bo przecież jest już warszawiakiem.

    • Magda

      Widzisz – byłeś, widziałeś i gówno zrozumiałeś, a taki inteligentny niby, bo ze stolycy. Twoim znajomym dopiekają w ich mieście, bo prawda jest taka, że warszawiaków nikt nie znosi, a na mazurach szczególnie. Przyjeżdżacie tymi swoimi leasingowanymi volvo, wjeżdzacie na chama do lasów, syficie, zostawiacie tony śmieci, myjecie samochody nad jeziorami – generalnie robicie wiochę jak mało kto i dlatego macie ksywy „warszawiaczków” i „krawaciarzy”. Pamiętasz kilka lat temu kampanię podczas której z bilboardów w całej warszawce wrzeszczały napisy: warszawiaku swoje śmieci zabierz ze sobą? Przypomnij sobie i wtedy pomyśl kto tak naprawdę jest chamem z urodzenia…

      • terenia

        no właśnie prawdziwego warszawiaka jeszcze nie spotkałaś to właśni słoiki robią taką robotę jedzie samochodem służbowym na wakacje w większości w lizingu na warszawskich blachach, zachowuje się tak jak każdy słoik który pracuje w warszawie a potem mamy taką opinię a nie inną

      • kasia

        Urodzilam sie w Warszawie. Zawsze po sobie sprzatam. Niezaleznie od miejsca w jakim sie znajduje. To sie nazywa kultura. Cham bedzie chamem i nie zmieni tego pochodzenie. Piszac to ublizylas mi osadzajac po miejscu urodzenia. Juz samo to jest wybitna glupota. Wydaje mi sie, ze w ten sposob wychodza Twoje skrywane kompleksy dotyczace pochodzenia. Pamietaj, ze mnostwo z tych osob ktore poznalas i podawaly sie za Warszawiakow przyjechalo do stolicy pol roku temu. Poza tym bydlo jest wszedzie. Wejdz do toalety w Warszawie, Krakowie, Toruniu, Gdansku czy mniejszej miejscowosci. Wszedzie ten sam syf. Nie wszedzie sa Warszawiacy.

  • Anty

    Rodowity Warszawiaku – albo jesteś chory, albo jesteś lizusem. Na pewno nie jesteś Warszawiakiem w dodatku rodowitym. Chyba że pradziadki siedzieli w piwnicy podczas powstania…
    Co do tego co napisała Dana – w wiosce jest jedno skrzyżowanie, porośnięte chaszczami, obok prawdopodobnie jest przystanek PKS, czyli Wasza baza, punkt zborny gdzie spędzacie młodzieńcze życie. Przyjedź i zabłyśnij swoją gracą i umiejętnościami za kółkiem. Pięć minut i dostajesz miano SŁOIKA…

    • xxx

      tyle pogardy, tyle zawiści. Jakim ty musisz być żałosnym, malutkim człowiekiem. Całe szczęście tacy zawistni żyją krócej, ich potomstwo dostaje taki nadgryziony kompleksami materiał genetyczny i ewolucja ostatecznie wykończy linię warszawskich nadętych zakompleksieńców.

  • Grzegorz z Krakowa

    „Słoiki” – a toś wymyślił, warszawiaczku. Do budy, ciułać grosze, a nie obrażać ludzi z małych miejscowości.

    • terenia

      no co do ciułania to pojechałeś krakusie …są tylko trzy regiony w polsce gdzie zbiera się kasę do skarpety….małopolska, wielkopolska, i kujawy nawet słoiki o tym wiedzą

  • Dana

    Wielcy Warszawiacy i tacy mądrzy i rozgarnięci, a w takich małych Mikołajkach już gubią się za kierownicą, bo nie mają sygnalizacji świetlnej. Nawet na drodze z pierwszeństwem przy pierwszym lepszym skrzyżowaniu zatrzymują się i przepuszczają wszystkich kierowców z podporządkowanej, bo nie wiedzą kiedy i czy mogą jechać. I to nie jeden tak się popisał, ale ciągle mają takie wpadki, bo bez sygnalizacji giną, a znaki drogowe im nic nie mówią, bo to wiąże się z myśleniem. A jak tu myśleć, jak u większości „wielkich” Warszawiaków mózgojady z głodu pozdychały.

    • xxx

      Trafnie, zwalczać nadętych rodowitych ich własna bronią (z tym, że milion razy lepiej wykorzystaną)

  • rodowity Warszawiak

    Wiecie co? Powiem Wam tylko tyle (do tych „rodowitych”). Zarzucacie tym spoza Warszawy, że w piątki zapychają wylotówki z miasta. A nie pomyślał nikt, że połowa z tych osób co stoją w tych korkach to warszawiacy jadący na weekend poza miasto? Najlepiej to zrzucić winę na innych bo Nas to nie dotyczy prawda? Zamiast pisać takie głupoty to połowa z Was powinna się 2 razy zastanowić zanim to zrobi. Uwielbiam tą mentalność Polaków. Niestety czasem sam się wstydzę, że jestem z Warszawy jak jadę drogami w innym województwie. Przez to właśnie nie jesteśmy lubiani nigdzie, i błędne koło nam się zamyka. My nie lubimy „wieśniaków”,(bo wieśniak to każdy inny mieszkający poza Wawa) a Nas nie lubi reszta Polski. Sam czasem się denerwuje jak muszę stać w tych korkach. Ale czy to coś zmieni? Czy to, że wyżyję się anonimowo na forum mi ulży i rozładuje korek?:) Trochę szacunku do rodaków. Myślę, że każdy z Nas jakby mieszkał poza stolicą i miałby możliwość zarabiania pieniędzy w Warszawie to by z tego skorzystał. P.S. jestem rodowitym warszawiakiem z dziada pradziada ale mam szacunek do wszystkich(no prawie wszystkich) a nie jak niektórzy tu piszący widzą tylko czubek swojego nosa i nic więcej.
    pozdrawiam!

    • Magda

      jeden sensowny facet – rodzyn normalnie:)

    • Paweł

      To chyba proszę Państwa napisał rodowity Warszawiak. Nie obraża nikogo. Piszę pomimo, że nie mieszkam w Warszawie ale z ciekawości odwiedziłem ta stronę. Mieszkam w Lublinie ( rodowity), w moim mieście również nie toleruje się przyjezdnych z okolic. Natomiast nie widać takiej zaciekłości i wrogości. Przecież to Polacy.

  • Bartek Warszawa

    Słoik – przyjeżdża do Warszawy za „chljebem”. Dzięki temu miastu ma co żreć, ma gdzie mieszkać i nawet może sobie coś kupić od czasu do czasu. Jednocześnie wiecznie narzeka na to miasto.
    Pozdrawiam normalnych przyjezdnych bo tacy też są.

  • Michał

    Pracuję ze słoikami… tymi z najdalszej i najbardziej zakurzonej półki…
    Jak myślicie, czy lepiej zwrócić dziewięciu osobom uwagę na to że strasznie głośno ĆLAMIĄ podczas obiadu i wylecieć z pracy, czy samemu odejść?

    • sloiczek

      Jakbyś ciągnął prosto ze słoika to też byś ćlamał!

    • Anty

      Powiedz im to i odejdź…

      • Magda

        a ja pracuję z rodowitymi, którzy pierdzą, dłubią w nosie i oblizują palce – może chcesz się zamienić?

        • Autochton

          To po cholerę z nimi pracujesz? Wróć do rodzinnej miejscowości. Tam nie pierdzą i nie dłubią w nosie, bo właśnie pracują z Tobą w Warszawie.

  • Anty

    Potrzebuję odpowiedzi na parę pytań Więc:
    Dlaczego słoikowe kobiety siedzą w Warszawie przez jakiś czas, zachodzą w ciążę i wracają do oćców?
    Czym kierują się słoiki przyjeżdżając do nas na parę lat, a potem z całym dobytkiem wracają do swojej wioski?
    Dlaczego słoikowi kierowcy nie patrzą w lusterka, przednią szybę tylko wlepiają ślepia w nawigację?
    Po co słoikowym kierowcom anteny na dachu które gabarytami przypominają dawny maszt radiowy w Gąbinie?

    • Autochton

      Chłopie, co ty piszesz? Dokąd wracają? Do oćców? To skąd w takim razie ludność tego miasta wynosi ponad 3 mln? a zameldowanych jest 1 700 000? A z tego urodzonych tutaj jest ok. 15%?

  • Atanazy

    Rodowity ja jestem – pradziadek walczył na wojnie Rosyjsko – Japońskiej, na któej dorobił. Kupił pod Warszawą (dziś do już część miasta) okolice dzisiejszej stacji Służew. Potem sprzedał i kupił kamienicę na Króżańskiej. Drugi pradziadek z Wawra. No to raczej jestem od przynajmjniej od trzech pokoleń. Pozdrawiam mądre słoiki.

