Słoiki i ich podatki

Słoik (w wersji corowej, czyli w Warszawie niezameldowany) rozlicza się w Urzędzie Skarbowym w miejscowości rodzinnej. Najczęstszym zarzutem wobec Słoików jest właśnie ten, że mieszkając w Warszawie podatki płacą gdzie indziej. Jest on uzasadniony przynajmniej jednym argumentem, któremu nie sposób odmówić słuszności:

1. Słoik korzysta z infrastruktury, którą współfinansuje w mniejszym stopniu niż rodowici Warszawiacy

Z drugiej strony należy pamiętać, że:

1. Polska jest wolnym krajem i każdy może być zameldowany gdzie mu się podoba

2. Warszawska infrastruktura jedynie w niewielkim stopniu jest finansowana ze środków własnych miasta, a podatek dochodowy mieszkańców to jedynie niewielka część wpływów do kasy miejskiej. Tak więc argument o “pasożytowaniu” Słoików” jest słabszy niż by się to mogło wydawać.

3. Słoik przybywa do Warszawy w stanie “gotowym do użycia”. Wyrośnięty, wykształcony i (z reguły zdrowy). Koszty doprowadzenia Słoika do tego stanu ponosił budżet jego miejscowości rodzinnej. Warszawiak ma dług do spłacenia. Warszawa wychowała go i wykształciła, Słoik przyjeżdża gotowy i od razu zabiera się do budowania warszawskiej pomyslności.

4. Polska przypomina niestety republike bananową, gdzie wiekszośc siedzib dużych firm mieści się w stolicy a interior traktowany jest jako rynek zbytu. Ta bananowa premia sprawia, że Warszawa otrzymuje nieproporcjonalnie duże wpływy z podatków od firm, których zyski wypracowywane są na terenie całego kraju.

5. Często odnieść można wrażenie, że problemem Warszawy nie jest zbyt mała ilość pieniędzy a ich nadmiar. Przykłady? Wiercenie 2giej nitki metra obok istniejących torów kolejowych, tunel wzdłuż rzeki, 700 radnych, muzeum sztuki nowoczesnej potrzebne nikomu oprócz garstki pozbawionych talentów degeneratów mieniących się artystami…. Jest tego więcej… Słoik może mieć uzasadnione przekonanie, że jego pieniądze zostaną wydane rozsądniej w jego “Heimat” niż w Warszawie.

6. I jeszcze raz argument najważniejszy: w wolnym kraju każdy mieszka gdzie mu się podoba.

About Tomasz Sadowski

  • Mak

    A jeśli ktoś przyjechał z Poznania, jest tam zameldowany a mieszka w Warszawie, pracuje w firmie poznańskiej, ale swoje pieniądze wydaje w stolicy to kim jest?

    Nikomu nie zabieram miejsca pracy, a dokładam swoje ciężko zarobione pieniądze by utrzymać Was Warszawiaków….

  • warszawianka, a jakże!

    jacy oni przyjezdzaja wyksztalceni?chyba to zart, przyjezdzaja tu i zajmuja miejsca na studiach!

    • Słojoyoyo

      Ale powiedz (napisz) jak ktos może komuś zabrać miejsce na studiach, bo nie ogarniam?

      Wymienię, co do tej pory już zajmują:
      – miejsca pracy,
      – miejsca w korkach,
      – miejsca w MZK,
      – miejsca na studiach..

      no co jeszcze to sobie dopiszę?

      o właśnie, może jeszcze:
      – miejsce na cmentarzu.

  • hemi

    Jeśli w Polsce narodzi się rasizm , to jego kolebką będzie Warszawa 🙂

  • ARTYSTKA

    ,,muzeum sztuki nowoczesnej potrzebne nikomu oprócz garstki pozbawionych talentów degeneratów mieniących się artystami….” TYLKO SŁOIK MOŻE MIEĆ TAKI POGLĄD.

    • Kuba

      Nie, nie tylko. Ja akurat jestem rodowitym i też uważam, że to kasa wyrzucona w błoto.

  • Warszawianka

    Zauważcie moi mili, że to nie jest wyłącznie problem jako takich “słoików” przyjezdnych z 4 stron świata…
    Fakt, że odbierają nam miejsca pracy, zmuszając tym samym do wyjazdu wręcz poza granice kraju… Bo po co pracodawcy osoba, która jest w czymś dobra i zechce 2000 zł netto, kiedy może mieć kogoś kto zrobi to samo 3 razy wolniej itd. ale za 5 zł/h… No tak 🙂 taką metodą niestety właśnie kierują się słoikowi pracodawcy, którzy sami kiedyś przyjechali do Warszawy za kasą…
    Ale do meritum. Najbardziej denerwują mnie chyba słoiki (bo też nimi są!) z podwarszawskich miejscowości jak Wołomin, Pruszków, Legionowo itd… Są to największe buraki… nie dość, że chamy to jeszcze zawsze przedstawiają się jako “Warszawiacy”. Najłatwiej rozpoznać takiego udawanego Warszawiaczka po tym, że niemalże szczyci się swym pochodzeniem (WARSZAWA xD). To własnie takie burole dewastują nasze piękne misto i to oni są najmniej tolerancyjni jeżeli chodzi o przyjezdnych z innych miejscowości… Niestety :/
    Prawdziwi Warszawiacy nad morzem czy w górach nie będzie chciał nawet powiedzieć skąd jest, a Słoiczek z Legionowa będzie na pół Krupówek wydzierał gębę, ze jest z Warszawy :>

