Słoikowania trudne początki – jak zacząć, żeby przeżyć?

Pamiętam dobrze swój pierwszy dzień po przeprowadzce z małej mieściny na Mazowszu do stolicy. Było to już dość dawno temu, w czasach kiedy o kryzysie finansowym nie było mowy, a o obowiązkowej maturze z matematyki jeszcze nikt nie wiedział. Na samą myśl o Warszawie dostawałem ciarek i nie mogłem się doczekać przeprowadzki do jedynego miasta w Polsce, gdzie jeździ metro.

Mieszkanie

Generalnie rzecz biorąc, jeżeli nie jesteś z bliskich okolic Warszawy i nie jesteś zdesperowanym studentem, który chce mieszkać w samochodzie na parkingu pod szkołą, myśląc, że to wspaniałe rozwiązanie – polecam wynajem mieszkania. Pomimo tego, iż jest to miasto wysokich czynszów i raj dla agencji nieruchomości, koszących prowizję tak naprawdę za nic – da się wybrać coś naprawdę sensownego wydając tylko pół budżetu miesięcznego przywiezionego w kopercie gotówką na dnie walizki od rodziców. Normalną ceną za pokój jest 700-800zł, a jeżeli nie przeszkadza Ci standard mieszkania a’la PRL lub dzielnice obrzeżne, gdzie dojazd i powrót z centrum w zatłoczonym autobusie zabierze Ci tylko pół dnia, spokojnie znajdziesz coś tańszego. W serwisie gumtree.pl aż roi się od mieszkań od osób, które postanowiły zainwestować w typowo polski sposób i zakredytować się po uszy z nadzieją na zysk z wynajmu mieszkań. Warto również zwracać uwagę na opisy mieszkań. Czasem oglądając mieszkanie opisane jako „nowoczesne i wyposażone” można się zdziwić, iż na pytanie: „Czy w mieszkaniu jest pralka?” właściciel może zareagować miną, tak jakbyś zapytał go po chińsku.

Jedzenie

Kwestii jedzenia nie poruszam bo prawdziwy szanujący się „warszawski słoik” w kwestii jedzenia ufa tylko słoikom, które przywiózł z domu od rodziców. Raz na jakiś czas udaje się do fast-foodowej restauracji zlokalizowanej w jednych z centrów handlowych by poczuć luksus mieszkania w stolicy. W końcu w małym mieście o stopie bezrobocia 18,8% zjeść pysznego czisburgera nie można.

Zakupy, zaopatrzenie, sklepy

Tak jak już wcześniej wspomniałem, dieta prawdziwego słoika składa się z 99% z rzeczy przywiezionych od mamy, w sklepie kupując tylko wodę i herbatę, więc w zasadzie mógłbym ten akapit ominąć, ale chętnie napiszę nieco więcej. Stolica oferuje naprawdę szeroką gamę sklepów sieci handlowych, od Biedronki poprzez Carrefour’y na osiedlowych sklepach, gdzie warto kupić tylko bułki i piwo – kończąc. Jeżeli nie przeszkadzają Ci bitwy o koszyki, kolejki do kasy dłuższe niż na poczcie, krzyki i wrzaski skłóconych klientów pt: „To moja pierś z kurczaka!” to spokojnie możesz niskim kosztem wyżywić się w znanym dyskoncie spożywczym Biedronka.

Życie, atmosfera

Jako początkujący słoik, chyba każdy na początku obserwował jak zachowują się przeciętni ludzie w polskiej stolicy. Dla niejednego Warszawa była „amerykańskim snem” i wyrywając kolejne kartki z kalendarza czekał na upragniony dzień przeprowadzki do tego wspaniałego, wiecznie zakorkowanego miasta. Po krótkiej obserwacji można zauważyć, że ludzie żyją tutaj w całkiem normalny sposób – psy szczekają z rana w bloku, emeryci narzekają na dzisiejszą młodzież, a czasem młodzi gniewni napierdalają się na przystankach o 2:34 wracając z sobotniej imprezy. Jak widać, w mieście żyją całkiem normalni ludzie i poza Panem lubiącym grać na krześle w okresie letnim tuż przy metrze centrum – nic Cię nie powinno zdziwić.