  • Ola

    dokładnie! właśnie sobie czytam posty i może z 3-4 do tej pory znalazłam, które napisały osoby, które zajarzyły o co chodzi… trochę smutne ;)

  • http://xxl pezik

    Przeeeeestań!!!
    Po co takie smenty pier…ć? Tutaj nawet nie chodzi o to kto się gdzie urodził i skąd jego ród. Ja nie widzę problemu jak do mojego miasta walą napływowcy, moi rodzice na koniec 70tych lat byli napływowcami. Każdy chce się wyrwać z biedy itp. Cieszę się jak przyjedzie tu ktoś wartościowy, ale w wielkiej większości ściągają tu młoty, wsiowe mądrale, trafi się czasem jakiś wiejski watażka, bladzie co w klubach szukajOM księcia z bajki (Warszawy). NIe dość, ze musisz ich znosić przez cały tydzień to jeszcze zapychają wszystkie wylotówki z miasta. Najgorsze jest to, że robią to jak na zawołanie… To są jakieś ustawki przez sms czy jak???

  • :/

    Nowego sensu nabiera slowo „rodowity”. Biorac pod uwage ze duza wiekszosc RODOWITYCH Warszawiakow zginela w powstaniu, zostala wysiedlona do obozow i tam zabita, badz ze strachu przed NKWD i komunistami nigdy do stolicy nie wrocila i to ze po wejsciu komunisci „wyselekcjonowali” obywateli nowej stolicy, co znaczy slowo „rodowity”? Taki rodowity przywieziony z ziem wyzwolonych i zatrudniony do sprzatania gruzow? Powiem wam „rodowici” warszwianie z Pragi Pn i Pd, z dolnego Mokotowa, z Huty, Ursynowa i Bemowa.. i wielu podobnych dzielnic.. Obejzyjcie swoje drzewa genealogiczne, a zobaczycie ze to nie drzewo a zwykle bonsai zasadzone w sloiku. Zachowujecie sie jak Hamerykanin z midlmidlklas ktory jak w filmie o Kargulu i Pawlaku mowi ze ma na nazwisko September.

  • skuterek_39

    Po pierwsze: nie uważan, że mieszkańcy Pruszkowa czy Ożarowa to słoiki! Oni są częścią aglomeracji, rozumieją o co tu chodzi, mimo że dojeżdzają i nie są z Warszawy.
    Po drugie test-wyzwanie:
    Spotkaj się ze mną na Kiercelaku! Jeśli jedziesz z Pragi to przez most Kierbedzia…
    Kto po takim wyzwaniu szuka w zumi lub wystukuje powyższe miejsca w automapie ten słoik.
    Warszawiakom nie tłumaczę.
    Jeszcze jedno drogie słoiki…. Pawiak to nie ferma drobu.
    Warszawiak kocha swoje miasto, mimo,że gdzieniegdzie albo czasami jest ono okropne. Kocha jak złą matkę pijaczkę. Słoik nie ogarnia nieznanego, nie ma poczucia bezpieczeństwa w Warszawie. Słoik przyjeżdża na 5 dni w tygodniu, doi Matkę-pijaczkę ( nie ważne czy na zmywaku czy jako manager) potem ucieka, żeby odetchnąć.
    Taki mój przyczynek do definicji.

  • nie-warszawiak-i-nie-słoik

    czy jak od pokoleń moja rodzina mieszkała w stolicy, ale ja się wyprowadziłem pod miasto to też jestem słoikiem?

    tarchomin, wilanów, ursynów, bielany… jeszcze nie tak dawno były to wiochy pod warszawa… czyli co? mieszkańcy tych dzielnic nie maja prawa nazywać się warszawiakami…

    coś głupie to dzielenie, że ten to słoik, a ten nie… migracja musi być, a buraki są zarówno w mieście jak i na wsi.

  • kierman MZA

    Niestety jako kierowca autobusu, muszę potwierdzić fatalne zachowania przysłowiowych słoików. Zajeżdżanie drogi, skręt z lewego pasa w prawo tuż przed zderzakiem autobusu jadącego pasem obok, zjeżdżanie na pas przed hamujący pod sygnalizator autobus, nagłe hamowanie i skręt w poprzeczną ulicę bez kierunkowskazu…. I przede wszystkim tworzenie gigantycznych korków w piątki po południu w celu wyjazdu po słoiki ;)
    Ale pal sześć tych z rejestracją LLU, LLB, KCH, BI czy RS, bo to widać że ludzie troszkę zagubieni w wielkim mieście… Może dla kierowcy autobusu miejskiego są niezbyt, bo u siebie mają mało albo wcale komunikacji miejskiej i nie mają nawyku wypuszczania autobusu z zatoki (w dziedzinie ślepoty na ten temat przodują jednak kobiety jeżdżące jak KOŃ z klapkami na oczach)
    Dużo gorsi są rodzimi słoikowie WPR, WWL, WPI… palanty jakich mało. Spod tych rejestracji około 20% jest kierowców normalnych. Reszta jeździ kompletne ćwoki na przysłowiową „kartkę papieru” odległości, i na takim zajebistym farcie że aż głowa mała…
    A czy to naprawdę tyle nas kosztuje żebyśmy się wszyscy bardziej szanowali na drodze? Wśród prowadzących duże pojazdy panują pewne niepisane zasady. I dziwicie się potem dlaczego TIR bez problemu wyjeżdża wpuszczony przez autobus i na odwrót, a wy na tym samym skrzyżowaniu stoicie i nie możecie się włączyć? Bo SAMI byście jadąc z pierwszeństwem też dodali gazu na zasadzie „niech cię przepuści następny”. A zaprawdę powiadam wam że nikomu się bardziej nie spieszy niż kierowcy autobusu miejskiego… Ty kierowco z puszki stoisz w korku dwa razy- do pracy i z pracy. Ja w tym samym korku stoję czasem 6-8 razy bo tyle mam kursów przez cały dzień….

    • Pyralgin

      Mimo, że nie jestem z Warszawy, bardzo to miasto szanuję. Mam rejestrację BI i zawsze puszczam autobusy z zatoki, bo nauczono mnie przestrzegania przepisów. Dodatkowo nie parkuję w miejscach do tego nie przeznaczonych (co większość rejestracji z W na początku robi).
      Cieszę się, kiedy autobus radośnie miga awaryjnymi dziękując mi, że go wypuściłem.
      Nie każdy słoik jest wsiuchem, ja odebrałem edukację w BI i muszę stwierdzić, że osoby, z którymi pracuję będące słoikami z Warszawy są niedokształcone. Może to wina uczestniczenia w tych imprezach, o których była mowa wcześniej.

      • MK

        Pozdrawia LB, robię dokładnie tak samo :)

  • PATRYCJA

    Z LEGIONOWA TO TO TEZ SŁOIK??????????

    • Magda

      a co myślałaś? Legionowo to zdecydowanie bardziej zapadła dziura niż Lublin, nie sądzisz?

  • Zły

    Słoik w busie – poważne zagrożenie. Nie wiesz, czy pojedzie prosto, czy skręci w lewo. Hołowczyc przy nim to cienki bolek (wg słoika oczywiście). Doświadczyłem na własnym błotniku.

  • Greg

    Przypadkiem natknąłem się na tę stronkę i muszę przyznać, że tylu hejterów jak żyję nie widziałem :D

    Osobiście reprezentuję zacne grono „słoików” spod znaku LU.
    Do stolicy przyjechałem (jak większość) szukając pracy, bo niestety w LU mogłem liczyć tylko na najniższą krajową. Trafiłem do (wówczas) małej firemki z branży IT i jako „przynieś podnieś pozamiataj” piąłem się powoli w górę. Po 4 latach osiągnąłem to o czym dużo osób startujących świeżo po studiach może tylko pomarzyć. Najciekawsze jest to, że baaardzo duży % osób w kadrze zarządzającej stanowią właśnie przyjezdni (z mniejszym lub większym „stażem” w stolicy).

    Gdybym był hejterem to napisałbym, że dziką rozkosz sprawia mi fakt, iż pewnie nie jeden z tutejszych rdzennych mieszkańców Stolicy pyta się mnie czy chcę frytki do zestawu w McDonnalds lub pucuje mi furę w Robowashu (oczywiście joke :D).

    Osobiście uważam, że nie jest ważne skąd pochodzisz tylko co sobą reprezentujesz dlatego nigdy nie wrzucam wszystkich do jednego worka.