    • MK

      Zgadzam sie prawie w całości z Twoją wypowiedzią, zamień tylko 3 na 2 oraz wolniej na szybciej i będzie jak należy. Pozdro

      • Warszawianka

        Naprawde sądzisz, że pierwszoroczny studenciak zrobi coś 2 razy szybciej i lepiej niż doświadczona osoba, która się po prostu ceni? 😐 Bo ja bardzo wątpię :]

        • MK

          Nie manipuluj. Porównanie student-doświadczona osoba ma się nijak do porównania krawat-słoik.

          • Warszawianka

            Myślę, że akurat ma dosyć dużo. Nikt z Warszawy (student czy nie student) za 5 zł/h nie będzie pracował. Mówię tu o Warszawie, a nie Legionowie, Chotomowie, czy innym syfie.
            Natomiast zawsze KTOŚ się znajdzie, kto będzie 🙂 dojedzie i będzie pracował x), a jak jest studentem dodatkowo, no to tylko ku uciesze słoikowemu pracodawcy :>

          • MK

            @Warszawianka: No w sumie, teraz załapałem ten skrót myślowy 🙂 Nie mogę jednak odgadnąć kolejnego – o jakim stanowisku za piątaka mowa? Bo specjalista będzie się cenił, niezależnie od pochodzenia. Jakby nie patrzeć słoikiem jestem ale poniżej pewnego pułapu nie schodzę. Dlaczego? A właśnie dlatego, że na to co mam (wartości niematerialne) musiałem ciężko “zapracować” w warunkach dużo cięższych niż większość nieuków, który mając pod nosem różne możliwości (których nie ma na słoikowych prowincjach) nie chcieli z nich korzystać, a teraz narzekają, że ktoś (niestety lepszy) zabiera im pracę. Za piątaka pracują albo nieudacznicy albo osoby zdobywające doświadczenie – też zaczynałem od podobnej kwoty. W drugim przypadku nie ma się czego wstydzić bo to inwestycja. Jednak znam kilka osób (mniej lub bardziej rodowitych) które za mniej niż …. nie będą pracować. Pytam się ich zatem – czy mają doświadczenie aby tyle żądać? Nie mają? Pytam więc – jak myślą dlaczego nie mogą znaleść roboty – Bo przyjeźdza prowincja i im robotę zabiera… no i ZONK… kończę dyskusję bo dalsza rozmowa nie ma sensu

  • Słoik z północy

    Jesteś człowieku nienormalny. Od 6 lat wydaje każdą zarobioną złotówkę właśnie w tym mieście. Na jedzenie, picie, kulture, ubrania, transport, mieszkanie, czynsz, meble i edukację. Niemal żadnej z zarobionych złotówek nie wydałem w swoim rodzinnym mieście przez co ono może dość mocno nad tym ubolewać. Uwierz, że gdybym miał wybór (uczelnię oraz większość głównych dyrekcji firm) we własnym mieście to nie siedziałbym w tej ponurej, zatłoczonej i szarej warszawskiej strefie. Nie moja wina, że świat ułożył się w ten sposób, że w większych miastach (stolicach) krajów jest większość siedzib oraz większych/lepszych uczelni. Rozumiem, że najlepiej by było aby nasze społeczeństwo kształciło się w policealnych szkołach w Koziej Wólce a Warszawę zostawiło w spokoju aby grzecznie ustąpić miejsce deficytowi siły roboczej. Brawo geniuszu! Boję się jakby wyglądała gospodarka naszego kraju gdyby panowały w nim Twoje wymarzone zasady.
    Twoje myślenie jak i każdego anty-słoika jest bardzo ograniczone i nie wierzę, że gdybyś to Ty pochodził z jakiegoś średniej wielkości miasta to też bym Cię tu ostatecznie nie spotkał.

  • tory

    Problem jest chyba inny, raczej chodzi o mentalność i kulturę a dokłądnie jej brak u “warszawiaków” tych prawdziwych, z wiosek przyłączonych po 1951 i przyjezdnych. Często ich zachowanie i pretensjonalne podejście jest tak chamskie i burackie, że nawet w Zadupiu Wielkim takiego człowieka gdyby nawet to był miejscowy społeczność uważałaby za lokalnego wsioka. Przykładów są setki. Na szczęście czasami można spotkać prawdziwego Warszawianina obserwując jego zachowanie i styl człowiek w duchu ma nadzieję że kiedyś sam osiągnie podobny poziom kultury. Niestety to rzadkie przypadki – 1/100, 70 spotykanych ludzi to klasyczny warszawiak czyli burak i chamidło. Inna rzecz że będąc na wczasach taksówkarz zapytał się nas skąd przyjeżdżamy (2/3 rodowici warszawianie)- “A to się nie przyznajcie żeby nie mieć kłopotów z lokalnymi młodzieżówkami czy opłatami extra”. Po tygodniu tam pobytu wiedziałem skąd ta lokalna nienawiść: np. jeśli jakiś samochód jechał chodnikiem czyt deptakiem trąbiąc na wszystkich pieszych to “fura” z bucem i blacharą w środku miała warszawskie lub podwarszawskie blachy. A co do przyjezdnych za dnia na dzień czujących się warszawiakiem to często prawda przykład: w autobusie jedzie 2 panów jeden trzeźwy, drugi przemyca we krwi z 0.5 wódki. Pijany wrzeszczy: “Jeeeebać przyjezdnych”, jego trzeźwy kolega zwraca mu uwagę: “Ale ty też nie jesteś z Warszawy” 😀