Ile pieniędzy na początek

Nie wiem co drogi czytelniku chcesz robić w stolicy, lecz jeżeli masz w planach prowadzić normalne życie, nie przepierdalając czterocyfrowej kwoty na drinki w jednych z warszawskich klubów to Twoje wydatki nie powinny zwiększyć się więcej niż o kwotę z tytułu wynajmu mieszkania, którą będziesz uiszczać każdego miesiąca. Możesz być cwany i poszukać Pani w średnim wieku, która chętnie przyjmie zarówno do swojego łóżka jak i mieszkania, młodego spragnionego wrażeń młodzieńca. Wtedy zaoszczędzisz mając dodatkowe kilkaset złotych na własne zachcianki. Pamiętaj, nie warto jednak tym się chwalić mamie. W zależności od Twoich potrzeb, wydasz tyle ile musisz. Benzyna jest tu równie droga co pod białoruską granicą, więc ceny podstawowych produktów codziennego użytku z reguły nie są droższe niż w pozostałych regionach kraju nad Wisłą. Można tutaj normalnie żyć płacąc gotówką, chociaż w większości przypadków to już obciach i lepiej zaopatrzeć się w „pejpasa”.

Pierwsze dni

Każdy normalny przyjezdny, przez pierwszych kilka tygodni niemiłosiernie „jara się” tym, że nareszcie wyprowadził się z Pcimia dolnego i w końcu może rozpocząć normalne życie bez stałego nadzoru rodziców. Spodziewaj się telefonu od mamy z częstotliwością mniej więcej dwóch godzin, która będzie z podenerwowaniem w głosie pytać Cię czy nic się nie stało, bo odebrałeś dopiero po trzecim sygnale, a nie jak zwykle po pierwszym. Będzie Cię pytać czy Cię pobili, czy Cię okradli i wyraźną stanowczością w głosie będzie prosić Cię byś nie wracał po nocy, bo w „tefałenie” mówili, że komunikacja nocna bywa niebezpieczna i wypowiadał się Pan ze straży miejskiej, że lepiej wrócić taksówką. Mi osobiście się nic nigdy nie stało, więc jeżeli w normalny sposób korzystasz z komunikacji miejskiej, nie zaczynasz zdania z wyższością w głosie z podlaskim akcentem „..bo u nas w Warszawie” i nie przyjechałeś tutaj szukać zaczepki, wpierdol raczej nie dostaniesz. Jeżeli kiedyś wieczorem kiedy będziesz stał sam na przystanku i podejdzie do Ciebie osobnik od którego wyraźnie czuć woń alkoholu i zapyta: „snfiwefoisdsfdjo ?” – nie panikuj, być może jeszcze nie dostaniesz wpierdol, tylko pyta czy masz poczęstować papierosem.

Mam nadzieję, że moja recenzja będzie dla Ciebie drogi czytelniku niezwykle przydatna i do lipca zdążysz zgromadzić wszelkie niezbędne informacje by zamieszkać w stolicy  i zostać oficjalnym, warszawskim słoikiem.

 

Autor: Michał Flisiuk

 

About Tomasz Sadowski

  • Ania

    Noo… z tekstu bije duma osoby przyjezdnej, której udało się tam jakoś zakotwiczyć w “warszafce”. Fakt, że zakupy można tanio zrobić w Biedronce wie co drugi Polak 🙂 tak samo jak to że wynajem jest tańszy na obrzeżach lub za miastem 😛 Czytając tego typu produkcje (jak również oglądając w tv niektóre zespoły jurorów w tzw. konkursach talentów ) zastanawiam czy aby na pewno ma to na celu pomoc komukolwiek czy raczej chodzi o własną autopromocje przez kreowanie siebie jako experta..

  • MM

    Zabawne jest to podejscie do Warszawy :)) Przeciez Warszawa jest naprawde malym miastem. To nie Tokio czy NYC ani nawet Londyn, zeby bylo kilkanascie milionow mieszkancow, kilkadziesiat linii metra i setki lini autobusowych.

    Jesli mlody”Sloiczek” zamiast jezdzic na kazdy weekend do mamy, postanowi przeznaczyc wolny czas na zwiedzanie miasta, to bardzo szybko je opanuje i bedzie u siebie, zamiast stawac sie “Slojem” 😉

    Najgorsze sa bowiem wlasnie ciagle wyjazdy. W tygodniu studia/praca, w weekend do domu. I tak Warszawa pozostaje obca nawet przez lata.

  • Dziękuję wszystkim za komentarze! 🙂

  • Michał

    Kolo grający na krześle zimę postanowił przetrwać w okolicy Nowego Swiata.

  • Marta

    Jestem warszawianką, mieszkałam w Warszawie, pod Warszawą, teraz w Białymstoku. I powiem jedno: LEPIEJ BYM TEGO NIE ZAWARŁA 😀 Gratuluję celności!