    Pozdrawiam Słoików i Lokalesów :D

    • xyz

      Kolejna kulturalna wypowiedź słoika. Ile takich wypowiedzi zamieścili rodowici? Brawo Greg. Wiem, że takich przyjezdnych ludzi jest tu więceji cieszy mnie to. Może w końcu hejterzy ze stolicy nauczą się trochę kultury, pracowitości? Również pozdrawiam wszystkich normalnych – słoików i lokalesów

  • Anty-słoik

    (0% „Warszawiaków” to słoiki. Ostatnia wojna a w szczególności Powstanie zrobiły swoje. Niestety większość najezdnych to swołocz z komunistycznym rodowodem, która niczego nie szanuje bo niczego w życiu nie miała. Srało to na stół Pana gdy go zabrało NKWD/SB, potem zapier….lało w gumiakach w gów.ie po kolana w PGRze a teraz wpadło do Warszawy kupić apartament po 5000 zł/m2

    Najgorsze dziady są z warszawskiego „wianuszka” + tałałajstwo z zachodnich „ziem odzyskanych” i mazur. Można się śmiać z LLU ale tam chociaż mieli po pół hektara własnej ziemi. A ci „chłoporobotnicy” mieli tylko zapał. Do kradzieży

  • Varsovia

    Warszawa zawsze przyciągała z całej Polski i Europy, tylko że dawniej przyjezdni szanowali te miasto, budowali piękne kamienice, miasto rozkwitało. Dawniej przyjezdni identyfikowali się z tym miastem a teraz głownie przyjeżdzają ze wsi lub innych pipidówek i zgrywają snobów, zapominają o swoich korzeniach ale o mieście nic nie wiedzą tylko siedzą głównie w tych swoich korporacjach, nie interesują się historią tego wspaniałego miasta.
    To głównie przyjezdne słoki stworzyły nam tak koszmarne miasto, korki, budynki-koszmarki budowane gdzie popadnie .
    Niby cały kraj nas Warszawiaków nie znosi ale wszyscy chcą tu pracować.
    Inna sprawa głównie krecią robotę robią słoki które dopiero kilka lat mieszkają w Wawie i jak gdzieś pojadą to już mienią się Warszawiakami a słoma z butów wyjazi.

    Nie znoszę słoików którzy korzystają z naszej infrastruktury, zabierają pracę i nie płacą podatków.

    Jak przyjeżdzacie do stolicy to trochę szacunku do tego miasta które tyle w historii wycierpiało.

    Moja żona sama jest przyjezdna ale nie probuje się nazywać Warszawianką bo pamięta skąd pochodzi, ale szanuje miasto, poznaje historie, płaci podatki ale sam widzi cała tą Warszawke, snobów którzy są zwykłymi wieśniakami.

    Widać, że wszystkie te blachy „słoików” parkują gdzie popadnie, niszczą zieleń, ulice, najlepiej by wjechali swoimi autkami.

    Inna rada jak wam się w stolicy nie podoba to nikt was tu siłą nie trzyma, możecie spadać ..róbcie wiochę komu innemu.

    • żyrafica

      He he to samo sobie pomyślałam jak wczoraj wracałam do domu że jak im się nie podob a to won do siebie na wioski !! kurcze, stałam wczoraj w korku i się zorientowałam że naokoło mnie są same rejestracje typu „SC”, „CB”, „LRY” „WGR” ! i wpadłam na pomysł że powinno się jakieś wizy wprowadzić ale ogrodzić Warszawę i opłaty pobierać za wjazd :P I obraz „złego Warszawiaka” poza granicami Polski właśnie słoki tworzą – swoim prostackim zachowaniem !

      • żyrafica

        * albo ogrodzić Warszawę

        • Antek

          Ciekawe jak wyjedziesz z tego swojego pierdziszewa zwanego stolicą, jak wszędzie będziesz miała też wizy. Reszta Polski i tzw. prowincja sobie da radę bez Warszawy. Warszawa gówno zrobi bez prowincji…

      • em

        „SC”, „CB”, „LRY” „WGR” – 3/4 blach, które nijak się mają do tworzenia obrazu Stolicy poza jej granicami administracyjnymi. Co innego Wxx szalejących w firmowych autach po kraju. Stąd się bierze opinia. Kto SC czy CB z Warszawą skojarzy kobieto???

      • xxx

        hehe, typowa rodowita! Myślenie nie kosztuje ale co po co myśleć? Gdyby nie przyjezdni to wiesz co byś miała za tym swoim murem? Smród bród i wstyd. Niesamowite, że w tym mieście jest tyle tak zakompleksionych i zawistnych ludzi.

    • Magda

      Kolejny zakompleksiony palant. Chyba żadna rodowita nie chciałą CI dać, ze sobie postanowiłeś w słoiku pocieszenia szukać:P
      Skoro nie znosisz przyjezdnych, to zacznij od zmiany żony na bardzie „rasową”, bo się kundlisz hipokryto!

      • kasia

        SLUCHAJ CO MOWI, BO PRAWI MADRZE. Niezaleznie od tego w jakim miejscu mieszkasz masz OBOWIAZEK je szanowac. Czytaj ze zrozumieniem. Nie rozumiem ludzi, ktorzy jada w gosci i im w talerz pluja. To dopiero jest hipokryzja.

      • Autochton

        A to niby Ty jesteś ta rasowa? Kiedyś tu przyjechała? Moja jest właśnie rodowita i jest cudowna a Ty łowiczanko odwal się od człowieka, bo słoik słoikowi nie równy. Jego żona jest bankowo Twoim przeciwieństwem. Dlatego się w niej zakochał. Ty tego nie zrozumiesz, bo wszystkim wmawiasz kompleksy a sama jesteś ich pełna. Ty pewnie chciałbyś dać tylko nikt nie chciał wziąć. (tego ostatniego słowa z pewnością nie zrozumiałaś, więc specjalnie dla Ciebie napiszę w twojej transkrypcji – „wziąść”)

  • Wuiks

    Bardzo podoba mi się koncepcja precyzyjnego zdefiniowania pojęcia Słoja, ale wymaga ona bardzo pracowitego zebrania wielu charakterystycznych cech tego zjawiska – przykrego bądź co bądź. Ja osobiście nie mam nic przeciwko ludziom z różnych stron kraju i Świata ale to nie są Słoje. Słój to ten, który tu przyjechał, odcina się od swoich korzeni (mówi szeptem gdy mówi skąd jest) i nienawidzi ludzi którzy stąd pochodzą i tu żyją. Taki Słój jest chamski agresywny i tylko jedna wartość się dla niego liczy – mamona. Pozostali mieszkańcy jego wsi zazwyczaj tacy nie są, nie pchają się tu i nie narzucają swoich prostackich obyczajów. Niestety na to forum Słoje licznie zaglądają i co ciekawe od razu widać po wypowiedzi, że to Słój- prawda? Brak dystansu, chamstwo, wulgaryzm, no i ciągłe współzawodnictwo – bo ktoś ma poloneza i warszawską rejestrację – a autor już się dorobił, oszczędzając na jedzeniu, i tyrając w Warszawie po dwanaście godzin na dobę, piętnastoletniego audi i przerobił na gaz… Ach pozostaje polubić Słoje bo zmienić się tego nie da, ale nie dajmy się temu chamstwu tak całkiem, niech Słój pamięta, że jest Słojem i nie narzuca swojego stylu innym bez ograniczeń niech się trochę wyrobi, jak haczyk przy spłuczce…

    • xxx

      „Brak dystansu, chamstwo, wulgaryzm” – poczytaj wypowiedzi „rodowitych” i porównaj z wypowiedziami „słoików”. Zdecydowanie „brak dystansu, chamstwo, wulgaryzm” cechują wypowiedzi rodowitych.

  • QBS

    Ah, tyłek swędzi „rodowitych” – niewybitych w/ i po powstaniu ze względów praktycznych (albo to to tępe po wyjściu z latryny, czyli mało użyteczne, albo mało „ynteligentne” z czym walczyli zarówno faszyści jak i komuniści)
    WI – fajny nick, auto w leasingu czy babka żyda pod******** i zajęła jego mieszkanie ?
    A może zrób test DNA ? Ojciec Hans czy Wacia ? Na Pragę bali się wejść, no ale WI to pewnie „zaopiekowali” się babcią.

    A sprzedać to ja się mogę za 18 netto w górkę złamasie.
    Co Was boli tępe pałki ? I nie obrażaj prawdziwych rodowitych – inteligencji. Reszta to była motłoch jak i Ty.

    Pozdrawiam
    Słoik płacący podatki w W-wie od 14 lat.
    Z korzeniami szlacheckimi, Litwa, Mejszagola.

    I boli mnie to, że płacę podatki na takie „coś” jak Ty.

    • Igni

      Po „jakości” Twojej wypowiedzi to raczej wysokich tych podatków to nie płacisz

  • maras

    Jakieś 20 lat temu innym określeniem Słoja był Paznokieć

  • WI

    I dlatego jesteś słojem ….kasztenie jeden!!!!!Po tym właśnie poznać słoja że sprzeda się za byle gówno

    • Greg

      Ale nikt Ci parówo nie broni jeżdżenia Poldasem w kapeluszu i upajania się byciem „2 pokoleniowym rodowitym”, cierpie!
      Zresztą… jak się w czasie Powstania zadekowało na Pradze to można teraz grać warszawiaka…

  • Greg

    Gdyby Kubica przyjechał do Wa-wy (a jest z KR) to też byłby słoikiem?
    To ja wolę być razem z Kubicą słoikiem niż ze starym warszawiakiem jadącym w starym Poldasie i w kapeluszu „rodowitym”…

    • em

      Rozliczmy z pochodzenia składy stołecznych drużyn :)

  • nie ze wsi

    małe sprostowanie,to bylo tak -Bo „Proszę pana, jak kto całe życie mieszkał w mieście, za. Chiny się do wiochy nie przyzwyczai” :)

  • nie ze wsi

    pamietacie słowa Balcerka? „kto całe życie mieszkał w Warszawie,to sie na wiochę za chiny nie przeprowadzi” :)

  • sloj

    w nosie mam fundowanie stadionow ITI i UEFA

  • bors23

    A może jak już jest strona to zorganizujmy Wielki Protest Przeciwko Słoikom Na Terenie Warszawy(WPPSNTW)?W postulatach proponuję umieścić opłatę wjazdową do Wawy dla słoi.Warszawiacy-brońmy się przed słoizacją naszego miasta.”Zorganizowani mają lepiej”. Nie będzie słoik pluł nam w twarz i dzieci nam zachamiał!