    • Slavo

      Nie ma prawdziwych Wraszawian, Warszawianie są tylko przyjezdni.

      • Slavo

        Warszawian oczywiście

  • zan

    Jednego kurna nie rozumiem, czego się Warszawiacy czepiają przyjezdnych z innych miast, a nie czepiają się obcokrajowców tu mieszkających? WTF?

    Wiadomo, że większość osób, które przyjeżdżają do stolicy to osoby, które chcą studiować, samodzielne, które w wieku 18-19 lat nie mieszkają już z rodzicami, po 2-3 latach się usamodzielniają, są zwykle ambitne i nie boją się usamodzielnienia, tego, że są sami w obcym mieście, a Warszawiacy? Często na studiach wciąż z rodzicami mieszkają, zawsze mogą do mamusi na obiad wpaść, a dodatkowo Ci cholerni przyjezdni zabierają im pracę, która im się przecież należy jak psu micha, bo dziadek przyjechał z jakiejś pipidówy budować po wojnie Warszawę i teraz oni są wielkimi Warszawiakami….

    na szczęście nie wszyscy Warszawiacy są tacy, większość to normalni ludzie, którzy rozumieją takie zjawiska społeczne jak migracja do większych miast na studia czy po pracę, a Ci frustraci, którzy tego nie rozumieją…. niech się dalej kopią z koniem, nie ma co idiotów nawracać, mają potrzebę ponarzekania- ich wybór, ich problem

  • Toms

    Taki słoik płaci podatki u siebie na wsi i jeszcze potem Warszawa dopłaca do niej z “janosikowego”. Poblokowałbym dostęp do publicznych szkół i przedszkoli dzieciom niezameldowanych w Warszawie słoików, no chyba że zaczęliby tu płacić podatki. Jak nie to won do prywatnych szkół.

  • Anonim

    Zieeew.. Mam rade dla naburmuszonych pyszalkowatych “warszawian”. Pogodzcie sie z tym ze sloiki tu sa byli i beda. dla wlasnego dobra. te “won”, “motloch”… wrzodow dostaniecie..szkoda zdrowia
    mieszkam tu 10 lat i z wawa kojarza mi sie mistrzowie kierownicy ktorzy uwielbiaja spieszyc sie w calej polsce jezdzac jak wariaci oraz nieprzyjemni mlodzi warszawianie z muchami w nosi majacy w pogardzie wszsytkich innych. ci starsi badz juz nawet staruszkowie sa bardzo fajnymi ludzmi.
    acha i nie zamierzam sie ani wyprowadzac ani w najblizszej przyszlosci meldowac 🙂 nie widze potrzeby.
    wszyscy tu przyjezdzaja bo tu jest praca wlasnie za wiecej niz 1500zl.
    i to jest glowny powod migracji ludzie na calym swiecie.

  • Dżordż

    DO tego należy dodać tanie ubezpieczenia aut ,bo przecież mają zarejestrowane “u siebie”, a tam rzekomo jest niskie ryzyko wszelkich wydarzeń komunikacyjnych”. Oczywiście jak się poruszają po stolicy to to ryzyko jest tak samo niskie jak ubezpieczenie, które płacą?

  • Mateusz

    Ad.4
    Warszawa jako stolica – ponosi również koszty sprzątania po demonstracjach górników, Lublinian proszących rząd o S17, Stoczniowców, Pielęgniarek oraz obrońców krzyża oraz wielu innych “korzyści” wynikających z tego, że jest stolicą.

    Ad.5
    Znajomość miasta, w którym się wychowałem oraz mieszkali moi dziadkowie (nie były to Kabaty czy Białołęka, a Śródmieście) każą mi nie zgodzić się z argumentem, iż tunel wzdłuż wisły jest kompletnie bezużyteczny. Gdybyście moi kochani kojarzyli Warszawę sprzed “kilku” lat, a nie miesięcy kilkunastu, to wiedzielibyście iż w okolicy mostu Świętokszyskiego (wówczas go jeszcze nie było) tworzyły się ZAWSZE gigantyczne korki mimo, że samochodów było znacznie mniej, niż obecnie. Bezzasadność tego tunelu próbował wmówić nam pan Lech Kaczyński, dzięki któremu poza MPW nic w Warszawie nie robiono przez lat kilka, a który urząd prezydenta m.st. Warszawy wykorzystał jako trampolinę do pałacu Prezydenckiego.

    W zasadzie jedynym argumentem, z którym nie sposób się bezapelacyjnie nie zgodzić to argument 3-ci. Z drugiej jednak strony. Wiele osób do Warszawy ściąga na studia i wtedy wiąże się z Warszawą.

    Jako osoby związanej z Warszawą – nie przeszkadza mi zupełnie obecność ludzi przyjeżdżających do Warszawy w celach zarobkowych. Tak było jest i będzie z wieloma stolicami, miastami portowymi oraz węzłami handlowymi. Tak już jest. Irytują mnie natomiast ludzie, którzy mieszkają tutaj cały miesiąc z wyjątkiem weekendów, a mimo to nie meldują się. Przyznacie chyba, że korzystają z infrastruktury w bardzo zbliżonym stopniu co Ci, mieszkający tutaj. Zresztą, cały ten spór jest dość śmieszny, bo wielu “Warszawiaków” psioczy również na miejscowości podwarszawskie, a te płacą janosikowe tak samo jak Warszawa vide powiat Otwocki na przykład.

    Ad.1 i 6 argument istotny, ale moim zdaniem najistotniejszym argumentem jest zupełnie inny – nie płacisz to nie narzekaj. Płacisz – wymagaj. Wiele osób, które się tu sprowadzają narzeka na komunikację, na Warszawiaków, że źli, że niedobrzy, że śmierdzi, że brudno. Mało kto jednak robi ściepę na porządkowanie, na komunikację. Mnie irytuje właśnie taka postawa u przyjezdnych. Nie mam do nich nic, ale jeśli narzekają na Warszawę – to co tu jeszcze robią? Droga wolna, a pańszczyzna dawno zniesiona. Chyba nie specjalnie podobałoby Wam się, gdyby ktoś wszedł wam w zabłoconych butach do domu i narzekał jaki brzydki macie dywan, a jaką brudną łazienkę?

  • steelman

    ad. 6 “Nikt tu (w Warszawie) nikogo pod pistoletem nie trzyma”. Cały argument jest o tyle bez sensu, że odpowiada na nieistniejący zarzut “sprowadzenia się do Warszawy”, gdy faktycznie brzmi on “nie płaci tu podatków”. Być może przy tak wielkich rozbieżnościach w zamożności różnych regionów kraju dyskusji warta jest kwestia systemu redystrybucji. Czy ma być publiczny tj. poprzez janosikowe pobierane od aglomeracji i przekazywane w “głuszę”, czy prywatny czyli każdy płaci tam skąd przyjechał. System mieszany zawsze będzie budził emocje.

  • on

    Autor artykułu słowem nie wspomina o tym, że podatek PIT można płacić względem zamieszkania, czyli tutaj w Warszawie. Piszę “można”, bo choć jest to regulowane przepisami, to wiele osób rozlicza się względem swoich rodzimych miejscowości. To skąd przyjechałeś nie ma znaczenia. Jedna wizyta w Urzędzie Dzielnicy i załatwione.

    Jestem od kilku lat, tu studiowałem, tu pracuję, i tutaj rozliczam się z PIT. Nie mam tu meldunku, ale to nie zmienia faktu, że płacę tu podatki. Swoją drogą, niech ktoś mi wytłumaczy, co zyskuje przyjezdny, który rozlicza się z podatku PIT w swojej rodzinnej miejscowości?

  • lluanka

    Wszyscy Warszawiacy,
    słabo znacie swoje miasto, oj słabo…
    A wystarczyłoby pooglądać jakieś przewodniki, bo nie wymagam czytania od Was dzieł historycznych i dowiedzieć się, kiedy Wasze dzielnice Kabaty, Bródno czy Białołęka przestały być podwarszawskimi wsiami, a stały się częścią miasta. Pewnie kilkadziesiąt lat temu Wasi dziadkowie – wieśniacy, nie myśleli, że staną się mieszkańcami stolicy… Dzisiaj Wy – prawdziwi(?!) przecież warszawiacy kpicie z innych, że wieśniacy, że pracę zarabiają, że miasto korkują… Z tego co wiem to na ogół do Warszawy ludzie przyjeżdżają dopiero studiować lub pracować… więc dziwi mnie fakt, że tak dużo w mieście szkół zawodowych, że na uczelniach wcale nie ma aż tak dużo warszawiaków… Gdzie jesteście?! Czy ukrywacie się tak, jak Ci co ukrywali się w czasie powstania warszawskiego po piwnicach i srali w gacie, a teraz tak walczą o miejsca w tramwajach, bo im się należy za udział w powstaniu? Jaki udział?!