    • xxx

      ale jak ot zachamiał skoro są schamione przez rodziców – rdzennych. Trudno o większe schamienie niż to rdzenne – warszawskie. Co najwyżej od takiego słoika może się kultury nauczyć. Ale w stolycy to chyba nie jest przydatna cecha.

      • Warszawianka

        kiedyś było tak, aby móc zamieszkać na terenie Warszawy, trzeba było dostać pracę w Warszawie (a do tego najlepiej oficjalnie mieć meldunek- aby otrzymać pracę- były wyjątki – lekarze, inne ważne szychy, robotnicy odbudowywujący stolicę po wojnie i inni np. komuniści), lub być w związku małżeńskim z kimś zameldowanym w Warszawie, albo też być urodzonym w Warszawie i zamieszkiwać to piękne miasto. „Mieszkać w Warszawie” oznaczało mieszkać w Warszawie, a nie 20 km od Warszawy (obecna aglomeracja Warszawska). Nie wystarczyło mieć pieniądze i kupić mieszkanie, lub wynająć aby stać się Warszawiakiem, ani też legalnie mieszkającym w tym mieście, ale te piękne czasy minęły bezpowrotnie.

        • Warszawianka

          nikt nie patrzy na Warszawę jak na piękną kobietę (personifikacja – Syrenka Warszawska) tylko jak na kobietę lekkich obyczajów, to smutne i tragiczne, janosikowe Warszawa płacić musi ale czy dostaje w zamian choć szacunek??? NIE!!!!!!
          Jeśli chcecie korzystać z atrakcji, przywilejów i szans jakie daje Stolica dajcie też coś od siebie, szacunek i podatki. jeśli brać chcecie a potem opluwacie miasto, które Was karmi wynocha, tam skąd pochodzicie, nieważne skąd, to nie jest kwestia pochodzenia tylko kultury, lub jej braku!!!!!!!!!!!!!

    • Magda

      Ja proponuję wprowadzenie opłaty przy wyjeździe z tego bajzlu – niech rodowici płacą: za zapychanie zakopianki, za zachamianie turystów nad naszym pięknym morzem, za tony śmieci w mazurskich lasach – proszę bardzo! Zaraz by się wylotówki w weekendy odkorkowały, a skoro tacy są wyrywni do opłat – niech zaczną od siebie samych!!!

      • Autochton

        Idź się powieś, „zachamiona” turystko. Ale u siebie, bo Cię jeszcze pochowają na Wólce i potem rodzina będzie mówić, że z Warszawy.
        A wylotówki to w piątki są zapchane jak jedziecie po jaja i chabaninę do ojców, a w niedzielę, „wlotówki”, jak wracacie. Ameryki tu nie odkrywam.

      • Wiech

        Droga Madziu , ja już przestałem zapychać zakopiankę , czyli drogę do twojej rodzinnej wsi. Nie wynajmuję również kwater od pazernych górali (być może twojego ojca) i nie kupuję lepionych przez ciebie oscypków. Zobaczymy kto jest komu bardziej potrzebny , warszawiak słoikowi , czy słoik warszawiakowi,

  • Anonim

    Brak mi słów, jak czytam tych wszystkich kretynów.
    Ludzie przecież w końcu wszyscy pochodzimy ze wsi

    • Autochton

      Wypraszam sobie! Mów za siebie.

  • http://wawkom.waw.pl Piaseczniak

    @Nie lubię lubelskich kierowców Skończcie wreszcie z tym generalizowaniem barany. Co prawda kierowcy spoza Mazowsza, co zresztą jest normalne, bo nie znają terenu, mają słabą orientację i poruszają się trochę inaczej. Ale jak widzę takie łajzy na blachach WI, WX, ostatnio często WN też, którym wydaję się, że są wyżej postawieni moralnie niż takie LU, LLU, to jesteście mocno zakompleksieni i niedowartościowani. Kompleksów na pewno nie powinno się leczyć na drodze – ewentualnie wskazana jest wizyta u specjalisty :D

    Pozdrawiam.
    Rdzenny Warszawiak, aczkolwiek mieszkaniec peryferii WPI.

    • eryk

      Dokładnie, koniec z generalizowaniem. Generalizowanie to cecha osób zubożałych umysłowo.

  • Rafcio wawa

    Dobrze zakiszony Słoik to ten dojeżdzający do pracy samochodem przez ulicę Modlińską, można by rzec, że nawet podwójnie zakiszony. Słoiki w E4 lub E8 to glonojady z tymi twarzami przy szybach.

    • ares

      jak uroczo.
      Rafcio jesteś boskim warszawiakiem.

  • Tylko Słoiki

    A najlepsze jest to, że w tym mieście jest już więcej słoików niż rodowitych:)
    Jak w czasach dzikiego zachodu, rodowici sa spychani jak indianie do rezerwatu. Wszystkie najlepsze dzielnice to 100% słoiki – mówie tu o Kabatach, Bemowie, Wilanowie itp. Rodowici to tylko Praga Północ,z ich bazarem Różyckiego, brakiem kanalizacji i z wychodkami drewnianymi na podwórkach. No i jeszcze na śródmieściu ich trochę jest, ale nie tym biznesowym, bo tam to słoiki. Poza tym to może jeszcze takie patologie jak Wrzeciono. Reszta miasta, ta cywilizowana, to słoiki.

    Ps. Warszawiaki jak to jest służyć słoikom? bo nie ukrywajmy, ze 90% posad kierowniczych zajmują słoiki, a was jako ludnośc tubylczą zatrudnia sie do ciezkiej tyrki:)

    • vien

      Słoik może się wyprowadzić ze wsi, ale wieś ze słoika _NIGDY

    • em

      „Jak w czasach dzikiego zachodu, rodowici sa spychani jak indianie do rezerwatu. Wszystkie najlepsze dzielnice to 100% słoiki – mówie tu o Kabatach, Bemowie, Wilanowie itp. Rodowici to tylko Praga Północ,z ich bazarem Różyckiego, brakiem kanalizacji i z wychodkami drewnianymi na podwórkach. No i jeszcze na śródmieściu ich trochę jest, ale nie tym biznesowym, bo tam to słoiki. Poza tym to może jeszcze takie patologie jak Wrzeciono. Reszta miasta, ta cywilizowana, to słoiki.”
      Proponuję poznać historię tego miasta, to po pierwsze.
      Po drugie złośliwie – prawobrzeźni skitrali się w piwnicach podczas powstania i dlatego żyją.
      Po trzecie – „Zły” Tyrmanda jako lektura obowiązkowa przed p****doleniem o wyższości WU nad LU i odwrotnie. Większość z Was nie czytała. Rdzennych również. W kanonie nie było, nie wymagali w szkole. Choć prawa do Litwy to po Panu Tadeuszu mamy wszyscy.

      Rany… Ile bezmózgich istot ludzkich chodzi po świecie. Daj mi Panie Boże szczęście bym Was unikał bez względu na Wasze pochodzenie…

    • Autochton

      No ale na Wilanowie to tylko ci co to tatuś sprzedał 20 ha pola i do tego 50 wywrotek cebuli, żeby starczyło na M2 obok Świątyni Opatrzności Bożej. Reszta mieszka na Bemowie i Kabatach. Mokotów jeszcze się trzyma.

    • Wiech

      Służyć , to ty możesz u mnie słoju , możesz ale nie będziesz. Prowadzę małą firmę (4 osoby) i póki mogę zatrudnić warszawiaka , CV słoja ląduje w koszu po przeczytaniu w nagłówku miejsca urodzenia.

    • aga

      To niby mają być najlepsze dzielnice? Kabaty, Bemowo, Wilanów?
      Przecież tam wrony zawracają…
      Najlepsze dzielnice to stara Ochota, stary Mokotów i Saska Kępa

  • Salomon

    Słoiki czystej krwi – głownie mieszkańcy Tarchomina i okolic, mogący żyć tylko w otoczeniu innych Słoików, nie szukający kontaktu z prawdziwymi warszawiakami a wręcz przeciwnie stroniący od nich i czujący się dobrze tylko wśród Słoików, najlepiej z mniejszych miast i wsi niż oni sami.
    Słoiki zasymilowanie – czyli te Słoiki które mieszkają w starych dzielnicach Warszawy, często po sąsiedzku z warszawiakami, ale w weekendy i święta nigdy ich nie ma z racji wyjazdów do Łojców po wałówę. Nie kryją się skąd pochodzą, jednak wewnętrznie posiadają kompleks Słoika nie-warszawiaka. Chętnie wracają w rodzinne strony.
    Słoiki ukryte – uważają się za warszawiaków, mają wszystkie atrybuty warszawiaka poza pochodzeniem i rodziną zamieszkałą poza stolicą. Nie cierpi innych typów Słoików, nad wyraz często stosując obraźliwe uwagi względem inny np. prowadząc pojazdy mechaniczne czy jadać komunikacją miejską. Słoiki ukryte najchętniej czują się poza Warszawą, gdzie lubią podkreślać swoją warszawskość.