    Daty przyłączenia dzielnic do Warszawy:
    Bemowo- 1951
    Białołęka – 1951
    Bielany- 1951
    Mokotów – 1916
    Ochota – 1916
    Grochów – 1916
    Zacisze – 1951
    Ursynów i Kabaty – 1951
    Wilanów – 1951

    Z matematyki można wywnioskować, że dużo pokoleń prawdziwych Warszawiaków w Warszawie to nie ma…

    Pozdrawiam serdecznie Wszystkich Naburmuszonych Warszawiaków ;-DDD

    • Robert

      Co do chowania się podczas powstania, ciekaw jestem co byś zrobił/a, gdyby ci bomby na głowę rzucali. Pewno jako odważny słój byś wyszedł/a na dwór z parasolem na spacer, a do napotkanych Niemców i ruskich renegatów mówił/a: Nie strzelajcie, ja tylko spaceruję… Ilu Warszawiaków nie wyjechało i straciło życie w Wawie, podczas wojny i powstania? Mniej więcej tyle ilu teraz słojów tutaj mieszka. Ja tam do przyjezdnych nic nie mam, ale jak pojadę w ich rejony, to chuj mnie strzela za ich zachowanie do ludzi z rejestracjami na W… Pierdolone zdzierstwo i typowo Polskie kurewstwo. Np. 2 razy na mazurach w ostatnie wakacje. Raz pierwszy autem prywatnym rej WW – wartym ok 4000zł. Cena pokoju 150zł/doba. Za 2 tygodnie służbowym A6 za ok 70000, rej LU… cena pokoju 100zł/doba. Na pytanie czemu? -Bo warsiawiakuf trzeba doić.. No chuj mnie strzelił. A jak pan mnie w końcu poznał, to zrobił się strasznie nerwowy i powiedział, żej jak mi nie pasuje coś, to żebym nie przyjeżdżał – czego i słoikom życzę.
      Pozdrawiam.

    • Slavo

      Zasadniczo Bródno figurowało na mapach Polski (IX-X w.) na długo przed tym jak pojawiła się jakakolwiek chałupa po prawej stronie Wisły(XII-XIII w.). Więc można by polemizować co z czym połączono.

  • luk_80

    Co do punktu numer dwa i opinii “Warszawska infrastruktura jedynie w niewielkim stopniu jest finansowana ze środków własnych miasta, a podatek dochodowy mieszkańców to jedynie niewielka część wpływów do kasy miejskiej.”

    Zapominacie o podatku “Janosikowym” który Warszawa płaci od kilku lat na biedniejsze regiony Polski. Ten podatek jest nie mały więc argument, że Warszawa ma dług do spłacenia wobec słoika jest śmieszny. Są to setki milionów złotych rocznie które idą głównie na “ścianę wschodnią” więc to słoik musi odpracować a najlepiej meldując się w Warszawie i płacąc tu podatki. Tak byłoby uczciwiej.

  • nie koleżko,ja mówię “tu w Londynie pada”
    a jak zostanę tu na stałe powiem “u mnie”
    załapałeś różnicę????????????

  • kiedyś dzielnicowy w dowód osobisty zaglądał,sprawdzał gdzie zameldowany,gdzie pracuje (słoiki młode są,więc wyjaśniam—kiedyś w dowodzie miejsce pracy stemplowali w dowodzie)
    gdyby teraz tak było,to by było wiadomo kogo z miejsca do domu,oj sorki,pod ojcowską strzechę odesłać
    a jak narzekają,jak się pienią—pytam więc,PO JAKĄ CHOLERĘ TAK SIĘ TU PCHACIE????????
    krótka historyjka z mojego osiedla,BRÓDNA: dwie dziewczyny i chłopak przed rozpoczęciem studiów przeprowadzają się do NAS,po tygodniu jedna z nich dzwoni do mamy i się pyta: Mamo,jaka u WAS pogoda,bo u “NAS” w Warszawie ciepło…
    no comment
    u NAS,rozumiecie ??? już nie z Pcimia,tylko z W-wy !!!
    pozdrawiam Bródzieńko i całą Stolicę

    • Anonim

      Rozumiem,że powinna powiedzieć :

      “Mamo, jaka u Was pogoda, bo u “NICH” w Warszawie ciepło…”?

      Ty też zapytany o pogodę, mówisz : “Nie wiem jak u Was, ale u NICH w Londynie pada”?

  • faktem jest,że mieszkać można gdzie się podoba,ale to powinno być w ustawie zapisane,że podatki płacimy w miejscu zamieszkania
    ja obecnie mieszkam w Londynie (dla słoików,to za granicą jest) i tam płacę podatki,bo tu korzystam z infrastruktury,zużywam chodniki i drogi,itp.
    jeśli chcą mieszkać w stolicy,niech płacą…

  • Varsovia

    Mówicie że żyjecie w wolnym państwie i macie prawo płacić gdzie chcecie podatki , to jakim prawym korzystacie w infrastruktury miejskiej,dróg, wysyłacie swoje dzieci do szkół, przedszkoli, żłobków. Piszecie że jesteście gotowi do pracy to dlaczego często tu korzystacie ze stołecznych uczelni. Dodatkowo zabieracie pracę rodowitym Warszawiakom.
    ciągle tylko słychać wasze narzekanie na Warszawę, to po co tu mieszkacie, nikt was tu nie trzyma, nie potrzebujemy osób które nie identyfikują się z miastem. To dlaczego jak gdzieś wyjeżdzacie to mówicie że z Warszawy, wstydzicie się często że pochodzicie z prowincji.
    To wasze nowobogackie zachowanie, chamstwo powoduje że w Polsce mówi się źle o stolicy.