    • em

      Mieszkam na Tarchominie, mieszkałem na Ochocie
      Pochodzę z jednego z 3 największych miast w Polsce.
      Nie wyjeżdżam co weekend po „słoik”, ale jak jestem to czemu mam babci odmówić „babcinej kuchni na wynos”?
      Pracuję tutaj, bawię się tutaj w różnym gronie, zwiedzam i podziwiam, szanuję historię tego miasta. Nie unikam ludzi.
      Dodaj mi jakąś definicję, Panie Ksenofobie.

      P.S. Przypomina mi się taki cytat z przygód Kargula i Pawlaka w USA: Ci najkrócej Amerykańscy są najbardziej „Amerykańscy”. Mniemam, że autorem komentowanego przeze mnie wpisu jest jakiś zakompleksiony przyjezdny, czyli jak to mówicie słoik, lub ograniczony intelektualnie prostak z BMW ’80 Pragi lub Legionowa.

  • http://www.sloiki.waw.pl Lokales

    Najgorsi są „miejscowi” od lat np 30-tu, którzy u mnie pod blokiem „rezerwują” sobie miejsca kubełkami po farbie :D „No co przecież mam czarne blachy w mojej Tavrii – od razu wiadomo, że jestem rodowity!”

  • WuJot

    kurde, zawsze starałem się bronić słoików ale Lokales po prostu mnie rozwalił. pierwsze 3 pkt. są rewelacyjne. Nie sądziłem, że są jeszcze osoby które potrafią zauważyć takie rzeczy.
    Lokales pozdro dla Ciebie!

  • http://www.facebook.com/pages/Nie-lubie-lubelskich-kierowcow/148330545220386 Nie lubię lubelskich kierowców

    Zapraszam fanów anty-lubelskiego prowadzenia samochodów na fejsa.
    Mówimy stanowcze nie bezczelnemu zajeżdżaniu drogi!
    Lubelskie słoiki to najliczniejsi imigranci na stołecznych drogach.

  • http://wawkom.waw.pl Piaseczniak

    @Aldi No właśnie, ale to jest chore. :) Jeździłem po Szwecji i Norwegii, czyli w krajach gdzie występuje najmniej wypadków rocznie, i kierowcy darzą się mega sympatią, nikomu nawet przez myśli nie przejdzie, by zajechać komuś drogę, albo co gorsze wyjść do drugiego człowieka z pięściami.

    Co do tych autobusów, to racja. Osobówki na ”warszawskich” blachach też zdarzają się być beznadziejne. Dużą przyczyną tej beznadziejności wydaje się być bardzo nikła znajomość przepisów drogowych, a druga to nieumiejętność przewidywania co może się stać na drodze. Najlepiej widzieć swój czubek nosa, ale na drogach jest to nie dopuszczalne.

  • Aldi

    @Piaseczniak: chodziło mi o zachowania kierowców osobówek wobec autobusów :D Bo jemu tak spieszno – nie wiem właśnie do czego, bo nie do słoików mamy – że autobusu nie puści, bo nie ;-)
    Odnośnie kompleksów w narodzie to zgadzam się w całej rozciągłości :)

  • http://wawkom.waw.pl Piaseczniak

    @Aldi Owszem, masz rację odnośnie osobówek, więc chyba trochę bez sensu odniosłeś się do autobusów :P Za bardzo uogólniłem w poprzednim poście. Fakt, nawet buraki z WPI się trafiają. Cóż.

    Po prostu, my jako naród mamy kompleks odnośnie jazdy. Każdy chce być najlepszy. A to nie o to chodzi. Kompleksy niech się leczy obojętnie gdzie, byle nie na drogach. Cóż, Polska rzeczywistość jest przerażająca.

  • Aldi

    A czy słoik, który wyjechał z Warszawy czas długi temu i obecnie z rzadka bywa w odwiedzinach, jest nadal słoikiem czy może już nie? A jeśli planuje powrócić z jakiegoś powodu do stolicy, to od którego momentu jest znowu słoikiem? :-)

  • leah

    Czy rodowita warszawianka, córka rodowitych warszawiaków, odwiedzająca swoich rodziców, którzy po przejściu na emeryturę kupili sobie domek na wsi też staje się słoikiem?

    • WJ oraz WZE

      Tak, jest „przyszywanym” słoikiem…

  • escobar80

    NAJLEPSZE Z LUBELSKIEGO SA LASKI wszystkie byle komu byle w domu !!!! hehe Słoiki maja Dziurę by wkładać . DZIĘKUJEMY WAM ZE TAKIE DOBRE TOWARY EXPORTUJECIE DO WARSZAWY .

    PRZYJEZDNI PLACIC PODATKI I REJESTROWAC SAMOCHODY TU W WAWIE I NIKT TAK JAK WYZEJ NIE BEDZIE WAM JECHAŁ.

    Jak Mowiecie o kompleksach tych co po przyjezdnych jada moze ze 2 % z nich je ma pozostałe 98% jest wkórwone ze goscie w ich domu brodzą i psioczą !!!

    • nikt

      haha a my nie rejestrujemy i takim jak ty jedziemy. Dajesz się walić w du…sko kolego. Po co przepłacać jak można mieć to samo za 1/3 ceny? Każdy kto daje się walić w d…ę to parówa! Każdy „Warszawiak Rodwity” to parówa! ha ha ha

      • vien

        Słoik może się wyprowadzić ze wsi, ale wieś ze słoika -NIGDY

    • anty_escobar80

      Ponieważ poziom twojej kultury sięga drugiego dna Wisły a ja staram się być kulturalny, mam problem z tym w jakim stylu do Ciebie napisać, ponieważ chciałbym, żebyś zrozumiał mój przekaz.
      Może tak. To, że jesteś niewychowanym……. nie uprawnia Cię do obrażania dziewczyn zarówno z woj.lubelskiego, jak również każdego innego. Jeżeli takie spotkałeś na swojej drodze, to gratuluje towarzystwa w jakim się obracasz!!I jeszcze jedno…przestań się w końcu udzielać na forach internetowych. najwyraźniej zostawiasz wpis i nie sprawdzasz tego, co do Ciebie piszą inni. Jeszcze raz się powtórzę: Na każdym forum na którym próbujesz „zaistnieć” jesteś totalnie gnojony i albo jesteś tak głupi, że nie potrafisz tego dostrzec, albo jesteś już kompletnie niereformowalny i trzeba zapewnić Ci specjalistyczną opiekę psychiatryczną w ośrodku zamkniętym (oczywiście finansowaną ze środków Twojej rodziny). Życzę sobie, Tobie oraz wszystkim internautom braku dalszych Twoich wypocin!!W ten sposób sławy nie uzyskasz.

      • escobar80

        anty wiesniaku na żadnym forum innym sie nie wypowiadam. wiec bredzisz. Masz racje wszystkie takie kobiety o których mówisz były przyjezdne haha . Sławy nie potrzebuje tylko nie zycze sobie oszustów i złodzieji przyjezdnych w moim miescie :)takich jak ty.

        • anty_escobar80

          Wieśniakiem jesteś ty, doskonale pokazuje to twoja ostatnia wypowiedź, tym bardziej, że nie wiesz do której grupy należę. Kończąc swoją wypowiedź w pracy mamy z ciebie niezłą zbitkę :D:D

        • anty_escobar80

          A i błagam, jeżeli chcesz się koniecznie wypowiadać korzystaj przed zamieszczeniem swoich wypocin z Worda, lub po prostu zwracaj uwagę na czerwony szlaczek pod wyrazem, który napisałeś z błędem, bo twoje „byki” biją po oczach :D:P

    • http://www.facebook.com/eryk.kartman Eryk Kartman

      Oj widzę erotoman gawędziarz, co strasznie by chciał, ale nie ma z kim, bo żadna maszkara, czy tutejsza czy przyjezdna, nie jest w zasięgu marnych możliwości ;-)

      • anty_escobar80

        Nie oceniaj innych względem swoich przypadłości :P:P:P

  • http://wawkom.waw.pl Piaseczniak

    APEL DO SŁOIKÓW! Gdy, jedziecie i widzicie wyjeżdżający autobus komunikacji miejskiej z zatoki na terenie zabudowanym, jesteście zobowiązani umożliwić mu bezpieczne włączenie się do ruchu. Czy trudno to tak ogarnąć? To, że u was w pipidówku nie ma zatok, a pks odwiedza waszą mieścinę trzy razy na dzień, to nie znaczy, że nie musicie przestrzegać PORD.

    A szczytem jest już jazda po rondach kilku pasmowych. Starzyński, Babka, czy patelnia to dla was hardocre.

    Żeby zbytnio nie generalizować, ostatnio chciał mnie pouczać słoik z forda mondeo na blachach WN jak mam się poruszać 18 metrowym Solarisem, bo czemu przy skręcie wjechałem na jego pas(oczywiście baran nie dostrzegł różnicy w gabarytach) :D Wnioskuję, że to słoik, bo zaciągał akcentem z Białostockiego :D

    • Aldi

      Odnośnie tych autobusów to w moim Pipidówku zauważam takie nieładne zachowania ze strony kierowców aut z rejestracjami warszawskimi ;-) Więc dla odmiany mój apel do Warszawiaków: poza Warszawą obowiązują te same przepisy o ruchu drogowym a nie wolna amerykanka ;)

  • Olaf

    Warszawiacy, nie podniecajcie się tak tymi podatkami. Tylko 1/3 inwestycji w Warszawie, realizowana jest z podatków lokalnych. 2/3 pochodzi z budżetu państwa, czyli również z podatków tych „słoików”.

  • Warszawianka

    1. Jak daleko od Warszawy musi mieszkać rodzina „Słoika”, aby spełniał on warunki bycia tymże?
    Granice ‚słoikarstwa’ określają granice m.st. Warszawy – wszyscy żyjący poza jej granicami zwani są zgodnie z ustawą o słoikarstwie pozawarszawskim z 2003r ‚słoikami’.
    2. Czy po sprowadzeniu rodziców do Warszawy „Słoik” przestaje być „Słoikiem”?
    Nie, ‚słoikiem jest się przez całe życie.
    3. Czy „rodowity”, który kupił mieszkanie, dajmy na to, w Pruszkowie i tam się przeprowadził a do pracy dojeżdża do Warszawy staje się „Słoikiem”?
    Tak. Każdym, kto przeprowadzi się do Pruszkowa zwany winien zostac ‚słoikiem’. Jeśli chodzi o inne miejscowości, to nie ma takiej reguły.
    4. Czy „Słoik” zameldowany w Pałacu Kultury jest „Słoikiem”
    Tak. Tylko osoby zameldowane w Muzeum Narodowym nie są dalej zwane ‚słoikami’.
    5. Czy sierota może być „Słoikiem”?
    Niestety, sierota nie spełnia norm ‚słoikarstwa’, które jasno określają, że ‚słoiki’ jeżdżą do ‚starych’ na weekendy. No bo skąd brałyby słoiki?

    • Ola

      z ciekawości trafiłam na tą stronę i jestem pod wrażeniem jak będąc taką niewinną i „lekką klawiaturą” pisaną (a przynajmniej tak mi się wydaje;)) doczekała się tylu nienawistnych postów… ehh!

      Warszawianko! dziękuję za normalny post! jako jeden z nielicznych jest w dodatku na temat i pozbawiony wrogości! :D

      p.s. a ja jestem mieszańcem – związana jestem i z Pruszkowem (m-ce urodzenia), i z „innymi miejscowościami, na które nie ma reguły”. część mojej rodzinki mieszka w Wawie, wychowałam się ponad 100 km na północ stąd, przez pięknych kilka lat mieszkałam na Śląsku, a teraz mieszkam na Tarchominie. możliwe, że właśnie to pokręcenie i poplątanie sprawiło, że bardzo lubię Warszawę i jej różnorodność? ;) nie wspominając już o historii, która jest równie piękna co bolesna…

      tak na zakończenie:
      może trochę dystansu do siebie? zamiast obrzucać się nawzajem błotem można zgodnie współtworzyć piękne miasto! bo to jakie ono jest zależy przede wszystkim od osób, które w nim mieszkają…

      także jeśli coś się nie podoba to należy to zmienić – ale zaczynając od siebie, nie od innych ;)

  • Anonim

    Słoiki to tragedia , wpuscisz chama do szkoły to atrament wypije

  • Tomek

    Jestem od pokolen z Wawy. Ani lepszy ani gorszy „od sloikow” sie nie czuje. Temat nie mniej ciekawy z socjologiczego punktu widzenia :) Definicje bym uzupelnil o mieszkajacego w Warszawie, korzystajacego z infrastruktury a placącego podatki poza miastem. Tyle w temacie.

    • Aldi

      Myślę, że tak prostą definicję słoika to radośnie zapożyczy cała fura gmin w Polsce ;-) Zatrzęsienie jest takich miejsc, gdzie mieszkają bez meldunku ludzie, korzystający radośnie z czego się tylko da, a podatki płacący w dużym mieście, bo to takie trendy mieć dwuliterową rejestrację ;-) Tyle, że oni słoików od rodziców nie przywożą, to nie ta kategoria.

  • jurek_z_gorek

    czemu wy nie placicie tutaj podatkow cwaniaczki co??? Przyjezdni okradają warszawę….

    • nikt

      chyba ty nie płacisz? w US pracujesz, że taki mądry jesteś i wiesz kto płaci a kto nie? Poczytaj prawo jakie w tym kraju obowiązuje a potem się wypowiadaj! Parówo!

  • bors23

    No i nie musimy się tu pchać na siłę tak jak Wy.Nie lubicie nas z zazdrości-naturalna ludzka reakcja.Ale jak z Małkini słojowóz do Wawy pędzi to upchany po brzegi-heheeee.Czy któryś słój mi to rzeczowo wytłumaczy,bo przecież nie lubicie Warszawy i ich mieszkańców?

    • Ce

      Jak chodziłam do liceum i pociągi na trasie Małkinia-Wwa Wileńska stanęły to 3/4 uczniów i nauczycieli nie dojechało.

  • http://www.sloiki.waw.pl Lokales

    Przynajmniej parkować potrafimy ;]

  • apacz

    Warszawiak to brzmi dumnie! Głupie warszawskie cioty!

  • apacz

    Największy wstyd to być Warszawiakiem. W całej Polsce was nie lubią. Współczuje wam.

    • Anonim

      Nigdy sługa nie lubi pana

      • Warszawianka

        Hell yeah!

      • Najprawdziwszy Warszawiak

        Do Anonima:

        zajebista odpowiedź :)

        A wy wiejskie świnie wypie*dalać na swoje wiochy i cebule z ziemniorami na obiad gotować! Zasrane wieśniackie pasożyty.

        • xyz

          Popis kultury „niewieśniaka” z Warszawy. Sami sobie wizytówkę wystawiacie. Reszta Polski ma z waszej napinki mega polewkę. Czego byście nie powiedzieli czy napisali to zawsze wzbudzicie w normalnych Polakach politowanie i zażenowanie.

    • siewcy_wyp_ z_wawy

      chuj w dupę przybłędom!

      • Autochton

        No tutaj toś się nie popisał… siewco.

      • Autochton

        … i przybłędo.

      • Szakal

        Popieram!

  • daam

    Szukam żony ze słoikowa. W zamian za przywożenie smacznego jedzenie w słoikach pozwolę używać mojego warszawskiego nazwiska, warszawskiego adresu i warszawskiej rejestracji.

    • http://www.facebook.com/eryk.kartman Eryk Kartman

      Dawid Warszawski????

  • Anonim

    www

  • pezik

    słoik to słoik, niektóre słoiki są super jak moja kobieta.
    Część słoików powinna płacić ciężkie pieniądze za wjazd do wawy.
    Zróbmy rogatki na trasach wlotowych i pobierajmy od nich myto!!!!!!!!!

    • nikt

      a na tych samych rogatkach pobierać myto od warszawskich blach wyjeżdżających z miasta. te dusigrosze siedziały by cały czas w mieście i wąchali własny smród żeby 2zł nie zapłacić. i w całej Polsce zapanował by spokój i normalność na drogach, korki i wypadki były by tylko w Warszawie.

  • http://www.sloiki.waw.pl Lokales

    Typowy słoik robi kilka rzeczy:

    1. Ustawicznie jeździ lewym pasem zgodnie z ograniczeniem prędkości i zastanawia się czemu wszyscy trąbią, świecą, plują i klną – przecież nic złego nie robi. Robi to przede wszystkim wtedy, kiedy prawy pas jest zupełnie pusty.
    2. Wrzuca kierunek i od razu zmienia pas. „Wrzuciłem kierunek – MAM PIERWSZEŃSTWO!”
    3. Parkuje „jakkolwiekbądź” – przecież jak podjeżdza u siebie do Gie-eSu, to można stanać w poprzek (przeca Stasiek i tak furmańkie postawi bezproblemacji)
    4. Mieszka tu 5 dni w tygodniu, ale OC musi płacić „TAM”, bo przecież nie będzie przepłacał.
    5. Piątego dnia po robocie solidarnie korkuje z innymi słoikami wylot z miasta krawaciarzy – jedzie do domu po ogóry i chleb w konserwach. Myśli jakie to miasto jest beznadziejnie, wszak mieszkają tu same buraki i do tego bez prawdziwej obwodnicy.
    6. Siódmego dnia wraca, korkując solidarnie miasto z innymi słoikami. Myśli j.w.
    7. Łazi środkiem ulicy, mimo że obok jest chodnik – przecież w rodzinnym Patykowie nie ma chodników i chodzi się gęsiego.