    Mówicie że wybudowaliście Warszawę, pfu..jeden wielki koszmar, obecna stolica to nie dawne przepiękne miasto, to jakieś sztuczne monstrum, każdy sobie buduje gdzie chce i jak chce, od sasa do lasa.

    Najciekawsze że te moje spostrzeżenia potwierdza moja żona która sama jest przyjezdną.

    • Bartek

      Przede wszystkim to jesteś idiotą!
      Zastanów się kto prowadzający swoje dzieci do szkół, żłobków, przedszkoli wozi swoje PIT-y do miasta w którym się urodził. Przecież oczywistym jest, że jeśli tu prowadza dzieci do przedszkola to prawdopodobnie tu mieszka i płaci podatki.
      Stołeczne uczelnie? Ciekawe czy którąkolwiek skończyłeś skoro wypisujesz takie głupoty. Od kiedy to miasto finansuje uczelnie?

  • Lemon

    Słoik najpierw przyjeżdża tę infrastrukturę budować.

  • emirkusturica

    Od kiedy tylko pracuję zawsze prędzej czy później ktoś się o to pyta …
    “A gdzie odprowadzasz podatki?” …
    Nie wiem ludzie jak tam z waszą edukacją, ale mnie nawet w liceum (białostockim) uczyli o tym jakie są źródła przychodu w Państwie i dystrybucja tego przychodu na jednostki terytorialne.
    Primo … Podatek PIT to nie wszystko, firmy odporowadzają CIT, a skoro my, naszą pracą stanowimy o zyskach tych firm, to przepraszam niech mi jakiś lokals udowodni, że nie przynoszę dochodu warszawie.
    Z drugiej strony dystrybucja też nie jest tak demokratyczna jakby sie mogło wydawać, warszawa ma najwięcej inwestycji budżetowych, organy administracji rządowej też NIE są przecież utrzymywane z budżetu gminy?!
    Pozatym akcyzy, VAT’y … proponuję poczytać zamiast tak “obiektywnie” oceniać.

    • skip

      a słyszałeś o czymś takim jak NIP 0 ??? złożyłeś go mądralo bo jeśli nie to w tym Twoim białostockim liceum chuk wie co Ciebie nauczyli

      • Anonim

        Odpier…. się od Białegostoku. Twoje dzieci będą mogły się uczyć od rówieśników z Białego

        • Anonim

          Saszka ,spokój daj ,poliać nada…

  • ww…..f

    Ok. Każdy ma prawo żyć i mieszkać gdzie chce. Ma prawo by poprawić swoją sytuację i zabezpieczyć przyszłość. W omawianym przypadku zapewnia to właśnie Warszawa. Tylko dlaczego jak tu przyjechałeś/aś to opluwasz to miasto które tobie i twojej rodzinie (również tej z za warszawy) daje jeść? Praktycznie 90 % zapytane jak jest w Wawie mówi że to duża wiocha i nie będzie tu płacić ani oc ani podatków ani nic, ale jak już jest jakaś impreza miejska to są pierwsi bo się należy. Bądzcie konsekwentni. Moja żona przyjechała z DLB i płaci tu podatki, Samochód jest zarejestrowany tu. Jakoś można – to nie boli!!!
    Dziwicie się że jest o Was taka opinia ale sami ją sobie wyrabiacie. Na każdym kroku podkreślacie z kąd jesteście.
    Co do rozbijania się po mieście to coś w tym jest. Bardzo dużo jeżdżę po Polsce i z po obserwacjach muszę stwierdzić że jeździcie troszkę nieprzewidywalnie. Wiadomo w Wawie też nie brakuje debili którzy mają droge na własność ale jak widzisz rejestrację L… to na 90% coś wykombinuje. Tak na marginesie wg. mnie są jeszcze “gorsi” jak CB i PP.
    Poprzez Wasze poczucie “przynależności terytorialnej” psujecie opinię Sobie jak i Nam.
    Mniej więcej tyle mam do powiedzenia

  • WF

    Do punktu 3:Wykształcony przjezdza do Warszawy? No tak, do szkoły sredniej chodził w Parzęczewie a studiował w Raptuszycach. Na warszawskich uczelniach przyjezdnego nie uświadczysz bo przecież oni są wykształceni na koszt swoich miejscowości.

    • Piotr

      A od kiedy finansowanie uczelni wyższych odbywa się z budżetu miasta?
      Finansuje je budżet centralny. Akurat na warszawskich uczelniach jest dużo przyjezdnych. I mimo, że jestem Warszawiakiem (tu urodzili się moi dziadkowie i rodzice), widzę, że o wiele bardziej przyjezdni starają się osiągać sukcesy (pracować i uczyć się) niż my. Taka smutna prawda.

  • LB

    Brawo za celne uwagi!!!!!!!!!!!!!!

  • SŁOIK spod Łukowa pracujący w Stolycy

    Założyciel tej Strony musi być Super Człowiekiem, popieram Cię w 100% 🙂 🙂 🙂
    Warszawiacy zazdroszczą nam talentu i pracowitości stąd ta nienawiść. Na szczęscie to nie te mongoły smarujące na nas obelgi zatrudniają nas w Warszawie, bo gdyby oni dobrali się do władzy to chyba przenieśliby stolicę do Krakowa.

    • Rob

      super człowiek hehe jak taki wspaniały jestes wykształcony to czemu za niskie stawi tyrasz w warszawie i nie rozwijasz swojej wiochy która umiera 😀 bo tak jestes wykształcony i pazerny Zarządzanie i marketing masz chociaż papier ?? hehe

      Won Z WAWY

    • TaPp

      To nie wasze wspaniale kwalifikacje i umiejetnosci zapewniaja wam miejsce pracy w moim miescie, tylko to ze jak cyganie z usmiechem na ryju pracujecie za 1500zl miesiecznie. Szkoda tylko, ze na tym traca tylko rodowici warszawiacy.

  • Słoik1

    Walcie sie warszawiaczki.

    • otr

      Kolega wypisujacy zapomnial jednego napisac Sloiki nie placa OC w Warszawie, jednak powoduja wypadki tutaj. Ubezpiezyciele biorac to pod uwage daja wyzsze stawki za OC Warszawiakom. Sloiki postepuja nie fair.

      • em

        Idąc tym tropem, warszawiak który spowoduje wypadek w Ustrzykach, spowoduje podwyżkę OC w Bieszczadach? Hmm….
        Jako że Stolica jest najbogatszym miastem, warszawiacy! nie wyjeżdżajcie z miasta bo małe miasteczka i miasta i wsie doprowadzicie do ruiny na OC!!! Przy waszej brawurowej jeździe, tupecie na drodze wypadki to codzienność.

        Generalnie debilny komentarz.

    • Anonim

      Najpierw was słoiki wyciśniemy jak cytrynki.

  • Słoik CT

    Jak grochem o ściane…
    A kto kupuje w Wawie mieszkania za grube pieniądze (zdecydowana większość drogich apartamentów jest kupowana przez przyjezdnych) ? Kto od was je wynajmuje ? Kto robi zakupy w sklepach ? Bez przyjezdnych Warszawa byłaby taką samą (w waszym mniemaniu) wiochą jak Lublin z którego jak powszechnie wiadomo ucieka kto może. Więc więcej szacunku dla przyjezdnych bo bez nich było baaaaardzo cieniutko drodzy rodowici.

  • ja również popieram wprowadzenie KlIMATYCZNEGO w Warszawie dla przyjezdnych

  • TomekM

    Na wstepie zaznacze, ze jestem “localesem” ale zintegrowanym ze społecznością “słoikową”, w kazdym razie nie odmawiam nikomu prawa do bycia, mieszkania, pracowania tam gdzie maja na to ochote. Sam zresztą nie przejawiam radykalnych zachowan lokalno-patryiotycznych 😉 A tytułem polemiki:

    ad 1. Zgadzam sie ale w części. Kazy moze wybrac miejsce zamieszkania jakie mu sie podoba. Jednak kwestia ZAMELDOWANIA, jest juz uregulowana w ustawie o ewidencji ludnosci i dow. osobistych. Art. 10 Ustawy: ” Obowiązek meldunkowy powstaje najpóźniej przed upływem czwartej doby, licząc od dnia przybycia osoby do lokalu…” Oczywiscie od 1 sierpnia 2011 r. Sejm znosi obowiązek meldunkowy – wiec problem “sam” sie rozwiazal.

    ad 2. Finasowanie inwestycji z lokalnych podatkow to jedno, ale nie zapominajmy o wydatkowaniu. Do mniejszych wplywow z lokalnych podatkow dochodzi jeszcze kwestia “janosikowego”. Warszawa placi miliard złotych rocznie na rzecz biedniejszych gmin, a to juz w WIEKSZYM stopniu uniemożliwia rozwoj stolicy. Upraszajac “sloik” mieszka i korzysta, lokalne podatki placi u siebie i dodatkowo jego gmina zgarnia haracz w postaci janosikowego, nie obciazajac zbytnio wlasnej infrastruktury.

    ad 3. Nie bardzo wiem w jaki sposob “słoik” buduje tą pomyślność. Powiedzialbym, ze raczaj drenuje rynek pracy, obciąża infrastrukture w postaci wiekszych korkow.

    ad 4. Z ta bananowa rzeczywistoscia Polski trudno polemizowac – to fakt. Ale z drugiej strony te wplywy i premie Warszawa oddaje jednak w postaci “janosikowego” – 1 mld rocznie mniej na inwestycje (most przez Wisłę, wyremontowanie wszystkich dróg lub remont 250 kamienic na Pradze). Per saldo jestesmy na minusie. Na pokrycie tego swoistego podatku od luksusu, Warszawa zaciaga kredyty.

    ad 5. To juz trzeba by bylo przyjrzec sie blizej kto te decyzje podejmuje. Ale faktem jest ze przerost zatrudnienia w administracji powala na kolana.