    • skip

      buhahahaha dokładnie ;)

      • Kefir

        Lokales na prezydenta Warszawy :)

    • em

      „1. Ustawicznie jeździ lewym pasem zgodnie z ograniczeniem prędkości i zastanawia się czemu wszyscy trąbią, świecą, plują i klną – przecież nic złego nie robi. Robi to przede wszystkim wtedy, kiedy prawy pas jest zupełnie pusty.”
      Ograniczenie prędkości obowiązuje wszystkich. Czyli dobrze robi. A jak uważasz inaczej, niech Cię jak najszybciej dopadnie drogówka. Szczerze, serdecznie życzę.

    • xyz

      a typowy „warszawiak” myśli w ten sposób:

      „Mam kiepską robotę bo z lepszej wygryźli mnie lepiej wykształceni przyjezdni. Mieszkam w kiepskim miejscu i to z mamusią bo lepsze mieszkania wykupili przyjezdni a mnie nie stać na zakup mieszkania (bo mam słaba pracę). Skończyłem jakieś prywatne pseudo – studia, bo na państwowe uniwerki dostają się lepsi ode mnie – często przyjezdni. Kierunkowskazów nie używam bo jestem z Warszawy i nie muszę (a może już nie działają w tym moim gruchocie). A poza tym to przecież jestem najlepszy kierowcą bo jestem z Warszawy (co z tego, że zaliczam rocznie kilkanaście stłuczek) Ale co tam! I tak jestem od nich lepszy bo… bo… bo… Urodziłem się w Warszawie! Więc nawrzucam na przyjezdnych, od razu zrobi mi się lepiej! Mam mega kompleksy więc powrzucam na tych, którzy ich nie mają, i przez których tak mi w tym życiu źle! Jak to jest że ja Warszawiak z wielkiego miasta mogę mieć gorszą prace, szkołę czy mieszkanie niż ten burak co buraki kopie! Cham i prostak ze wsi! Przysłał mi tu swoje dzieci, które mi zabierają przestrzeń życiową! DO tego śmią jeszcze mieć lepsze wykształcenie! Buraki jedne! ————— ot typowy przykład warszawskiego „hejtera”. Oczywiście nie dotyczy on 80% Warszawiaków, jednak skoro tak łatow wrzuca się na „słoików” i przyszywa się im łatki to dlaczego nie pokazać tego wrednego, głupiego i zawistnego oblicza „rodowitych”. Przynajmniej można się z ich kompleksów zdrowo pośmiać i odprężyć.

  • Marz.

    Super Stronka :)
    Słoiki chcą wszystkie święta i długie weeki wolne „bo oni mają daleko do domu” ja mam blisko więc wg szefowej mam zapieprzać w wigilie i w sylwestra, no ale szefowa sama jest Słojem i trzyma ich stronę

    „gdyby wszyscy wieśniacy zaczęli świecić to warszawa była by polskim las vegas” K.Wojewódzki

    • xyz

      kolejny „warszawiak” nie łapiący idei strony. Łykacie wszystko jak młode pelikany. Ty i tobie podobni, razem z Kubusiem W waszym idolem świecilibyście najmocniej.

  • prezes

    u mnie w pracy są prawie same słoiki – poznaję ich po tym, że przynoszą lunch w plastikowych pudełkach lub słoikach i odgrzewają go w mikrofali. My Warszawiacy jemy „na mieście”.

    • http://www.wp.pl Gustaff

      Aaa, to Ci bogatsi. Ja tam chętnie się do któregoś Słoika podłączę, dobre rzeczy przywożą trzeba przyznać. Cytując klasyka „Nie mogę przecież całe życie wpierdalać sushi”.

    • Aldi

      Taaak, potem gastrologa też szukacie „na mieście” ;-) A słoik zadba o swój żołądek i zaoszczędzi potem na usg. Ale to jak rozumiem również Cię boli ;-)

    • nick

      i leczycie się w szpitalach psychiatrycznych. Gdyby głupota zabijała – warszawiaków by już nie było!!!

  • dzik

    a ja zawsze mówiłem spody.
    bo na pytanie skąd jesteś dowiadujesz się, że ‚spod białegostoku’, ‚spod radomia’ etc.

  • bors23

    A skoro słoiki tak Warszawiaków nie lubią to po kiego ch.. się tu wszyscy pchają?Nie rozumiem?Może brak obwodnicy na to wpływa?

    • niesłoik

      a ch..j cie to obchodzi… Zajmij się swoją żonką, bo ci ją jakiś słoik posuwa jak ty siedzisz przed kompem i głupoty klepiesz…

  • bors23

    zgred-ale Warszawiak nie przyjeżdża do Pacanowa kraść Wam pracę i w piątki tworzyć korki,a słoiki niestety psują rynek pracy.Warszawiak w Pacanowie jest co najwyżej przejazdem,a słoik zarabia tu a wydaje tam,tu nie płaci podatków i wyższego OC a powinien skoro pomieszkuje w Wawie 5 dni w tygodniu.Powinno być tak jak w Londynie:słoikowe blachy=płatny wjazd.Jeszcze krwa janosikowe sobie wymyślili-skandal,to słoiki powinny nam dopłacać za zniszczone drogi itp.

    • zgred

      zgadzam się z Tobą w 100%

    • hrobot

      Warszawa nie musi pracować w fabryce, orendżu czy banku w Pacanowie , kasa z Pacanowa fabryce, orendżu czy banku sama przyjeżdża do Warszawy zgodnie z zarządzeniem Ministra Finansów. Janosikowe to wybitnie ch…nazwa dla tej płatności, Warszawa po prostu oddaje część tego co podpiedroliła. a jak się do tego doda armię urzędników wszystkich instytucji szczebla centralnego to powstaje pytanie: kto tu kogo utrzymuje?

      • Kefir

        Ogarnij się słoiku :)

  • Maciek

    Czy do słoika można oddać mocz?

  • pckabc

    Drogie Słoiki! Nie martwcie się, nienawidzi was 1,5 mln „warszawiaków”, ale za to ich nienawidzi cała reszta czyli jakieś 37 mln Polaków :)

  • anna

    Słoik to stan umysłu i mozęsz nawet grób babki przemeldować na powązki a i tak słoikiem pozostaniesz!!!

    • http://www.facebook.com/tomasz.sadowski1 Tomasz Sadowski

      i żoładka, bo w domowych słoikach jest PRAWDZIWE mięso, jakiego bezrolni na oczy nie widzieli:-)

  • zgred

    czyli taki co robi herbatkie i parzy kawkie ;)

  • rosa

    Tak masz tej lasce powiedzieć by goniła się na bronę, koledze w pracy deptać po piętach i też wskazywać drogę gdzie powinien już brać rozpęd. Słoik to słoik jak ma przyjechać do tego miasta i brzęczeć że to mu się nie podoba że to źle tamto też to niech się wali na ryj i ucieka do swojego patykowa czy innej pasztetowej woli.

  • fred

    Dla mnie słoikiem jest każdy ten kto mówi jak wsiur.

  • skip

    Trzeba chyba opatentować tak jak jabłko apple, czy Ci chrześcijańscy wędkarze znaczek na tył samochodu z jakimś słoikiem i wprowadzić do obiegu. Mało tego należy to wydrukować na tak kijowym papierze by ciężko się odklejało i tagować takie wlepki na pojazdach do transportu kartofli, świnek, bigosu i innych badziewiaków.

  • WuJot

    jeśli dobrze rozumiem to słoik za kierownicą jest gorszy ode mnie, tak?
    A co zrobić jak poznam takiego np w pracy albo szkole. Też mam go traktować jak gorszego czy wtedy słoik jest już ok? Trochę to skomplikowane. Kurde, a co będzie jak zakocham się w lasce, która okaże się słoikiem? Mam się przyznawać znajomym czy udawać że nie znam?
    Pomóżcie specjaliści od słoików!

  • Inka

    Czy w takim razie „Warszawiak” przyjeżdżający do innego miasta też jest „słoikiem”? :D

    • zgred

      Jak Pan Warszawiak przyjeżdza do innego miasta to należy mu okazać szacun i zrobić miejsce parkingowe!!!!! buhahahahah

      • http://www.facebook.com/eryk.kartman Eryk Kartman

        ino wartko! ;-)

      • Inka

        I zjeżdżać na pobocze/chodnik tytułem przepuszczenia Pana Warszawiaka :)

        • nick

          ale się dziewczynki rozmarzyły… tylko się nie posikajcie po nogach…

        • WJ oraz WZE

          Nie mam nic przeciwko temu…

          P.S.