  • Słoik CT

    Ale się wiesiawiak zdenerwował hahaha ;D U mnie w Toruniu też siedzi połowa z okolicznych wiosek i nikt nie robi z tego tragedii bo tak już jest.

  • xxx WAWA

    NAJLEPSZE SA PRZYJEZDNE KOBIETY KTÓRYCH POWIEDZENIE JEST TAKIE BYLE KOMU BYLE W DOMU!!!! Słoiki maja Dziurę by wkładać . DZIĘKUJEMY WAM ZE TAKIE DOBRE TOWARY EXPORTUJECIE DO WARSZAWY.

    1. Polska jest wolnym krajem i każdy może być zameldowany gdzie mu się podoba

    Melduj sie gdzie chcesz ,podatki placisz tam gdzie mieszkasz. Albo wprowadzić trzeba oplaty za wjazd i jak w kurortach KLIMATYCZNE. GOŚCIU DROGI DLA WARSZAWY.

    2. Warszawska infrastruktura jedynie w niewielkim stopniu jest finansowana ze środków własnych miasta, a podatek dochodowy mieszkańców to jedynie niewielka część wpływów do kasy miejskiej. Tak więc argument o „pasożytowaniu” Słoików” jest słabszy niż by się to mogło wydawać.

    BREDNIE WYPISUJESZ I JESTEŚ PASOŻYTEM WIĘKSZYM . poczytać trzeba http://www.um.warszawa.pl/ KOMPROMITUJESZ SIE BO ZAL CI ZE CIE W DUŻYM MIEŚCIE NIE LUBIA.

    3. Słoik przybywa do Warszawy w stanie „gotowym do użycia”. Wyrośnięty, wykształcony i (z reguły zdrowy). Koszty doprowadzenia Słoika do tego stanu ponosił budżet jego miejscowości rodzinnej. Warszawiak ma dług do spłacenia. Warszawa wychowała go i wykształciła, Słoik przyjeżdża gotowy i od razu zabiera się do budowania warszawskiej pomyslności.

    Kolejna brednia bo nażekacie ze mało miejsc w przedszkolach korki itp a dlaczego bo nie płacicie na to by bylo wieciej placówek oświatowych i dróg. PASOŻYTUJECIE I WYMAGACIE .
    TAKI WYROSNIENTY SŁOIK SMIECI JEZDZI AUTOBUSAMI I NISZCZY CHODNIKI TRAWNIKI A NAWET ZŁ NIE DOŁOŻY TYLKO MARUDZI.

    4. Polska przypomina niestety republike bananową, gdzie wiekszośc siedzib dużych firm mieści się w stolicy a interior traktowany jest jako rynek zbytu. Ta bananowa premia sprawia, że Warszawa otrzymuje nieproporcjonalnie duże wpływy z podatków od firm, których zyski wypracowywane są na terenie całego kraju.

    GDYBYS BYL TAK WSPANIAŁY I RESZTA PASOŻYTÓW NIBY WYKSZTAŁCENI ENERGICZNI TO BYSCIE SWOJE REGIONY ROZWIJALI A TAK MYSLE ZE PAPIER ZA ŚWINIAKA WYSTARCZY WAM DO PASOŻYTOWANIU I WYŁUDZANIU PIENIĄŻKÓW OD WARSZAWIAKÓW .

    WIEC SLOIKI NIE SA TAKIE SUPER BO U SIEBIE ROZWIJAC SIE NIE UMIEJA PONIEWAŻ BY MUSIELI SIE WYSILAĆ a tu na gotowe przyłazicie. WYNOCHA JAK SIE NIE PODOBA I TAM WYMAGAC A NIE TU.

    6. I jeszcze raz argument najważniejszy: w wolnym kraju każdy mieszka gdzie mu się podoba.

    to prawda i w wolnym kraju demokratycznym oszuści sa ganieni i pasożyty traktowane odpowiednio.

    WON Z WARSZAWY ! JAK SIE TAK NIE PODOBA LUB PLACIC PODATKI ! SŁOIKU JAK JESTEŚ TAKI OCH I AH TO SIE WYKAZ .

    • m

      nie zamierzam placic podatkow, dopoki to towarzycho warszawskie nie zacznie traktowac mnie jak normalnego czlowieka. Bynajmniej nie chce stac sie warszawiakiem, udawac takiego, czy cokolwiek. Tego mi nie trzeba. To, ze ktos przyjechal nie to oznacza ze trzeba mu zajezdzac droge, trabic na niego, zachowywac sie tak, jak xxx WAWA w swoim komentarzu.

      Bardzo chetnie bym tu placil podatki, ale za chamstwo warszawiakow placic nie zamierzam. Drogie warszawiaczki – zmiencie swoje nastawienie – to wszyscy chetnie beda placic. Nic na sile.

      • Anonim

        Dlatego zawsze będziecie tylko napływowym motłochem,niegodnym normalnego traktowania.Warszawa bez was da sobie radę,wy bez niej dalej będziecie gęsie gó..o z pomiędzy palców wygrzebywać.

  • W pierwszym punkcie zapomniałeś o solidarnym korkowaniu w piątki i niedziele ;]