          Do Wrocka, mam tam drugie mieszkanie, ganiam bez słoików – zakupy robię na miejscu. Walizek nie wożę bo na miejscu mam zarówno drugą garderobę jak i pralkę. Ze sobą zabieram tylko lapka…

          • Anonim

            i słoik

  • http://www.eletaxiforum.pl Pavulon

    Nosz w mordeczkę :)
    A ja do tej pory byłem święcie przekonany, że „słoik” rzeczony, to odmiana kierowcy który „galopując” stadnie w piątkowe popołudnia w kierunku tras wylotowych ze stolicy powoduje (za pomocą reszty stada) trudności w dostaniu się do domu ludzi mieszkających tu stale :)
    Jakie to życie dziwne – człowiek się cały czas uczy i mądrzeje dopiero z wiekiem … od trumny :)
    A jak ktoś jest cham, to niezależnie od powinowactwa geograficznego – chamem zostanie tak za kółkiem jak i w np restauracji. Cham ze wsi wyjdzie, ale wieś z chama nigdy :D
    Pozdrawiam normalnych – niezależnie od blach, meldunku i innych szczegółów rozpatrywanych wyżej :D

  • exportDzemZLubielskiego

    SUPER STRONA!!! OD DZISIAJ JAKO GŁÓWNA STRONA STARTOWA :)!!!

    …A SŁOIKI WON DO DOMU!!! TYLKO NIE NA WEEKEND A NA ZAWSZE!!!

    • xyz

      Widzę, że rodowici dali się wpuścić autorowi strony w maliny – strona pokazuje jak głupi i zawistny potrafi być „rodowity” ze stolicy. I to się potwierdza. Za grosz rozumu, nie wyhaczasz ironii, gubią cię kompleksy, zawiść. Brawurowo potwierdzasz swoją bezdenną głupotę. Szkoda, że tak psujesz obraz tysięcy miłych, rodowitych mieszkańców stolicy. Żałosne jest to, że ludzie maja takie kompleksy, że próbuja dowodzić, że miejsce gdzie się urodziłeś determinuje osobowość. Myślę, że na prowincji łatwiej znaleźć osobę kulturalną, którą np trudni się uprawą buraków czy ziemniaków ( z której tak kpicie, kolejny raz potwierdzając swoja bezdenną głupotę), które mieszczańskie gęby później konsumują, niż w dużym mieście (nie tylko w Warszawie). Szkoda, że w tym kraju mieszka tak wiele osób tak bardzo zakompleksionych, że jedynymi rzeczami, które potrafią podnieść ich samoocenę, są miejsce urodzenia i tablica rejestracyjna. Co dla człowieka rozumnego, z dystansem do siebie, kultura osobista nie ma najmniejszego znaczenia. Pozdrawiam właśnie takie osoby – z Warszawy i nie tylko.

  • WN

    zajebista strona :D ja piernicze :D słoik to słoik :)

  • pedro

    Lokales z taka blacha WXB jest równy słoikowi ;]

  • Hrabia Potocki

    POTOCKI***

  • Hrabia Potocko

    A ja chciałem powiedzieć, że brałem udział w wydarzeniu odwrotnym, gdy jechałem na działkę. Otóż w Piasecznie zajechał mi drogę starszy Pan (ze stolycy) i był dzwon 2 Warszawiaków na ul. Wojska Polskieg. Nie pamiętam blach tego gościa, ale moje według systemu z 1997 były WXB.
    Ktoś z mieszkańców mógł napisać na stronie http://www.tvnpiaseczno.pl
    „I znowu WI,WF, ….” ( bo stare WXB to dzisiejsze WI)

    pzdr dla wszystkich normalnych od LLU do WI

  • WolF

    Proponuje założyć 2gą witrynę http://www.WJ.com.pl czyli http://www.WarszawscyJadowici.com.pl na niej umieszczać linki do najbardziej hamskich tekstów kierowanych do drugiego człowieka, też Polaka.

  • Bolo

    Dużo słoików ma tablice „WI” w Leasingu.

  • admin

    Kolego Borusiuk, myslę, że lepiej być Słoikiem w Warszawie niż Pollack w Anglii.
    Przy okazji polecam http://polacken.de/ :-)

  • bo71rys.uk

    za to w Londynie mamy „ciapaków”,czyli wszelkiej maści hindusów
    to co oni wyrabiają na drogach,to nawet nasi rodowici słoikowcy nie potrafią…

    • LLU fan

      Ale wsiura… żeby z Warszawy do Londynu słoiki wozić… to już szczyt bycia słoikiem!!! Chyba Cię nikt nie przebije…

  • bo71rys.uk

    słoiki są śmieszne,zwracasz takiemu uwagę i widzisz „buraka” na twarzy
    dwa w jednym HEHEHE

    • do matołka z brodą co uważa że muzykę tworzy

      Chyba w lustro spojrzałeś i tego buraka zobaczyłeś! Super kierowco z rejestracją na W… który przy najmniejszym deszczyku zwalnia do 30km/h i tworzy korki – no bo przeciez jak kupowałeś prawko na stadionie to była ładna pogoda i nikt nie ostrzegał że może padać… O śniegu i „warsiawiakach” na letnich oponach nie wspomnę. Pod każda górką jakiś matoł z rejestracją na W stał i kręcił kołami w miejscu tamując ruch!

  • bors23

    Powiedz na światłach słoikowi który zajechał Ci drogę że jest słoikiem i obserwuj reakcję-bezcenne. Zaden słoik nie wpuści Cię na drodze-dla niego to jak policzek.

    • NIElubieGŁUPKÓW

      Usłyszeć od „parówy” że jesteś słoikiem, a potem patrzeć jak zbiera z ziemi własne zęby – bezcenne!

    • mam balchy LLU

      No to głupi jesteś, bo wpuszczam każdego kto potrzebuje zmienić pas. Jeden warunek – kierunkowskaz! Ty pewnie nie wiesz że je masz w aucie/motocyklu (bo chwalisz się że na nim śmigasz) więc Cię nikt nie wpuszcza. Daj znać innym że chcesz wjechać a zdziwisz się…

    • jeżdze na LPA

      Do „mam blachy LLU”
      Święta racja sami jeżdżą jak kasztany nie wiedząc do czego służą kierunkowskazy, jeżdżą zygzakiem bo przecież wiadomo co mają zamiar za chwilę zrobić.

      Robiłam prawko na Bemowie zdałam za drugim razem, i niech mi nie mówią że nie jeżdżę jak kasztan bo wpuszczam każdego kto tego potrzebuje.

  • Słoik(owa) z rejestracją LPU

    właśnie od tego jest ta strona, żeby się wkręcać lub zakręcać jak słoik

  • Szemot

    Ludzie ale jesteście głupi. Ktoś dla jaj założył strone a inni to szybko podchwycą tylko na serio się w to wkręcając i ci rodowici Warszawiacy z 2 czy 3 pokolenia będą się pluc na LLU itp. :/

  • http://www.auto-swiat.pl Gustaff

    To ja może rozszyfruje najgorszych kierowców świata WPI – Warszawa Prawie Istambuł. Wiem coś o tym, też mam takie blachy :)

  • WPI

    Pytanie podstawowe. Czy mieszkając w Piasecznie jestem już „Słoikiem”?

    • WH

      Jesteś! I to najgorszego sortu!

      • emmy

        „Bo w tym jest rzeczy sedno, że jest mi wszystko jedno, już taki jestem zimny drań”. A w właściwie taka jestem. Sama jestem spoza Warszawy. Lubię Warszawę i warszawiaków. Mnie wkurzają snoby po prostu. Jak widzę osobę, z którą chodziłam do liceum jakieś 10 lat temu, która to teraz się lansuję na wielką warszawiankę, to mi się niedobrze robi. Wie doskonale, gdzie jest galeria Mokotów, ale gdy zapytam ją o jakiś zabytek warszawski, od razu ucina rozmowę. Pracuje w tej swojej korporacji od świtu do nocy i nic o tym mieście nie wie. Ja tu przyjeżdżałam z rodzicami od dziecka. Mama tu studiowała na UW i opowiadała mi o tym mieście dużo. Dziadkowie tutaj pracowali. A ja też tym miastem jestem zachwycona. Podatki płacę tutaj, bo nie trzeba być tu zameldowanym, by to robić. Szanujmy się nawzajem i lubmy się:) Może jestem naiwna, ale właśnie dzięki temu Warszawa będzie lepiej postrzegana. Ale znając życie większość woli się obrzucać na różnych forach wyzwiskami i tak jak w polityce, będzie zawsze walka.

        • Adam

          Pieknie napisane, jak gdzies kiedyś pisałem „słoikowatość” to stan ducha i umysłu, a nie wpisu w UG lub UM. Dla mnie jako dla warszawianina ważne jest utożsamianie się z tym miastem, bezwarunkowa do niego miłość. wiadomym jest, że miasto nie należy do perełek archiektury, taki wrocław, kraków, gdańsk, o niebo piękniejsze, ale moja Warszawa to moja Warszawa. studiwałem na UW i nie zapomnę tych zaszczutych i silnie prowincjonalnych (stan ducha) dziewuszyn, ktore po I semestrze nagle stawały sie bardziej warszawskie niż syrenka. Taka postawa budzi moją odrazę i to właśnie stanowi o mentalnej słoikowatości.

          • scyzor

            Po przeczytaniu wszystkich komentarzy i ich analizie nasuwa mi się jeden wniosek otóż słoiki to ludzie o wiele mądrzejsi niz panicze ze stolycy . A tak wogole to róbta co chceta i konca paczta.